Kolejny dowód na to, że panujący nam „miłościwie” Prezydent Lech Kaczyński przypomina coraz bardziej arystokratę. Nie musi za nic płacić, bo przecież jest Prezydentem, mu się wszystko za darmo należy.
Otóż szpital MSWiA w Gdańsku żąda od prezydenta Lecha Kaczyńskiego spłacenia rachunku za karetkę… czuwającą nad zdrowiem głowy państwa podczas wakacyjnych pobytów w Juracie. Rachunek opiewa na sumę 214 tysięcy złotych, tymczasem ani Prezydent, ani Kancelaria Prezydenta nie widzi w tym problemów i po prostu nie chce zapłacić. Karetka stała przez 71 dni w zeszłym roku cały czas, 24 godziny na dobę, gdy tylko Prezydent pojawiał się na urlopie w Juracie. Ciekawe, że w zaokrągleniu po przeliczeniu – co piąty dzień Prezydent był na urlopie.
No cóż, nie od dziś wiadomo, że Prezydent wychodzi w opinii publicznej na burżuja, któremu wszystko wolno…



Brawo ! wreszcie można poczytac rzetelne i bez owijania w bawełne artykuły , o b. prezydencie , i całej tej polskiej masowej histeri nad Alabastrową trumną " bohatera " RP. Ludzie płakali za Stalinem , i nic sią nie zmieniło . Proponuje przemianowac np. plac J.Piłsuckiego na Plac ogólnopolskiej Głupoty. ( przepraszam tą częśc trzeżwo myślących ludzi ) , niestety raczej bezsilna wobec reszty narodu , który nagle po tragicznej śmierci tak bardzo pokochał b.Prezydenta , a jeszcze nie tak dawno wieszali na nim psy – zenada…
<code>Kancelaria Prezydenta wydała oświadczenie, w którym zaprzeczyła jakoby karetka reanimacyjna stacjonowała w pobliżu prezydenckiej rezydencji.</code>
Kto więc kłamie?