Jeszcze zanim w greckiej Olimpii zapłonął olimpijski znicz, już doszło do pierwszego skandalu związanego z organizacją igrzysk przez Chiny. Podczas oficjalnej uroczystości zapalenia ognia pojawiło się dwóch demonstrantów, z których jeden prawie dobiegł do przemawiającego szefa chińskiego komitetu organizacyjnego, ale w ostatniej chwili został zatrzymany przez policję.
Do incydentu doszło podczas uroczystości w starożytnej Olimpii, gdzie zgodnie z tradycją od promieni słonecznych musi być zapalony olimpijski ogień. Na teren uroczystości dostało się dwóch przeciwników chińskiej polityki wobec Tybetu, członków organizacji "Reporterzy bez granic". Jeden z mężczyzn podbiegł do podium, na którym przed kilkuset gośćmi przemawiał szef chińskiego komitetu organizacyjnego Liu Qi. Protestujący wymachiwał czarną flagą ze zdjęciem kajdanek ułożonych w we wzór olimpijskich kółek. Został w ostatniej chwili zatrzymany przez jednego z tysiąca policjantów pilnujących spokoju podczas uroczystości.
GAZETA WYBORCZA
Brawa! Lecz tylko skromne dla tych dwóch Panów. Szkoda właśnie, że tylko dwóch. Gdyby nagle z tłumu wybiegło 10 osób to by było coś, a tak prawdopodobnie wszystko przebiegnie bez echa. Lepiej gdyby zamiast wybiec przed przemawiającego wyciągnęli i rozwinęli duży transparent, a następnie wyszli z nim przed przemawiającego. Efekt byłby większy.
Ciekawe co teraz grozi tym dwóm osobom? W Europie to w sumie co najwyżej jakieÅ› kary, w Chinach pewnie rozstrzelanie…
Zdjęcia można obejrzeć tutaj.



Komentarze