Ostatnio modne stało się atakowanie homofobów za to, że są przeciwni homoseksualistom, związkom homoseksualnym i innym takim podobnym. Coraz częściej słychać, że kontrmanifestacje homofobów są nielegalne, zaś parady równości jak najbardziej legalne i tolerowane.
Umieszcza się nawet Prezydentów w „Halach Wstydu”, za to, że czasem powiedzą coś przeciwko homoseksualistom.
"Kaczyński i jego sojusznicy - w tym jego brat, były premier - od lat prowadzą kampanię odmawiania podstawowych praw lesbijkom, gejom, biseksualistom i transseksualistom w Polsce"- czytamy w komunikacie HRW.
Zaczynam się zastanawiać czy postrzeganie homofobów przez innych ludzi nie kieruje się w złą stronę. Powoli wydaje mi się, że homofob w umyśle dzisiejszego zwykłego człowieka to osoba łysa, brudna, niewykształcona i nie mająca pojęcia o tym co mówi. Parlament Europejski 18 stycznia 2006 w rezolucji oświadczył iż homofobia oparta jest na uprzedzeniach podobnie jak rasizm. Problem w tym, że homofobia to zupełnie co innego – rasiści nienawidzili do cna, zaś osoba popierająca homofobię może ich po prostu nie tolerować, a nie od razu nienawidzić. Ba… nawet homofobię zakwalifikowano jako zaburzenia psychiczne.
I tu stawiam pytanie – czy przypadkiem homoseksualizm nie jest zaburzeniem? Oczywiście, że nie – od razu zadając takie pytanie w oczach wielu jestem homofobem. Warto też zapytać, czemu tak duży odsetek ludzi nie lubi homoseksualistów? Otóż jest na to bardzo prosta odpowiedź – po prostu ruch homoseksualny jest zaburzeniem naturalnego przebiegu rzeczy, jest odwrotnością naturalnych stosunków.
Dlaczego więc tak bardzo nienawidzi się homoseksualistów? Może dlatego, że wielu ludzi nie chce tej odwrotności widzieć na ulicach, publicznie czy przed własnym nosem. Sam osobiście nie życzył bym sobie, by para gejów usiadła obok mnie na ławce i zaczęła się obściskiwać.
Tolerancja, tolerancją… ale nie bądźmy aż tak przesadni, by rozkładać przed gejami i lesbijkami czerwone dywany, że ich kochamy i pragniemy ich przyjąć, z otwartymi ramionami w sferze publicznej.
Osobiście toleruję homoseksualistów, lecz jestem absolutnie przeciw temu, by demonstrowali to publicznie. Zawsze myślałem, że to mniejszość musi się dostosowywać do większości, a nie na odwrót, w takim razie od kiedy margines stanowi ogół? Od kiedy to większość musi płaszczyć się i pozwalać mniejszości na wszystko?
Prócz tego całkowicie sprzeciwiam się małżeństwom homoseksualnym. Wątpię by duża większość takich par byłaby w stanie naturalnie wychować dziecko, by nie stało się po prostu kolejnym homoseksualistom…
Homoseksualiści prowadzą dziesiątki, jak nie setki akcji mających na celu uświadomienie społeczeństwu, że nienawiść w stosunku do nich, po prostu ich boli. A czy nas – ludzi zwykłych – nie boli gdy stoimy w autobusie, jest tłok, a na siedzeniu obok liże się dwóch gejów? Czy nas – zwykłych ludzi – nie boli, gdy za krzywe spojrzenie na geja jesteśmy atakowani? To, że homoseksualistów jest mniej, nie oznacza, że większość chce oglądać ich publicznie.



Taka panuje moda, niestety, na nienaturalność. Gdy osoba żąda naturalnego otoczenia, gdzie stosunki kobieco-kobiece lub męsko-męskie są niedopuszczalne, to od razu taką osobę określa się najgorzej.
Czemu niszczy się naturalny porządek oraz to, co zostało utarte – że kobieta z kobietą to rzecz nienaturalna i zakłócająca naturalny przebieg rzeczy…?
Dokładnie, dokładnie, Mid. Homoseksualistów się głaszcze, że oni są tak wielce pokrzywdzeni, że nie mają żadnych praw. A my? Ci, którzy ich nie tolerują? Nie znoszą tego, jak się publicznie liżą? My jesteśmy gardzeni, za to, że tego nie chcemy!
Tak być nie może!
Brawo, wręcz największe brawo jakie jestem w stanie okazać! Dokładnie skomentowałeś to o co mi chodzi w tym poście :)
Powinno zmienić się całkowicie definicję dwóch słów, oczywiście opisuje je tak jak widzą to homoseksualiści:
Homofob – inaczej osoba zacofana, która się nie myje, żyje pod schodami i wszyscy dla niej zboczeńcami.
Tolerancja – pozwolenie homoseksualistom na publiczne manifestowanie swojej odmienności, bez względu na to, czy innym się to podoba czy nie. Zaś każda osoba sprzeciwiająca się – patrz wyżej.
Popieram! Homeseksualiści wymyślili i wypromowali sobie hasło "homofob". To ich niewątpliwy sukces. Hasło brzmi odrażająco i nikt nim nazwany nie będzie się czuł komfortowo. Wydaje mi się też że homoseksualiści próbóją uzyskać swego rodzaju nietykalność. Niedługo za każde postępowanie NIE POPIERAJĄCE, NIE UŁATWIAJĄCE im życia będziemy napiętnowani. Drugie ciekawe hasło to "tolerancja". Według mnie tolerancja nie jest akceptowaniem wszystkich elementów życia "na sztywno", bez analizy. Taka tolerancja już dawno doprowadziłaby nasz świat (z którym i tak nie jest najlepiej) do zagłady. Homoseksualiści każą nam akceptować swoją inność, a sami nie tolerują naszego zdania.