Tak jak wcześniej zapowiedziałem, posty pojawiać się będą codziennie. Również zapowiadałem kilku osobom post na temat tego co wyprawiają lekarze, tak więc post się pojawił – zapraszam do lektury.
To, że lekarze żądają coraz to większych podwyżek wiedzą chyba wszyscy, lecz wystarczy przyjrzeć się bliżej ich życiu oraz temu co robią na co dzień (oczywiście łącznie z pracą). Zwykły lekarz niczym szczególnym się nie charakteryzuje – zajmuje się papierkową robotą, bada pacjentów, kontroluje ich stan zdrowia w szpitalu, co jakiś czas zostanie wezwany na prosty zabieg. Tymczasem wszyscy lekarze żądali na początku od 800 złotych podwyżki, teraz żądają nawet po 8 tysięcy miesięcznie lub więcej. Dodatkowo uważają, że dyżur medyczny nie jest czasem pracy i należy go traktować jak nadgodziny i dodatkowo za niego płacić, nawet 140 złotych za każdą godzinę. Gdyby mieli dodatkowo pracować tyle ile chcą – do 8 godzin – byliby kolejną burżuazją… Wystarczy wówczas przeliczyć ich płace – 8 tysięcy złotych, do tego 1400 złotych (przyjmując 10 nadgodzin w miesiącu), następnie doliczyć jeszcze prywatny gabinet, który prowadzi duża część lekarzy. Wychodzi jak nic prawie 10 tysięcy złotych miesięcznie, czyli znacząco ponad zwykłe pensje, zwykłych pracowników.
A do tego dochodzą jeszcze wszelkiego rodzaju afery z lekarzami w roli głównej – łowcy skór, umyślne niedojeżdżanie karetek na czas. Przykładem tej drugiej afery może być to co ostatnimi czasy ma miejsce w Szczecinie – kilkukrotnie karetki nie przyjeżdżają na czas, jedna osoba zmarła przed szpitalem, tylko dlatego, że dyspozytorka nie przyjęła zgłoszenia. Sam byłem świadkiem dwóch podobnych zdarzeń – gdy lekarz odmówił pomocy rannej w wyniku napadu kobiecie, innym przykładem może być wypadek samochodowy, w którym to dyspozytorka zapomniała adresu zdarzenia…
Teraz pewnie wielu z was zadaje sobie pytanie – komu jak nie lekarzom? A ja mam na to odpowiedź – górnikom lub nauczycielom. Górnik – pracuje w ciężkich warunkach, w brudzie, po kilkunastu latach pracy większość z nich choruje na pylicę, wielu ginie co roku. Za ile? W zależności od miejsca pracy od 1300 złotych do 2 tysięcy. A nauczyciele? Niewiele więcej, za ciągły stres, za niekiedy poniżania, za sprawdzanie matur prawie nic nie dostają, wiele materiałów przygotowują „ze swojego”, często „zabierają pracę do domu”.
Źródła: Kurier Szczeciński, Głos Szczeciński, Głos Pomorza, Fakt, Gazeta Wyborcza.



Dokładnie, gdyby sprywatyzowano szpitale byłaby konkurencja między nimi co doprowadziłoby do spadku cen, ale również redukcji kadry, co nie jest zbyt dobre.
Zapomniałeś o najważniejszych: o korupcji. Co jak co, ale mogę wymienić 3 przypadki z mojego najbliższego otoczenia, w tym 2 z rodziny, gdzie nieetyczna działalność lekarzy mogłaby doprowadzić do zagrożenia zdrowia.Rada jest jedna jak na wszystkie inne pierdoły: służbę zdrowia trzeba sprywatyzować. Skończyły by się chociażby farmazony lekarzy z Państwem. A teraz to przynajmniej byłoby to na płaszczyźnie pracownik <> pracodawca (ale prywatny).