Nie będę upiększał…
Czy ktoś z Was zabiłby własną żonę? Własną córkę? Siostrę?
Ot tak… bo tak każe rodzina, lub tak po prostu trzeba?
To już nie tylko ma miejsce w krajach Bliskiego Wschodu, ta „religia” (ja raczej nazywam ją klątwą) zabija również w krajach Europejskich i Amerykańskich. Wszystko rozchodzi się o „splamienie” honoru rodziny. By wyrok śmierci został wydany wystarczy błaha sprawa – zdjęcie hidżabu (muzułmańskiej chusty okrywającej twarz) czy zachodni styl bycia.
Zabójstwa honorowe, jak to nazywają Muzułmanie, nie są nigdzie potwierdzone w religii. Koran przewiduje kary za cudzołóstwo – zdrady i seks pozamałżeński, jednak prorocy nakazywali karać obu winowajców, i to wyłącznie wtedy, jeśli cudzołóstwo zostało potwierdzone przez czterech męskich świadków. Jak jest, wiadomo – wystarczy by kobieta została zgwałcona, a tylko ona zostaje ukarana. Czasem do zniesławienia kobiety lub dziewczyny (czyli jednym słowem mówiąc – „splamienie” honoru rodziny) wystarczy jej zdjęcie w telefonie komórkowym innej osoby, spojrzenie innego mężczyzny lub zwykłe słowa „patrzyła na mnie jak na interesującego mężczyznę”.
Co najgorsze wyrok egzekucji wykonywany jest przez członków rodziny – głównie przez najmłodszego brata dziewczyny, niekiedy ci najmłodsi bracia mają po 10 do 15 lat, ponieważ w w wielu Islamskich rodzinach panuje przesąd by po urodzeniu córki mieć jeszcze jednego syna (syn traktowany jest jako błogosławieństwo, córka zaś niekiedy jak przekleństwo).
W krajach Europejskich i Amerykańskich ci „egzekutorzy” są ścigani przez władze i prawo, lecz przeważnie po wykonaniu wyroku mordercy od razu wyjeżdżają do kraju pochodzenia, przez co nie ma jak ich ukarać. W krajach Arabskich morderca „plamy rodziny” po zawitaniu na Policji (lub innym organie ścigania) zostanie jedynie zapisany do księgowości i wypuszczony.
Według źródeł w Pakistanie w zeszłym roku zginęło 5 tysięcy kobiet, za splamienie honoru, w Iraku około 16 tysięcy, w Syrii 18 tysięcy, w Iranie około 30 tysięcy. W przypadku Europy jest to około tysiąca kobiet w roku 2007, zaś w krajach Amerykańskich około 2 tysięcy kobiet w roku 2007. Co tragiczne liczba ta potraja się z roku na rok, jest to najprawdopodobniej efektem masowych ucieczek kobiet z dziećmi z krajów Arabskich.
Nie dziwię się – Bliski Wschód nie dla żartu nazywany jest „piekłem kobiet”.
Na szczęście Zachód się obudził i tego typu zabójstwa są tropione – na przykład poprzez kontrolę biletów „w jedną stronę” osób pochodzenia Arabskiego, powoływanie specjalnych oddziałów do kontroli „chwilowych imigrantów” etc.



Stawiam pół swojej pensji, że albo droga Małgorzato, jesteś muzułmanką, albo wielbisz tą religię. Cóż… dla mnie ta religia i ludzie wierzący w Islam są ograniczeni umysłowo do paru rzeczy:
- (…) Prorok powiedział (…)
- (…) Allah powiedział (…)
- (…) Mohamed powiedział (…)
I tak bezgranicznie wierzą w słowa, które w rzeczywistości mogły być bez problemu przez setki lat przeinaczane lub odmiennie interpretowane. Dzięki właśnie ustnym przekazom, które były spisywane mamy to co mamy – czyli terroryzm, fundamentalizm islamski. Jeden przywódca religijny nakazuje tak, jeszcze inny inaczej. Przynajmniej w Chrześcijaństwie jest tak, że każda interpretacja nie jest wroga innej religii. W Islamie niestety jest inaczej – jedne interpretacje mówią, iż należy kochać każdego bliźniego, zaś inne mówią, że niewierną (np. chrześcijankę) można zgwałcić i zabić, bo sama swoim strojem prosi się o gwałt…
I co ciekawe, każdy mocniej wierzący, mający poparcie ludu i charyzmę, w owe (…) wstawia to, co mu wygodne. Wątpię by kobiety dawały się bić, gwałcić po to by przypodobać się Prorokowi. Podobnie – wątpię, by zdrowo myślące kobiety wysadzając się w autobusach, robiły to by przypodobać się Prorokowi. No… chyba, że w imię swojej skrzywionej wiary.
Są różne rodzaje tych "proroctw", wedle jednych kobieta jest czymś cennym, ważnym, doskonałym (wierzenia w Tunezji), zaś w innych krajach Koran się interpretuje w ten sposób iż kobieta jest po to, by ją lać, zaś zgwałcenie jej to jedynie wymuszenie by płodzić dzieci. Różne są niestety interpretacje – jedne są doprawdy religią pokoju, inne są religią nienawiści, zabijania i zła.
Wątpię by kobiety, które świadomie opuściły Bliski Wschód, Islam i swoją religię, zastanawiały się, co mogą stracić. Skoro opuściły, skoro wyjechały i porzuciły – to zrobiły to z jakiś powodów. I tu pojawia się pytanie – czy funkcja kobiety nie jest ograniczona do minimum? Do dawania dupy mężowi? Do rodzenia i karmienia dzieci? W wielu krajach, w których religia Islamu jest konserwatywna, kobieta jest niczym – nie może nawet przejść do domu po drugiej stronie ulicy, bez męskiego przedstawiciela rodziny. Czy to ma jakiś sens? Czy to jest jakieś prawo religijne? Czy rzekomo miłościwy Allah by ją pierunem strzelił za taki występek?
Po prostu niektóre zasady konserwatywnego Islamu (chociaż nie tylko, np. Iran jest mniej konserwatywny, a prawo jeszcze głupsze niż w Afganistanie) są śmieszne i przedstawiają wierzenia z czasów ciemnych.
kobiety w Islamie pełnią odpowiednią funkcję, uwielbiaja swoją rolę, są kropką nad i w proroctwie. Prorok zwolnił kobietę od myślenia.Nie ma się co pastwić nad stanem męskim w Islamie, byłby sensowniejszy gdyby miał myślące kobiety.młode kobiety w Islamie zastanawiaja się co mogą stracić odchodząc od religii.
Kobieta europejska chce czegoś dokonać w życiu, islamska przypodobać się prorokowi.
pozdrawiam.