Od ładnych kilku miesięcy przyglądam się pracy sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta, Pana Michała Kamińskiego. Ostatnimi czasy, w ciągu co chwila ukazujących się sprzeczek między Prezydentem, a Premierem zauważyłem pewną prawidłowość u sekretarza stanu. To co widzę u tego Pana moim skromnym zdaniem podchodzi już pod fanatyzm. Człowiek ten nigdy, podkreślam nigdy, nie zajął w jakiejkolwiek dyskusji własnego zdania. Wiadomo, że jest on sekretarzem stanu, lecz każda osoba działająca w polityce lub/i przedstawiająca jakąś ważną w polityce osobę powinna zająć po części również swoje stanowisko, a nie tylko powtarzać to co mówi zwierzchnik i „paplać o tym samym na sto różnych sposobów nie powtarzając się po drodze”. Rozumiem, że Pan Kamiński jest ministrem (z języka łac. – minister , ministri – sługa, usługujący, Rzeczownik, d.II, m) lecz to nie powód by być sługusem Prezydenta… z Pana ust słychać jedynie „Prezydent to”, „Prezydent tamto”.
Pan Kamiński twierdzi, że oczekiwanie, iż będziemy (my – PiS) sobie coś zarzucali, jest niesprawiedliwe… Tego oczekuje społeczeństwo, byście Wy – PiS popatrzyli na to jak odbierana jest partia w kręgach młodszego, a wszak uprawnionego do głosowania społeczeńśtwa. Nie trzeba być geniuszem, by wiedzieć, że jest odbierana jako zło i twórcy państwa policyjnego.



Komentarze