Prezydent znów dolał oliwy do ognia, znów musiał pokazać, że jego postać jest najważniejsza w państwie i z pewnością musi być ustawiony wyżej niż osoby, które zginęły tragicznie. Wszystko rozchodzi się o to, że nikt nie Poinformował Prezydenta o wypadku w Mirosławcu, oczywiście MON mówi co innego – świadczą o tym bilingi, w których wyraźnie widać telefony do Kancelarii Prezydenta, mniej więcej w tych samych godzinach, w których zdarzył się wypadek.
Nie jest intencją prezydenta robienie afery z faktu, że nie został poinformowany o wypadku samolotu CASA
Powyższe słowa powtarzał wczoraj prezydencki minister Michał Kamiński. Problem w tym, że Pan Kamiński od dawien dawna jest idealnym ministrem Prezydenta – idealnym w sensie takim, jak mówi jego stanowisko w innym języku – „minister” znaczy „sługa”. Dokładnie. Pan Kamiński prawie nigdy w ciągu ostatnich kilku miesięcy nie wypowiedział słów typu „moim zdaniem”, zawsze było tylko „zdaniem Prezydenta”. Cały ten kocioł rozpętał właśnie ten Pan, twierdząc dodatkowo (wypowiedź dla Dziennika), że Prezydent nie mógł natychmiast wrócić, ponieważ premier zagrał „nie fair” i odwołał rządowy samolot do kraju.
Zaraz ze śmiechu pęknę – już widzę, jak Prezydencki samolot robi „ziuuup”, ląduje w Chorwacji, a w środku Prezydent drze się przez telefon na Premiera, że ten mu „dupę zawraca”. Może by się uciszył dopiero jakby usłyszał o tragedii… Krótko mówiąc nie warto robić takiej afery, przez to, że Prezydent lata tym swoim samolotem co chwilę.
Wszyscy na wzajem się oskarżają, że dzwonili do siebie na wzajem, a nikt nie odbierał. I pytanie do tej mowy – czy na pokładzie Prezydenckiego samolotu nie ma telefonu? Z tego co słyszałem jest, w dodatku satelitarny (ma zasięg wszędzie)…



http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,48…
A podobno w każdym w miarę nowym samolocie jest telefon satelitarny… A tu psikus, rządowy samolot nie ma :P
Na pokładzie prezydenckiego samolotu nie ma też praktycznie możliwości korzystania z drogi radiowej. – gazeta.pl