Osoba imieniem Manoj Nelliyattu Shyamalan, hinduski reżyser filmowy i scenarzysta, znana jest powszechnie wśród fanów filmów, z gatunku sci-fi zmieszanego z thrillerem. Autor takich słynnych filmów jak „Szósty Zmysł”, „Niezniszczalny” czy „Znaki”. Późniejsze jego filmy nieco się już „zepsuły”… Przykładowo „Osada” oraz „Kobieta w błękitnej wodzie” można nazwać, po prostu – nie oszukując się – gniotami. Warto w tym miejscu wspomnieć, że ten drugi film otrzymał prestiżową nagrodę w roku 2007 – Złotą Malinę za najgorszego reżysera i najgorszego aktora drugoplanowego.
Autor tworzy dość specyficzne filmy, niektórym się nie podobają, inni je uwielbiają. Ja raczej je lubię, Szósty Zmysł bardzo mi się podobał, oglądam go za każdym razem z przyjemnością, Znaki podobnie. Nowsze filmy, nie licząc tytułowego Zdarzenia są dla mnie po prostu, gniotami – akcja się leje powolnym i mozolnym strumieniem, nie czuć tej tajemniczości, nie ma zaskoczenia.
Obejrzałem zwiastun Zdarzenia (The Happening), sprawił na mnie dość pozytywne wrażenie, postanowiłem dać Shyamalanowi ostatnią szansę, jeżeli chodzi o jego filmy. Dawniej jego filmy, po premierze Znaków były przewidywane na porażki, twierdzono, że autor zaczyna się wypalać. Cóż – Osada okazała się gniotem, dalej było już tylko gorzej… Zdarzenie (The Happening) w mojej skromnej ocenie wypada fatalnie. Zacznijmy od samego autora, jego zachowania po premierze – narcyzm – tylko tak to się da nazwać. Shyamalan stawiam na szarym końcu twórców filmów, z Uwe Bollem i Janem DeBont na czele. Cóż, Shyamalan charakteryzuje się narcyzmem – po premierach tak mocno zawsze zachwala swoje dzieła, zaś, jego mniemanie o sobie po prostu odpycha.
Początek Zdarzenia (The Happening) jest mocno interesujący, widza otacza niepewność, lekki strach, ciekawość i tajemniczość. Z czasem jednak wszystko przypomina kałużę – jest płytkie, dosłowne, czasami sarkastyczne. W kilku momentach filmu myślałem sobie – „co ja tu do k… nędzy robię?”, „a może by tak wyjść…”. Po co mam się oszukiwać? Akcja w Zdarzeniu (The Happening) wysycha w wielu miejscach, po prostu – twórca Zdarzenia (The Happening) wpadł na pomysł, umieścił ową idee w momencie dużego napięcia i… klapa, akcja się kończy. Film Zdarzenie (The Happening) ma również ukrytą w sobie rolę uświadomienia problemów społecznych – problem w tym, że jest to tak przedstawione, iż potencjalny widz odbierze to, jako po prostu moment w filmie i wątek, nie zaś przesłanie.
Ciekawa jest obsada Zdarzenia (The Happening)… Mark Wahlberg, w roli między innymi Max’a Payne’a (film na podstawie gry) i najnowszej kiczowatej wersji Planety Małp, wyciąganie aktorów z zupełnie nic nie znaczących filmów i seriali. Rozbrajające do łez są również sceny w Zdarzeniu (The Happening) – przykładowo kilka „moherowych beretów”, robią na drutach w wielkich maskach gazowych. Skoro Zdarzenie (The Happening) ma być symbolem i przesłaniem, to przepraszam bardzo – powyższe moherowe berety, na pewno przesłaniem nie są, jak również wiele innych miejsc w filmie. Ogólnie mówiąc – Zdarzenie (The Happening) jest gniotem. Dodając do tego fakt, że autor twierdzi, iż Zdarzenie (The Happening) ma przesłanie i najpierw trzeba je rozumieć, jest po prostu żenujący… Wciskanie na siłę przesłania, płaski scenariusz, który się toczy i toczy, aż film się po prostu kończy…



Miałem na to iść do kina, ale skoro takie są oceny na filmweb.pl to chyba sobie poczekam, potem "cudownym ruchem" sprawię sobie film i obejrzę w domu.
Miałem nieprzyjemność to oglądać, niestety zgodzę się z Midvithem – nie polecam.
Film na zwiastunie przedstawiał się nawet dojść ciekawie ale nie pójdę do kina bo jakoś mnie na to nie ciągnie ;) Kilka osób mówi że film nie warty wydanych pieniędzy więc po co mam je marnować :]