Ostatnimi dniami głośno jest o podnoszeniu emerytur w naszym kraju. Zauważyłem jeden niepokojący fakt – otóż podnoszenie emerytur powinno zaistnieć w naszym kraju w stopniu bardziej sprawiedliwym. Przykładowo, podkreślam przykładowo emerytury zostaną podniesione o 6%. Osoba mająca wysoką emeryturę, na przykład 2000 złotych otrzyma po podwyżce 2120, tymczasem osoba mająca 700 złotych, po podwyżce dostanie marne 42 złote więcej. I gdzie tu sprawiedliwość? Gdzie tu normalność?
Pan Pawlak tłumaczy się, że rząd PiS zostawił zbyt mały zapas w budżecie na podwyżki emerytur, więc nie będzie aż 30%. W takim razie dajmy mniej, lecz podwyżki zwiększajmy z czasem.
Nie lepiej przydzielić odpowiedni wzrost na procent w zależności od zarobków? Na przykład:
- Osoba mająca X stażu pracy, emeryturę do 800 złotych. Zwiększyć o 22% (176 zł).
- Osoba mająca X stażu pracy, emeryturę do 1300 złotych. Zwiększyć o 10% (130 zł)
- Osoba mająca X stażu pracy, emeryturę do 1600 złotych. Zwiększyć o 6% (96 zł)
- Osoba mająca X stażu pracy, emeryturę ponad 2000 złotych. Zwiększyć o 4% (80 zł)
A z następnym rokiem nieco zwiększać podwyżkę i wyrównywać zarobek? Chyba lepiej, prawda?



Komentarze