Minecraft, Battlefield, World of Tanks…



Dopingowa Olimpiada


Ciekawie zapowiada się tegoroczna Olimpiada w Pekinie. Mamy już kilka gorących tematów, które z pewnością osiągną swój szczyt właśnie w czasie Olimpiady. Co najmniej pięć kolorowych i różnorodnych ekip mogę nie zastanawiając się wymienić, które będą chciały zakłócić przebieg Olimpiady i zamanifestować swoje racje. Zapowiada się całkiem gorąco – na talerzu mamy nie tylko jakiś tam ludzi, latających po mieście z flagami i symbolem V w ręku, ale nawet pseudokibiców z C4 pod pazuchą…

Może zacznijmy od początku. Olimpiada – każdy młody cywilizowany człowiek wie co to jest i jaka jest historia Olimpiady. Każde uczące się historii dziecko wie o tym jak wyglądały mityczne Olimpiady – różne dyscypliny sportowe, sprawiedliwa rywalizacja i wstrzymanie wojen. No właśnie – wstrzymanie wojen i sprawiedliwa rywalizacja. A co mamy w tegorocznej Olimpiadzie? Maraton Tybetańczyków i Ujgurów w ucieczce przed oddziałami imperatora Chin. Mamy listę liczącą grube setki punktów, które mówią co nie wolno wnosić. Rozumiem zakaz wnoszenia bomb, ale zakaz wnoszenia grubych koszul? Albo zakaz wnoszenia dużych walizek? Bramki na metal w każdych drzwiach, zakaz wnoszenia toreb do toalety… No bez jaj.

Na pierwszy ogień mamy Tybetańczyków i organizacje walczące o wolność dla Tybetu. Z pewnością pojawią się rozruchy i walki z chińską milicją, którą ja raczej nazywam „oddziałami imperatora”. Z pewnością będą incydenty, w których ktoś gdzieś kiedyś będzie chciał przemycić np. parasol z flagą Tybetu w środku. Ciekawi mnie jak będzie reagować armia chińskiego imperatora? Czy będzie to po prostu tuszowanie incydentu, czy przylecą z pałami i pobiją wszystkich do nieprzytomności.

Po drugie to niewielki naród zwący się Ujgurami. Podobna sytuacja jak z Tybetem, jednak Tybetańczycy to ludzie pokojowi i tak dalej. Zaś Ujgurzy już z góry zapowiedzieli, że będą lecieć na obiekty olimpijskie z bombami pod ubraniem. Cóż, oddziały imperium dostały zielone światło od władz, że do Ujgurów mogą strzelać ostrą amunicją bez ostrzeżenia jeżeli zauważą coś podejrzanego. Ciekaw jestem jakby to wyglądało w praktyce – idzie gość ulicą, pada na ziemię trupem, z czerwoną kropką na głowie, a potem okazuje się, że tylko telefon chciał z kieszeni wyjąć…

Po trzecie, prawa człowieka. Z pewnością pojawią się domniemania, że przy wielu prostych pracach przy budowie infrastruktury olimpijskiej, pracowały dzieci. Z resztą już wcześniej pojawiały się takie sprawy, były udokumentowane. Z pewnością będą wystąpienia tych, którym się nie podoba „używanie” dzieci jako maszyn do pracy. Zaraz po nich swoje zdanie zamanifestują ci, którym nie podobają się chińskie szity – nie oszukujmy się – rzeczy produkowane w Chinach są wręcz arcy marnej jakości, może nie licząc wchłoniętego Tajwanu.

Po czwarte, doping. Chiny znane są z tego, że są imperium dopingowym – wiele sterydów produkuje się właśnie tam. Dodatkowo to właśnie chińscy sportowcy słyną z tego, że uwielbiają stosować doping. Podczas mistrzostw odbywających się w Australii chińskie pływaczki biły na głowę reprezentacje innych krajów. Po cichu jednak sprawdzono ich bagaże – ampułki z hormonem wzrostu. W Rzymie też startowały, zdobywając masę medali – zostały zdyskwalifikowane, w tym dwie mistrzynie świata. W Paryżu nie inaczej – 10 000 metrów, Sun Yingjie – zdyskwalifikowana za doping. Szkoła sportowa w Liaoning, trenerzy wstrzykiwali lekkoatletom dopingi – w szafkach kilogramy testosteronu, EPO i strzykawek. Jedziemy dalej – Ma Junren, trener reprezentacji Chin przyłapany na podżeganiu do używania dopingu, po jego zwolnieniu cała jego „ekipa” również postanowiła nie podchodzić do sportu. Co ciekawe podczas Igrzysk w Pekinie nie będzie niezawodnych metod badania tzw. EPO, czyli 1:0 dla oszukujących.

Co ciekawe, Chińczycy, ogółem Azjaci mają w Pekinie jeden wielki plus podczas Igrzysk. Mianowicie – szwedzcy naukowcy podważyli wiarygodność Azjatów, poddających się testom antydopingowym. U osób z pochodzenia Azjatyckiego (głównie Chin) wykryto pewną ciekawą rzecz – dzisiejsze testy nie wykrywają u nich dopingu w postaci testosteronu. Naukowcy z laboratorium Huddinge w Sztokholmie mają dowód – u 90% Azjatów występuje kombinacja genów, która nie jest czuła na dzisiejsze testy antydopingowe.

O co dokładnie chodzi? Testy polegają na tzw. porównaniu stężenia testosteronu z epitestosteronem, występującym w organizmie naturalnie. Sprawdzane jest to, po prostu – za pomocą „buteleczek” z moczem, porównywana jest ilość testosteronu (do bazowej) oraz wspomniany epitestosteron. Szwedzi dowiedli, że istnieje gen, który powoduje niewydalanie nadmiaru testosteronu poprzez mocz. Owy gen posiada mniej więcej 90% Azjatów.

No to spodziewajmy się w takim wypadku 1 miejsca w ilości medali dla Chin. Cóż, wątpię by kraj komunistyczny, który zrobi wszystko, by tylko zaprezentować swoją potęgę, nie stosował dopingu. Szkoda, że stadiony nie mają budek strzelniczych na każdym rzędzie, szkoda, że jeszcze nie zabronili krzyczeć i dopingować swoich…


Inne ciekawe posty na ten temat:


Operation Gamma 41, OperationGamma41, Just A Game GmbH, Strategygame, free2play, Browsergame, strategy

4 komentarzy

  1. Tengron /

    A mówiłem mu dwa razy ale on swoje :D

  2. Myniek /

    Joke czy nie to jest w 1 gim :D Tylko w 1 masz starożytność ;) Ale stare dzieje, każdemu się może zapomnieć.

  3. spam

    ps. mid edukacje zakończył na 2gim :D

    (joke)

  4. Myniek /

    Przepraszam bardzo, ale bojkotuje. Mityczna Olimpiada to był okres między igrzyskami wynoszący 4 lata a nie same zawody. Ktoś spał na historii ;)

Trackbacki/Pingbacki

  1. A jednak oszustwo? - [...] oszustwach, których można było się spodziewać pisałem już wcześniej, w poście Dopingowa Olimpiada. Doping oraz oszustwa to sport narodowy ...

Zostaw komentarz

(wymagane)



  • RSS
  • Newsletter
  • Blip
  • Buzz
  • Facebook
  • Wykop
  • Kciuk