Nie wydaje się wam, że w Europie prowadzona jest polityka dobroci, miłosierdzia i przyzwolenia na wszystko? Dawniej twierdzono, że to Stany Zjednoczone są centrum wolności, rozwiązłości, ogółem wolności słowa. Uważano, że w USA wszystko jest wolne, każdy robi co chce, przez co ludzie cechują się inteligencją kamienia, jednak tak naprawdę to u nas – w Europie panuje swego rodzaju znieczulica na niszczenie naszej kultury, na asymilację naszego społeczeństwa oraz na inwazję imigrantów. Polityka Unii Europejskiej w ostatnim czasie skłania się coraz bardziej do witania z otwartymi rękoma wszystkiego, co nienaturalne dla naszego kontynentu. Zupełnie większości z nas, nie przeszkadza fakt, że między innymi imigranci zaczynają asymilować kraje Europy… Albo czegoś skrajnie nienawidzimy, albo coś skrajnie kochamy. Problem jest w tym, że skrajnie kochamy coś, co jest nienaturalne, a skrajnie nienawidzimy tych, którzy starają się utrzymać dawny porządek. Sprawa głównie dotyczy czterech rzeczy – podejścia do homoseksualistów, organizacji faszystowskich i neonazistowskich, podejścia do imigrantów oraz do religii.
Wracając do tematu polityki dobroci – odnoszę niekiedy wrażenie, że większość Europejczyków jest wręcz przesadnie tolerancyjna względem wielu rzeczy. Zaczynam twierdzić, że większość mieszkańców Europy zaczyna kochać homoseksualistów, dla przykładu. Jak wspomniałem, Europejczycy wpadają ze skrajności w skrajność – jest to również prawdą w stosunku do mnie – jestem ~fobem, zaś za owy znak ~ możesz w sumie wstawić niemal wszystko, począwszy od homo. Jeszcze 15 lat temu ogromne parady równości nie były czymś zwyczajnym i nie przyciągały uwagi całego społeczeństwa, dziś często ten, który sprzeciwia się paradom, jest wytykany palcami i nazywany homofobem. Problem leży w tym, że należy rozróżnić homofobię agresywną od nieagresywnej, jednak większość społeczeństwa popierającego homoseksualistów, ma z tym problem… Tak czy inaczej, osobę która po prostu nie toleruje homoseksualizmu wrzuca się często do jednego wora z osobą, która ich nienawidzi. To jest różnica.
Większość mieszkańców Unii toleruje homoseksualistów i nie ma nic przeciwko paradom równości. Akurat nazwa „parada równości” nie ma tutaj nic wspólnego z rzeczywistością, chyba że jest to rzeczywistość homoseksualna. Spójrzmy na nazwę – „równość” – oznacza takie same prawa i takie samo podejście dla wszystkich. A my – ci, którzy nie tolerują manifestacji gejów i lesbijek – mamy równość na owych paradach? Oczywiście, że nie. Wszak jesteśmy niewygodni, sprzeciwiamy się, więc powinno się nam kneblować usta i nasyłać na nas policję. Ciekawe, co by się stało gdybym wywiesił transparent za oknem z napisem „Nie chcę tutaj parady równości”, tuż przed jej przejściem pod oknami? Wolę nie myśleć, co by szybciej „poszło” – drzwi, czy okno.
W tym miejscu nie mówię o idiotach, którzy siedzą z bejsbolami poukrywani w zaułkach i czekają, aż jakiś gej im się „nasunie”. Chodzi o zwykłych obywateli, którym po prostu w niesmak są parady, w których muszą oglądać miksy ciał męskich z kobiecymi lub na odwrót. Oczywistą oczywistością jest blokowanie uzbrojonych homofobów, lecz czy aby nie przesadą jest blokowanie wystąpień osób, które nie tolerują manifestacji homoseksualnych? Jak tak dalej pójdzie to homoseksualiści będą mieć swoich posłów, radnych, swoje ministerstwo, a nawet swojego wice premiera… Bo w końcu prawa im się należą, prawda… mimo to, że są marginalną mniejszością?
Istnieje swego rodzaju moda na przyznawanie się do homoseksualizmu oraz moda na to, by ich uwielbiać. Bardzo często osoba, która mówi „nie, nie znoszę gejów i lesbijek” zostaje wytykana palcami, jako potencjalny homofob.
Podobną politykę Europa prowadzi w stosunku do organizacji nazistowskich, rasistowskich i tym podobnych. Co z tego, że całkowicie neonazistowska partia uzyskuje mandaty w Niemczech? Co z tego, że mają swoich przedstawicieli w wysokich szczeblach państwowych? Co z tego, że dostają rocznie miliony euro na działalność z niemieckiego budżetu? Nie jest istotne dla Europy to, że Związek Wypędzonych to armia byłych nazistów, co niejednokrotnie udowadniały różnego rodzaju niemieckie dzienniki? Co ciekawe, kanclerz Niemiec sprzeciwiła się ostatnio wystąpieniu w Niemczech, czarnego kandydata na prezydenta USA… Organizacje nazistowskie i rasistowskie głaszcze się dziś po głowie i przymyka oko na ich ekscesy, czy to związane z pograniczem polsko-niemieckim, czy to z pobiciami obcokrajowców. Przykładem są incydenty na pograniczu zachodnim – niszczenie samochodów należących do Polaków, malowanie swastyk na ich domach, zastraszanie. Tego się nie widzi, bowiem jest to przeciwne polityce europejskiej, która wszystkich głaszcze po głowie, nawet neonazistów, którzy mają do dziś 20% poparcia na zachodzie Niemiec.
W przypadku polityki „kulturowej” nie jest inaczej. Europa prowadzi iście politykę dobroci, uwielbienia i kochania każdego, nawet własnych wrogów. W krajach Beneluksu oraz we Francji mniej więcej co dziesiąta osoba, to imigrant z Bliskiego Wschodu, oczywiście muzułmanin. Europę w ogóle nie obchodzi to w jaki sposób muzułmanie odnoszą się do rdzennej ludności, może nie rdzennej – a naturalnej dla Europy – do chrześcijan i niewierzących. Niczym dziwnym nie jest, gdy na manifestacjach w Londynie pojawiają się muzułmanie z napisem „British go to hell” albo „Europe, your holocaust is here”, niczym dziwnym nie jest szydzenie z europejczyków. Doskonałym przykładem jest demonstracja w Londynie i Kopenhadze (polecam posty „Islamska Unia Europejska” oraz „Islamska Republika Niemiecka” – wyszukiwarka u góry strony), na których tysiące mieszkających w europie muzułmanów wykrzykiwało hasła uwielbienia dla terrorystów. Morderstwa dokonywane przez muzułmanów albo wcale nie są rozpatrywane, albo niemal od razu umarzane, dodatkowo w Anglii planuje się wprowadzenie praw koranicznych dla muzułmanów. Wiadomo, co to oznacza – łamanie praw człowieka w kraju, w którym się je bardzo mocno respektuje. Tylko po to, by „udobruchać” imigrantów. Mało kogo w Europie obchodzi fakt, że muzułmanie narzucają nam swoją wiarę i nienawidzą nas, za to jakimi jesteśmy… we własnym kraju. Ostatnio jedyny muzułmański minister w Wielkiej Brytanii stwierdził, że muzułmanie w UK czują się jak Żydzi podczas II Wojny Światowej. Arcydebil… po prostu. Muzułmanie przyjeżdżają do nas, żądają wręcz budowy ogromnych meczetów w Wielkiej Brytanii i dodatkowo zarzucają nam, że nie ubieramy się „po religijnemu” w Europie. W naszym własnym kraju.
A co Europa na to? A nic… Pozwala na zamieszki związane z religią muzułmańską, jak na przykład zamieszki w Paryżu (w których większość imigrantów była muzułmanami), pozwala na łamanie praw człowieka w rodzinach w których dużą rolę odgrywają muzułmanie, którym się nie podobał styl życia europejczyków. Europie wisi to, że jej historyczny dorobek zaczyna być przysłaniany przez meczety i pałętających się wszędzie po zachodnich krajach „nawracaczy”. Ciekawe, że w UK możesz zostać ukarany mandatem za rozmowę na przystanku autobusowym, o Islamie w towarzystwie muzułmanina. Europie wisi to, że w Londynie odbywały się ogromne wystawy kultury muzułmańskiej, która na celu miała nawracanie chrześcijan na Islam.
Europie zupełnie nie przeszkadza fakt, że wielu terrorystów odpowiedzialnych za ataki w Europie, żyje na garnuszku budżetu danego państwa i ma się zupełnie dobrze wygrywając każdy kolejny proces, z braku dowodów.
Skoro już temat religii, to można jeszcze zahaczyć o chrześcijaństwo. Tutaj również prowadzona jest polityka maksymalnej dobroci, chociaż nie w takim stopniu, jak wyżej. Sam na własnej skórze miałem okazję doświadczyć, krucjaty nawracającej – telefon od parafii, z zapytaniami czy jestem wierzący i czy nie chciałbym kupić biblii. Tutaj również przechodzimy ze skrajności w skrajność – albo nie chcemy mieć nic wspólnego z chrześcijaństwem, albo jesteśmy mocno wierzący, rzadko zdarzają się ci, którzy są „pomiędzy”. Większość Europejczyków albo maksymalnie nie wierzy, albo stara się narzucać wiarę ateistom. W tym miejscu ponownie objawia się polityka dobroci – Watykan nie jest już znaczącym ośrodkiem, nawet nie jest już żadnym ośrodkiem, a jedynie miejscem wiary. Chrześcijanie traktują się jako ogromną religię, zaś Watykan – to słowo jest już jedynie symbolem, nie znaczy zupełnie nic na świecie, poza określeniem miejsca papieży. Jeżeli cokolwiek się na świecie stanie, jakiekolwiek napięcie lub tragedia – Watykan jedynie wyraża „ubolewanie”, coś zacznie marudzić i na tym koniec. W stosunku do wymienionej islamizacji Europy, nawet słowa nie powie, bowiem podobnie jak Europa, stosuje politykę dobroci – tolerować każdego, kochać bliźniego, chodź by chciał nam narzucać swoje racje.
Następnie, kary i demoralizacja. Nie tylko na zachodzie Europy, ale również i u nas panuje swego rodzaju polityka dobroci względem przestępców. W Anglii dochodzi już do takich sytuacji, gdzie młodociane gangi władają całymi miasteczkami. Co chwilę słyszy się o tym, że jeden dzieciak zadźgał drugiego nożem. Co się robi z takimi dziećmi? Nagana dla rodziców, kara pieniężna, ewentualnie kurator. To wszystko. Zarówno w stosunku do młodych przestępców, jak i dorosłych, kary są zbyt niskie, procesy ciągną się latami, kary nie są dotkliwe. Wszystko w imię praw człowieka, dzięki temu seryjny morderca i zwierzę w ludzkiej skórze po prostu będzie sobie leżeć na hamaku do końca życia, z dostępem do TV, dentysty, lekarza, psychologa, księdza, terapeuty… wszystko za nasze pieniądze, w imię polityki dobroci.
Biorąc rzecz ogólnie – wkrótce albo Europa stanie się państwem przyzwolenia na wszystko, co marginalne, a co za tym idzie margines urośnie do sporej rangi… Albo Europa stanie się Unią Islamską. Na te wszystkie nienaturalne rzeczy chciałoby się powiedzieć, w stylu europejskim – peace (pokój)! Pozwala się na wszystko – na nadmierną ekspansję organizacji z marginesu, nie blokuje się tego, co może nam w przyszłości szkodzić, pozwala się na ekscesy religijne tylko po to, by utrzymać swoją arcytolerancję.
Daru przewidywania przyszłości jeszcze nie posiadam i raczej posiadać nie będę, jednak mogę sobie tylko wyobrazić reakcję większości europejczyków, gdy w Anglii religią główną stanie się Islam, lub w Holandii powstanie homoseksualny parlament, tępiący heteroseksualistów. Oczywiście jest to lekka przesada, jednak inaczej to się ma w stosunku do muzułmanów i nielegalnych organizacji. Ilość muzułmanów w wielu krajach będących legalnie sięga kilku procent, a ilu jest tam nielegalnie? Łącznie szacuje się, że w Belgii co dziesiąty to imigrant z Bliskiego Wschodu…
Pewnie teraz wielu zaczyna się zastanawiać czemu jeszcze mieszkam w Europie? Otóż odpowiedź jest prosta – gdybym tylko miał możliwość mieszkania na przykład w Tajlandii, Kanadzie za w miarę dobre pieniądze (wystarczyłaby możliwość utrzymania rodziny), to bez namysłu bym z tego kraju i kontynentu wyemigrował…
Każdy, kto sprzeciwia się nadmiernemu napływowi imigrantów, każdy komu nie podoba się wszechobecne promowanie homoseksualistów i każdy, który pokazuje fakt, że Europa nie posiada już swojego zdania na świecie, jest określany negatywnie. Ciekaw jestem, jak Europa będzie wyglądać za 25-30 lat, bo kto wie… może dziś Ci zwolennicy imigrantów obudzą się „z ręką w nocniku”.



Teraz niekiedy dobrobyt się przelewa i ludzie nie widzą tego, że wystarczy burknięcie giełdy i stracą wszystko. Jak już gdzieś wspominałem – każdy system jest dobry, jeżeli stosuje się go odpowiednio, również represje są dobre, jeżeli stosuje się je przeciwko wrogom, którzy doprawdy są wrogami.
Problem nie tkwi w nas, tylko w ludziach, którzy nie mają podejścia odpowiedniego. W przypadku gejów – niech sobie będą, jednak niech nie narzucają nam swojego stylu bycia, tak jak robią to teraz. Mamy parady równości, mamy festiwale… ale czy my – okoliczni mieszkańcy takich parad i festiwali, rzeczywiście chcemy oglądać cmokających facetów?
Wszystko zależy od człowieka – jakim on jest. Jeżeli jest gejem, którzy narzuca się obejmującej się parze hetero skandując hasła tolerancji, to czy można go nazwać homoseksualistą? Nie… taki człowiek jest pedałem.
W przypadku Pana A.G. zdanie mam różne. Z jednej strony pokazał się od strony debila, który nie wie do czego służy mównica sejmowa, z drugiej strony ma ziarno racji. Ameryka bowiem, wybierając prezydenta nie będącego rdzennym Amerykaninem… Hmmm… Byłem w USA i znam mentalność tamtych ludzi, widać różnicę między Czarnymi i białymi, jak podchodzą do innych, jak podchodzą do życia w społeczeństwie. Czasem mam wrażenie, że jednak Czarni sądząc, że Czarny prezydent da im władzę, po prostu zrównają ten kraj z dnem, sądzę tak po tym jak sam widziałem ich styl życia. Oczywiście nie wszyscy tacy są, jednak większość. Pojawia się pytanie – czy Obama będzie prezydentem wszystkich, czy tylko Czarnych?
Sprawę wyborów w USA oraz wypowiedzi Pana A.G. proszę komentować w tym poście – http://blog.midvith.pl/2008/11/06/czarna-ameryka/ – bowiem ten dotyczy raczej Europy ;-)
ale dzieki demokracji mamy pole do manewrow, czy musimy miec kogos nad soba kto bedzie Nam mowil o ktorej mamy jesc sniadanie. ja mysle ze polacy to tez marudy i wiecznie chcieliby wiecej, a nie potrafia w sposob wlasciwy wykorzystac tego co maja. zyjemy w dobrobycie kiedys tak nei bylo czlowiek umial doceniac najwazniejsze wartosci. teraz panuje jeden wielki balagan. czlowiek sie gupi nie odroznia dobrego od zlego nie potrafi stworzyc spolecznestwa obywatelskiego. a przede wszytskim nie umiemy sie cieszyc tym jak jest. sama chcialabym zeby nasze panstwo byloby idealne,ale czy takie isntnieje? wszedzie sa plusy i minusy.niestety u Nas w sejmie mamy burakow chociazby pana A.G ktory publicznie obraza czarnoskorychh. Nie tolerancja to tez kolejny problem. Homoseksualizm jest chhoroba, dlaczego geje sa bici nie tolerowani ? Problem tkwi w Nas.
A nie jest to prawdą? :) Jak nie tolerujesz homoseksualistów, a widzisz, jak Twój znajomy ich mocno popiera, powiedz mu to, co napisałem wyżej ;)
Błeeee ;/
Każdy kraj i każda grupa ludzi ma swoją definicję wolności. "Inna" wolność panuje w USA, inna np. w Ameryce Południowej, inna w Europie… i jeszcze inna w Iranie ;P
Co do homoseksualistów, mody na przyznawanie się do tego oraz wszechobecnej mody na popieranie gejów. Ja mam na to jedną, ale dość dosadną, lekko wulgarną odpowiedź – niech ci co ich tak wielce popierają, zdejmą spodnie, wypną swoje poślady i niech sprawdzą czy rzeczywiście jest to takie przyjemne.
Ravir,
Ale ta wolność nie jest dla wszystkich. Nie zauważyłeś?
Artykułek dobry, pięknie trafiający w sedno sprawy, jakim jest aktualna polityka Europy. Lekko nie zgadzam się z powyższym czytelnikiem, że jest to propaganda. Raczej jest to kanon wolności – ustalony jest pewien bieg, którym dąży Europa, co toleruje, a co nie. Propagowana jest wolność, lecz wolność ta jest kanonem – jak jesteś odmienny to jesteś ubóstwiany i podziwiany, podobnie jak dziś z otwartymi rękoma wita się arabów z bombą pod sukienką oraz homoseksualistów.
Szanowny kolego,
Masz dużo racji w tym co piszesz. Zjawiska (do niedawna) z marginesu życia społecznego teraz są promowane przez różne lewicowe instytucje i oczywiście Wspólnotę Europejską. Zauważ, że jeszcze niedawno z pedałów się wyśmiewano, a teraz "wszyscy" ich tolerują, akceptują, chwalą, itd. A już najlepsze i najmodniejsze jest po prostu przyznać się do bycia gejem. (Przykład? T.Raczek). Ale to nie jest tak, że Europa prowadzi politykę dobroci. Po prostu jedne poglądy i postawy są promowane, a inne zaciekle tępione. Neonaziści wygrywają lokalne wybory w Niemczech, neofaszyści we Włoszech. Ale to nie oznacza, że w Europie panuje wolność słowa! Pisarz David Irving za negowanie liczby ofiar holokaustu spotyka się z ciągłymi szykanami i problemami ze strony władz. Pewien Niemiec trafił do więzienia, bo nazwał swojego psa "Adolf" i nauczył go faszystowskiego salutu. Nie żebym z nimi sympatyzował, ale to są autentyczne fakty. Nie ma żadnej wolności, jest tylko propaganda. Ale nie zagłębiam się dalej, żeby nie wkraczać w politykę.
Pozdrawiam.
Nie powiedziałbym. W USA miałem okazję mieszkać jakiś czas. Ludzie tam, którzy są wierzący, również i ateiści – są bogaci wewnętrznie, mają zasady, w takich rodzinach nie spotkasz nastolatki mającej w wieku 16 lat dziecko, nie spotkasz kryminalistów. Są oczywiście wyjątki… Tam jest totalne podzielenie – albo jesteś normalny, kulturalny, z tradycjami, albo jesteś totalnie zdemoralizowany.
Dobry artykuł, niezły styl. Mam podobne spostrzeżenia do autora. Nie podoba mi się, że będąc w mniejszości, albo wprost będąc odmieńcem w jakiejś dziedzinie życia wystarczy wspomnieć o dyskryminacji i dostaje się zielone światło, ba, dostaje się często nawet poparcie w dążeniu do zyskania większych praw. W jednym się jednak różnimy. Nie idealizowałbym Ameryki. Moim zdaniem to tam należy upatrywać szczególnie złych wzorców. Ameryka nieformalnie oddziałuje na resztę świata i jeśli skądś przywędrowała moda na pozwalanie na wszystko – to stamtąd.
Co do homo to powiem tak. Dziele ich na dwie grupy. Pierwsza to ci którzy ubierają się jak lalki, jeżdżą na parady i zachowują się po prostu jak zwykłe cioty. Druga grupa to homoseksualiści którzy po prostu są homo, mieszkają sobie razem i nic nikomu nie robią. Pierwszą grupą gardzę, jak dla mnie to… no po prostu obrzucać kamieniami. Drugą grupę pochwalam i nic do nich nie mam.
Ale powracając do tematu to tak, zgadzam się że w całej Europie panuje przyzwolenie na wszystko. Czemu tak jest? Bo wpadliśmy w demokratyczną euforię. "No bo jest demokracja i można robić co się chce". Każdy ma prawo do wszystkiego. A tak się do niczego nie dojdzie, będzie tylko burdel.