Gazeta.pl Stała się rzecz niezwykła. Znicz olimpijski - symbol pokoju i olimpijskich wartości został zgaszony podczas sztafety w Paryżu. Prefektura poinformowała, że doszło do tego "z powodów technicznych". Przerwano także samą sztafetę.
Choć po kilkunastu minutach sztafetę wznowiono - wydarzenie trafiło na czołówki światowych mediów. Wcześniej francuska policja dwukrotnie przerwała w Paryżu sztafetę z ogniem i ze względów bezpieczeństwa umieściła go w autobusie. Na trasie biegu doszło do kilku incydentów z uczestnikami protestów na rzecz Tybetu.
No i pięknie. Już myślałem, że do tego nie dojdzie… Wreszcie zgasł symboliczny, bo symboliczny, ale jednak płomień olimpijski, który ja osobiście nazywam krwawym płomieniem. Osobiście jednak twierdzę, iż nie były to przyczyny techniczne, lecz może ktoś zrobił to umyślnie.
Jak wiadomo znicz olimpijski ma przebiec przez Tybet oraz zostanie wzniesiony na świętą górę Tybetańczyków. Widać, że jest to ewidentny chwyt propagandowy – trasa przebiega tak, że idealnie pokazuje, iż jest to propaganda. Trasa jest zbudowana tak, że bardzo mocno „nagięta” jest w stronę Tybetu – to tak jakby jechać z Krakowa do Gdańska przez Szczecin…



Komentarze