
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak sprawić by czuć zadowolenie z posiadanych pieniędzy? Oczywiście nie chodzi mi tutaj o przepełnione portfele, ale chodź by o zwykłe 100 złotych. Zastanawialiście się kiedyś, jak z „ale mam nędzne oszczędności, marne 100 złotych”, zrobić bez wielkiego wysiłku „super, skąd ja tą kasę mam?!” . Okazuje się, że przepis na drobne poprawienie humoru, za pomocą niewielkiej ilości pieniędzy jest dość prosty.
Weźmy 100 złotych. Niekoniecznie musi to być akurat 100, lecz lepsze w tym wypadku 100 złotych niż 20. Najważniejsze jest to, by nie interesować się pieniędzmi, nie możemy na siłę wpychać sobie do mózgu, że mamy te 100. Wymieniamy 100 złotych na dwie 50.
Najważniejsze jest to, by w sobie wymusić uczucie posiadania 50 złotych. Najlepiej posiadać te 50 złotych w formie np. 20 złotych, 20 złotych i 10 złotych. Banknot 50 złotowy wsadzamy sobie do portfela i wbijamy do łba, że posiadamy 50 złotych w portfelu.
Nie jest to forma oszczędzania. Oszczędzanie od owego przepisu różni się jedną rzeczą – w przypadku tego pierwszego jesteśmy pewni, że posiadamy oszczędności. Wówczas nasz mózg pracuje na zasadzie – „a jak wyciągnę ze skarbonki 10 złotych to nic się nie stanie”. Takie myślenie i świadomość, o posiadaniu skarbonki nie daje tytułowego zadowolenia finansowego. Druga sprawa – ten przepis – to świadomość braku oszczędności i efekt zaskoczenia.
Jeden banknot 20 złotowy wkładamy w kieszeń spodni, które mamy wyprasowane w szafie (no przecież nie w noszone spodnie – by przypadkiem się kasa nie wyprała). Drugi banknot 20 złotowy wsadzamy do pudełka od płyt, które lubimy co jakiś czas słuchać. Banknot 10 złotowy wsadzamy między książki (nie między kartki, a między okładki). Sprawą niezmiernie ważną, jest uczynienie tego odruchowo, bez zastanawiania się nad tym, co się robi.
Po co? Otóż, po to, by zapomnieć o oszczędnościach. Czyż nie przyjemne jest, gdy będąc całkowicie nieświadomym, znajdujesz przypadkiem 20 złotych w kieszeni? Z pewnością wiele przyjemności daje przypadkowe znalezienie zagubionych 10 złotych podczas sprzątania, między książkami. Cały przepis opiera się na nieświadomości – nie można wbijać sobie do łba, że w jakimś miejscu leży kasa. Jest to odmiana oszczędności, bo sprawia to, że wydajemy mniej, jednak niemal każdy lubi sobie podbierać kasę z oszczędności, a w momencie gdy o nich zapomnimy – zaoszczędzimy więcej i dodatkowo sprawimy sobie przyjemność, nieświadomie odnajdując nieco pieniędzy.
Należy również pamiętać, żeby nie umieszczać pieniędzy w miejscach, w które w ogóle nie zaglądamy. Przykładowo nie należy umieszczać kasy za szafą… No chyba, że się ją odsuwa co kilka dni ;-)



IMHO Czarny_KALosz = Midvith.
Edit by Mid// Odpisywać nie będę. Po co sobie pruć żyły na kłótnie z kimś, kto da sobie rękę uciąć za swoje racje.
IMHO powyższy user wychodzi mi na mało inteligentnego. Ma to sens – chowanie pieniędzy przed samym sobą, przed swoją chciwością i brakiem umiejętności oszczędzania!
IMHO bez sensu, tak trudno powstrzymać się od wydawania pieniędzy? Nie mówiąc już o tym że w takiej książce, spodniach, skarpetkach pieniądze te mogą po prostu zginąć lub zostać znalezione przez żonę/dziewczynę/kochankę/teściową itp.
A później zapominasz zapłacić rachunku za wodę i masz już tylko brudne spodnie :D
I teraz zapytaj siebie samego – czy nie przyjemne jest, jak po założeniu spodni wyciągasz z kieszeni 20 zł i zastanawiasz się, skąd to się tam wzięło? :)
The most stuipd thing I have ever heard :D
Po prostu dobre może to jest dla kogoś kto nie używa konta bankowego albo nie chodzi do sklepu i do tego musi mieć silną sklerozę. Po prostu bezsensu, pieniądze służą do kupowania, nie chowania lub kolekcjonowania :P
PS: Rozmienianie pieniędzy działa w drugą strona dla mózgu 50zł+50zł < 100zł
Ja kiedyś siedzę na historii, otwieram zeszyt, a tam 20 zeta :D Wspaniałe uczucie :P
ale przepis :p dzięki może spróbuję