Polska – kraj czekania | MMoBlog

Minecraft, Battlefield, World of Tanks…

Get Adobe Flash player

Polska – kraj czekania


Pozdrowienia z Polski, chciaÅ‚oby siÄ™ rzec…
(wiele osób pyta, czy błąd w obrazku jest celowy – tak jest on celowy, majÄ…cy ukazać, że u nas wszystko jest na opak i inaczej)

W poniższym poście wcielę się w osobę, która dopiero zaznajamia się z polskością. Przykładowo wcielę się w rolę polaka, który po dwudziestu latach życia (np. osoba w wieku 21 lat) za granicą przyjeżdża do Polski, stwierdza, że to piękny kraj i chce tutaj żyć.
Z uÅ›miechem na twarzy wita wszystkich przechodniów, myÅ›li – jak tu piÄ™knie, zielono, ludzie sÄ… mili, sielanka i w ogóle. Aż nagle przychodzi czas wysÅ‚ać list…

IdÄ™ na pocztÄ™ i co widzÄ™? Strajk? A co to… poczty nie dziaÅ‚ajÄ…? Listonosze nie chodzÄ…? Ale zabawne, wyÅ›lÄ™ sobie paczkÄ™ DHLem, albo Masterlinkiem, parÄ™ zÅ‚otych drożej, a wygodniej, szybciej, bezpieczniej i na dodatek uprzejmiej. Przynajmniej nie gubiÄ… Å›rednio 5 paczek tygodniowo. Ale skoro już trzeba wysÅ‚ać to czytam, gdzie najbliżej jest otwarta poczta i pÄ™dzÄ™ w to miejsce.
Wpadam na pocztÄ™, a tam kolejka liczÄ…ca co najmniej 50 dusz. Fajnie – jak widzÄ™, jak klientka za ladÄ… obsÅ‚uguje jednego petenta 8 minut to już widzÄ™, że przesiedzÄ™ tutaj caÅ‚y dzieÅ„. WiÄ™c pytam uprzejmie:
- Czy w okolicy jest jakaś jeszcze poczta, nawet zamknięta?
- Nie.
No to k… Å‚adnie, wokół same bloki, w których mieszkajÄ… setki, jak nie tysiÄ…ce ludzi, a tu jedna poczta i 3 okienka. Cudownie.

WracajÄ…c z poczty mijam przystanek autobusowy, stwierdzam sobie, że może podjadÄ™ parÄ™ przystanków do domu. PatrzÄ™ na rozkÅ‚ad jazdy, cóż… ma być 13:40, aktualnie jest godzina 13:31. A tam – myÅ›lÄ™, poczekam sobie te 10 minut, Bóg mnie nie zbawi. StojÄ™, po chwili siedzÄ™, znów stojÄ™, patrzÄ™ na zegarek – jest 13:55. MyÅ›lÄ™ sobie delikatnie – k… gdzie ten autobus. Po chwili zaczynajÄ… dwie starsze panie w Å›miesznych czapeczkach z antenkami rozmawiać – „wszyscy kierowcy w Irlandii”, na to druga wtóruje „albo znów kierowcy sobie popili jak to ostatnio”.
No i wszystko jasne…
W końcu podjeżdża biało-niebieski wóz. Wsiadam.

Wpadam do domu i mój lokator (bÄ™dÄ…cy wÅ‚aÅ›cicielem), mówi bym siÄ™ przeszedÅ‚ do ZUSu, jakieÅ› papiery zaÅ‚atwić i coÅ› tam przepisać. Ja siÄ™ tak pytam – co to ten ZUS jest? On mi odpowiada, że to dom, który czyni szalonym. Hm… brzmi ciekawie. W takim razie po obiadku udajÄ™ siÄ™ do owego ZUSu, wjeżdżam na piÄ™tro X, gdzie w kasie odsyÅ‚ajÄ… mnie na piÄ™tro Y do kasy Z, skÄ…d zostajÄ™ odesÅ‚any na piÄ™tro W do kasy V i tak dalej podstawiajÄ…c za wartoÅ›ci cokolwiek.
Dobra, wpadam do odpowiedniej kasy – patrzÄ™, znów kolejka N iloÅ›ci osób.
Pytam się więc osoby przede mną, czy tu tak w Polsce to tak zawsze jest, napominam, że nie jestem z kraju, ale znam język polski. Na to osoba przede mną:
- Panie, szkoda, że pan tu nie był za PRLu, wówczas kolejki były 100 razy dłuższe po szynkę, papier klozetowy czy najprostszą rzecz.
No i wówczas miałem na twarzy przysłowiowy o_0.

ZUS zaÅ‚atwiony, teraz przydaÅ‚oby siÄ™ odebrać prawo jazdy. No to idÄ™ do urzÄ™du, wchodzÄ™… i w sumie to samo co w ZUSie, tylko bez latania miÄ™dzy okienkami.

W takim razie pora coÅ› zjeść, po mÄ™czÄ…cym poranku. Jak to w sporym mieÅ›cie – hipermarketów dostatek. Cóż, nawet sÄ… takie miejsca gdzie na jednym skrzyżowaniu sÄ… 3 wielkopowierzchniowe sklepy (a’la Szczecin, Media Markt, Carrefour, Tesco i Bóg wie co jeszcze na jednej ulicy, na przeciwko siebie). No to wpadam do pierwszego lepszego, kupujÄ™ co mi potrzeba, kierujÄ™ bolidem zwanym wózkiem sklepowym w stronÄ™ kas. LÄ…dujÄ™ na ostatniej prostej… i ponownie przysÅ‚owiowy 0_o. KilkanaÅ›cie, jak nie kilkadziesiÄ…t kas, w tym oczywiÅ›cie 3-4 otwarte i ogromne kolejki.
No ja nie wiem… czy Ci Polacy lenia w dupie (nie bÄ…dźmy delikatni) majÄ…, czy tak jak mówiÅ‚a ta starsza pani – wszyscy do Irlandii pojechali.

PatrzÄ™, coÅ› mi strasznie gorÄ…co, katar, kaszel, ból gardÅ‚a… no to pewnie chory, ale coÅ› podejrzanie mnie boli w klatce. Może zapalenie, albo coÅ› gorszego? No cóż, dobrze – pora udać siÄ™ do lekarza. Wpadam do rodzinnego, niby zwykÅ‚y budynek, ni to na odludziu, ni to w centrum miasta. WchodzÄ™ i pytam siÄ™ na kiedy można by siÄ™ zarejestrować. SÅ‚yszÄ™:
- Pan doktor X przyjmuje od 14 do 18.
Å»e co, k…?! Jeden lekarz na całą okolicÄ™?!
- A czy tu u was to jeden lekarz przyjmuje?
- Lekarz rodzinny, okulista i stomatolog.
No to cudownie…
- A na kiedy można by się zarejestrować?
- Najbliższy wolny termin, na za dwa tygodnie.
Świetnie, przez dwa tygodnie to ja sam się wyleczę. Udaję się do prywatnego, oczywiście za sromotnie wysoką cenę. Ten wysyła mnie na prześwietlenie klatki piersiowej do państwowego szpitala.
DzwoniÄ™ do owego szpitala, do odpowiedniego dziaÅ‚u i pytam siÄ™ na kiedy byÅ‚by wolny termin, odpowiedź prosta i przewidywalna – na za dwa miesiÄ…ce. No k… za przeproszeniem, marne przeÅ›wietlenie za 2 miesiÄ…ce?!

W domu padÅ‚ internet. CoÅ› nie dziaÅ‚a. Cóż – tam gdzie mieszkaÅ‚em sprawÄ™ naprawiano w dzieÅ„, góra dwa. A w Polsce? DzwoniÄ™ do usÅ‚ugodawcy i mówiÄ™ co jest nie tak. Ten mi mówi bym pobawiÅ‚ siÄ™ w kompie, bo to pewnie u mnie coÅ› nie tak. PrzysÅ‚owiowa dupa… u mnie wszystko dobrze. DzwoniÄ™ do nich raz jeszcze z proÅ›bÄ… o fachowca. O dziwo odbiera inna osoba i znów muszÄ™ zaczynać od nowa. PrzyjechaÅ‚ fachowiec – sprawdza mi kompa. Nic. Potem puszkÄ™ od neta. Nic. I tak dalej aż w ciÄ…gu 7 dni wyszedÅ‚ na ulicÄ™. Po 9 dniach zauważyÅ‚, ze coÅ› spaliÅ‚o siÄ™ w puszcze, na sÅ‚upie, na ulicy.
No k… aż tyle trzeba czekać?

Mam pracÄ™. Niby speÅ‚niam najwyższe kwalifikacje, jako przyuczony do zawodu za granicÄ…, fachowiec i tak dalej. PracujÄ™ sumiennie, dokÅ‚adnie, uczciwie… staram siÄ™. Przychodzi dzieÅ„ wypÅ‚aty. Wpadam do szefa firmy, pukam… E? Nikogo nie ma? Pytam sekretarkÄ™, gdzie podziaÅ‚ siÄ™ szef, na co dostaÅ‚em odpowiedź, że ma ważne spotkanie poza firmÄ…. I tak dzieÅ„ w dzieÅ„. Pytam siÄ™ innych pracowników czy tak jest w Polsce, na co dostajÄ™ odpowiedź:
- A wypÅ‚ata? To już? Chyba jeszcze za wczeÅ›nie… bÄ™dzie za 2 miesiÄ…ce, może 3.
Super…

MówiÄ™ sobie parÄ™ niecenzuralnych słów i stwierdzam, że wyjeżdżam z tego przerażajÄ…cego kraju. Cóż – pociÄ…gi też nie jeżdżą, bo albo kolejarze strajkujÄ…, albo rozkÅ‚ad jazdy ma braki, bo zlikwidowali połączenia…


Inne ciekawe posty na ten temat:


WAR2 Glory, free2play, Strategy-Game, Browsergame, onlinegames, browser-based game

2 komentarzy

  1. W moim mniemaniu nic nie przesadza. W tym kraju o wszystko trzeba prosić, niekiedy błaga, a w najlepszym przypadku właśnie czekać.

  2. Trochę to wyolbrzymiasz, ale w większości się z tobą zgadzam. :)

Zostaw komentarz

(wymagane)



  • RSS
  • Newsletter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Kciuk
  • YouTube