Do dość nietypowego jak na polskie realia zdarzenia doszło dziś rano przed najsłynniejszą ostatnimi czasy kopalnią w kraju – przed KWK Budryk. Mianowicie przed kopalnią doszło do dość poważnych zamieszek – istna armia górników nie popierających protestu w sile 400 (słownie – czterystu!) zaczęło rankiem szturmować wejście przed KWK Budryk, strajkujący na terenie zakładu odpowiedzieli strumieniem z gaśnicy, skierowanym w stronę nadchodzących ludzi. Wszyscy dokładnie widzieli, co potwierdza rzecznik zakładu, że na rozkaz Wiesława Wójtowicza, organizatora strajku, użyto gaśnicy… Lider strajkujących twierdzi, że gaśnica sama musiała spaść ze stojaka i się uruchomić. Ktoś wierzy w te bajki? Gaśnica jest tak skonstruowana, że jedynie mocne uderzenie kantem w zawór mogłoby doprowadzić do wystrzelenia zawartości…
Nie ma co – górnicy mają krzepę do walk, jak nie z policją i służbami porządkowymi, to nawet między sobą.
Dziwię się tylko jednej rzeczy – skoro KWK Budryk tyle traci na każdym dniu, skoro już straty przekraczają 50 milionów złotych, czemu kopalnia nie zwolni tych wszystkich strajkujących? Z pewnością wyszłoby znacznie taniej…



Komentarze