Załóżmy, że masz 40 lat – tak wiem, straszne wyobrażenie. Masz żonę, samochód, dobrze prosperującą firmę. Jeździsz po świecie, zadowolony z zarabianych pieniędzy, może nie zarabiasz tyle kasy by dostawać wypłatę z czterema zerami miesięcznie, jednak posiadasz taką pracę, że jesteś z niej dumny. Wracasz do domu, dzieci cię witają. Syn myje ci samochód, a córka przynosi gazetę, wręczasz żonie kwiaty. Siadasz do stołu z całą rodzinką, wszyscy są zadowoleni z życia, żona jest najpiękniejszą kobietą na ziemi… Niby sielanka, nie?
Patrzysz – na stole leży koperta z podejrzanym, wielkim czarnym stemplem. Zaadresowana do Ciebie. Całą sielanka pęka, pokój robi się mroczny, a cała ciemność jakby emanowała z koperty. Delikatnie otwierasz, tak ostrożnie, by nie uszkodzić ważnego, „państwowego” dokumentu w środku. Czytasz, coś mniej więcej w tym stylu:
Zgodnie z Ustawą z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej oraz aneksem do owej ustawy. Otrzymuje Pan obowiązek stawienia się do Wojskowej Komisji Uzupełnień… bla bla bla…
Co z tego, że masz rodzinę, dobrą firmę, doskonałe zarobki, zbliżasz się do 50-tki. Dla tego najbardziej dziwnego państwa na świecie, nie ma to żadnego znaczenia. Możesz mieć nawet 55 lat i tak czy siak, jeżeli państwo sobie zażyczy, to wylądujesz w kamaszach. Jedynie wynik na kategorię D może Cię uchronić, chociaż w tym całkowicie dziwnym kraju wszystko jest możliwe – pobór do wojska 4 letniego dziecka, pobór ze złamanym kręgosłupem, czy pobór z bardzo silnymi atakami astmy…
Pytasz się – a co z rodziną? Wszystko będzie dobrze, państwo zadba o Twoją rodzinę, kiedy ty będziesz taplał się w błocie, lub nastawiał łeb za amerykańską „politykę zagraniczną”. Twoja żona oraz dzieci otrzyma od resortu wcale nie małą sumę na miesięczne utrzymanie. Otrzymają, uwaga… 936 złotych brutto na całą rodzinę. Oczywiście – starczy na srajtaśmę, groszek oraz wodę!
Jak wojsko, to wojsko! ;-)
Margines – co ciekawe, polska Wikipedia nie obsługuje hasła „Zawodowa służba wojskowa”, takie hasło nie istnieje.



Żałosny jest ten obowiązkowy pobór do wojska. Fragmenty wyrwane z życiorysu, trzeba rzucić wszystko i iść do woja, jak się ma A. Przykładowo, ja pracuję. I tu nagle rzuć pracę, idź do woja, wróć i bądź bezrobotnym… Perspektywa, nie?
Przed głupotą w tym państwie, niestety ratunku nie ma.
Ha! Głupcze! Nie znasz dnia ani godziny! Znajdą cie wszędzie! Nie ma ratunku! :D
Dla mnie najbardziej odpowiednim widokiem jest talerz kanapek z mięsem, musztardą, widok soku jabłkowego, widok wystających z pod kołdry dwóch par stóp (jedne męskie, drugie damskie…), a w tle widok telewizora ;)
No wiesz co! A to taplanie się w błocku, bieganie 30 km z 50 kg plecakiem, stanie na warcie, strzelanie, widok czołgów, samolotów, śmigłowców… czyszczenie kibli :D
Jasne, że nie :P Mi dobrze tak jak jest.
To w końcu chcesz iść do woja czy nie? :D
D… ale takim przekrętem, że jak będą chcieli badać raz jeszcze to będzie A :)
Zdaniem gazety mogą pobrać do woja do 50-tki, na Wiki niby pisze, że obowiązek do 60-tki. Cholera ich tam wie…
Nie jestem pewny ale od 29 jesteś już rezerwowy ale w wieku 40 mogą cie brać na szkolenie rezerwy, a jak masz 50 to jakieś szkolenia lekarzy są chyba. Poza tym te wszystkie przepisy są tak skopane że mała bania :] BA! WKU wymyśla sobie własne przepisy :)
PS. Było się już na komisji? :D
Taka sytuacja zdarza się nawet, gdy sobie odbębniłeś :P Tak w sumie ten post, to inspiracja materiałem z gazety, nie jakiegoś brukowca pokładu Fakt czy SuperExpress ;)
Phi! Macie problemy. Nie znacie uniwersalnych sposobów? Wchodzisz, mówisz dzień dobry, podchodzisz do biurka i bach łbem o blat ;)
Mi to tam lata, ja się woja nie boję. Na razie chodzę do szkoły, po maturce akurat skończy się poborowe, a jak nie to i tak idę na studia. A jak się nie uda to cóż, kamaszki i do błotka :]
PS. A co do twojego przykładu to taka sytuacja zdarza się chyba tylko wtedy gdy za młodu nie odbębniłeś służby. I dla tego warto mieć to za sobą :) A! Hasło jest ale nikt nic jeszcze nie napisał :]
Dlatego nie wybieram się do tej wspaniałej instytucji państwowej taka kasa nawet dla jednej osoby nie jest wystarczająca, ale jak to w Polsce bywa polityk musi swoje zabrać a ty dostajesz to co zostanie… Mam tylko nadzieje że pojęcie zawodowa służba wojskowa pojawi się zanim skończę studia :D