Kiedy Bóg zasypia…
Słychać lament nieszczęśników
Rozszarpywanych przez strzygi,
ożywieńców,
dziwożony,
czy południce.
Prócz ciała wyżerające i duszę…
Kiedy Bóg zasypia… ty nie zaśniesz. Do kartki ostatniej. A i później lęk Cię nie opuści.
I bał się będziesz: Bogów wielu i Boga Jedynego.
Z ich świątyniami i kapłanami – nie daj Bóg – opętanymi żądzą władzy i władania myślą,
mową oraz uczynkami naszymi…
Ale sen Jego budzi najgorsze z demonów – ludzkie namiętności żerujące w błocie i kurzu bitew,
przelewające smołę i krew, okrutne, cierpieniem
i intrygami historię kujące…
Spokoju nie zaznasz pomyślawszy nawet,
że to wszak za Piastów wszystko się działo…
Moja krótka, skromna historia z książką…
Zwykłego dnia, postanowiłem kupić jakieś ciekawie prezentujące się dzieło. Udałem się do Empika i powoli przeglądałem różnego rodzaju książki polskich autorów. Spojrzałem na te, autorstwa Rafała Dębskiego, przypomniał mi się inny tytuł napisany przez tego autora – Czarny pergamin. Wziąłem do ręki książkę o ciekawym tytule „Kiedy Bóg zasypia”, przeczytałem wstęp, kawałek prologu. Czytając te kilka stron zaciekawiły mnie czasy w jakich toczy się fabuła – są to lata między połową X wieku, a początkiem XI, czyli czasy, w których panował Mieszko II Lambert i Kazimierz Odnowiciel.
Hm, czasy Piastów zmieszane z wierzeniami Słowian? Kompozycja niespotykana, nawet ciekawa. Postanowiłem jednak kupić wspominając dobry „Czarny Pergamin”. Już sam prolog zapowiada się ciekawie – mroczny rytuał prowadzony przez swego rodzaju słowiańskiego szamana, pod posągiem jednego z starych bogów wygląda interesująco.
Czasy, w których „zanurza się” czytelnik są mroczne, przepełnione złem i krwią. Są to czasy historycznie bardzo zbliżone do wspomnianych powyżej, jednak tutaj wierzenia średniowiecznych Słowian stają się prawdą – różnego rodzaju stwory, pokroju strzyg czy dziwożon chodzą po polskiej ziemi. Nie tylko czasy historyczne są niebezpieczne – Polskę nękają wojska czeskie, niemieckie oraz z Rusi, lecz również niebezpieczne jest zwykłe życie – demony podchodzą pod osady ludzkie.
Dosłownie wydaje się, że Bóg zasnął…
Starzy Bogowie podnoszą głowę. Ich wyznawcy rosną w siłę. Wierni Światowidowi, Walasowi, Swarożycowi i innym słowiańskim bogom zwiększają swoje kręgi.
Dużą zaletą książki jest właśnie dobra znajomość tego, w jaki sposób odbywały się obrzędy słowiańskie, gdzie znajdowały się ważne miejsca kultu. Autor również pięknie ukazuje tamte realia i wspiera się słowami z Biblii, kronik. Historyczne postacie, może delikatnie wplecione w fantastykę ciekawie komponują się z stworzoną przez Dębskiego fabułą, chociaż często autor aż za bardzo rozwija wątki, w których występują historyczne postacie. Inną zaletą jest język i sposób wyrażania się postaci użyty w utworze, przypomina on starodawne słowa, autor jednak zadbał o to, by dało się go dobrze rozumieć i wygodnie czytać.
Jednak najistotniejszymi wadami ten pozycji jest duża ilość wątków, zaledwie przez pierwsze rozdziały poznajemy ich kilka, z których każdy toczy się w innym miejscu i ma całkowicie inny przebieg. Sam osobiście nie mogłem połączyć tego wszystkiego w jedną całość, mniej więcej do połowy książki. Dopiero pod jej koniec wszystko łączy się w całość, lecz mimo to, z kilku wątków czuję pewien niedosyt, tak jakby nie było to zakończone, a jedynie zawieszone jakby w powietrzu. Inną wadą jest wątek związany z uczuciem – z miłością – również jest jakby niedokładny i po prostu nie powiązany z całością.
Mimo tego, że wątki z początku moim zdaniem ciężko ze sobą połączyć, a początek jest mocno zawiły to i tak książkę „Kiedy Bóg zasypia” autorstwa Rafała Dębskiego nie można zaliczyć do kiepskich. Czasy Piastów oraz stare słowiańskie wierzenia są bardzo rzadko prezentowane w książkach o zabarwieniu fantastycznym. Jednakże ciekawa fabuła i interesująco ukazane obrzędy oraz walki stawiają tą książkę wyżej, ponad stopniem „przeciętna”.
Wydawnictwo: Fabryka Słów (wydane w Lublinie)
Liczba stron: 490 + przypisy
Data wydania: 2007
Oprawa: miękka
Wymiary: 125 x 195 mm



Komentarze