Dziś, pierwszego sierpnia mijają 64 lata od wybuchu Powstania Warszawskiego. Dziś – wiele mediów sprawdza „pośród społeczeństwa” jaka jest wiedza młodych ludzi o Powstaniu Warszawskim. Cóż, zdania są podzielone – od wiedzy na temat tego, co miało miejsce 1 sierpnia 1944 roku, przez niewiedzę, po skrajną niechęć do wspominania tamtych chwil.
Dziś wychwala się Powstanie Warszawskie, buduje się pomniki, muzea, tworzy się o tym niezliczoną ilość filmów dokumentalnych. Rocznica obchodzona jest jakby to była rocznica jedna z najważniejszych w historii Polski… W prasie, pełno materiałów, zdjęć, wspomnień, w telewizji nie inaczej – wszystkie serwisy informacyjne o tym „trąbią”. Pewnie myślisz sobie „odgrzewany kotlet”? A czy przypadkiem blogi nie są od wyrażania swego zdania?
I ostrzegam, jeżeli nie chcesz czytać treści kontrowersyjnej oraz prezentującej historię w innym kącie, niż ta „ogólnie przyjęta prawda”, zamknij tą stronę.
W Polsce panuje ogólne stwierdzenie, że jeżeli jest TAK, to wszyscy muszą TAK myśleć. Krótko mówiąc, osoby, które uważają Powstanie oraz tak wielkie obchodzenie rocznic za po prostu porażkę i bezsens, są od razu nazywane od idiotów, od antypolaków, od antypatriotów i tak dalej. Słuszność słuszności nie równa – najprawdopodobniej zawsze będą istniały spory pomiędzy tymi, którzy popieraliby takowe powstania, a ich przeciwnikami. Tak jest zbudowany świat – zawsze ktoś będzie zwolennikiem, a ktoś przeciwnikiem.
Jednak w moim odczuciu idiotyczne jest nazywanie „antypatriotami” osób, które negują sens powstania Warszawskiego. W Polsce panuje lekka ślepota z tym związana, każdy kto nie wierzy jak całość jest wrogiem. W sumie nie dziwię się – wszak osoba niewygodna dla całości musi być napiętnowana, zupełnie się temu nie sprzeciwiam, a jedynie dziwię.
W każdej porażce polskiego powstania można doszukać się pozytywnych aspektów, choćby w postaci umacniania polskiego patriotyzmu (…)
Śmieszne. Po prostu dla mnie jest to śmieszne… Czemu? Otóż w polskiej historii zaczyna rodzić się nowy trend. W sumie może nie zaczyna się rodzić, ale zaczyna się uwidaczniać – trend polegający na wierze w porażki. Coraz częściej możemy wyczytać, że Polska uczy się na porażkach, że wzmacniają one patriotyzm i wiarę w silne państwo. Przepraszam – ale historia pełna od jakiegoś czasu niemal samych porażek nie napawa mnie i wielu innych osób do dumy.
Dziś nazwy od typu „Powstanie Warszawskie” są spotykane niemal w każdym mieście, wychwala się powstanie do stopnia kultu. Uroczystości przypominają już bardziej kult, niż po prostu uroczystość, oddanie hołdu oraz wspominanie. Zwykły człowiek zasypywany jest informacjami o rocznicy, wszędzie – od radia, przez telewizję, plakaty, nawet po grupy chodzące po mieście i namawiające do przyjścia na uroczystości. To może wprowadźmy jeszcze naklejki?
Obchodzenie rocznic w ostatnich latach ogranicza się do gloryfikowania wszystkiego co związane z Powstaniem, lecz nikt tak naprawdę nie przygląda się tej bardziej mrocznej stronie Powstania… O bezcelowości powstania już mówili sami powstańcy, dziś milczą – nie chcą być uznani, jak wcześniej wspomniałem, za „antypolaków”. O tym, że powstanie może przynieść większe szkody, niż zyski mówił już podczas trwania generał Anders, będący dziś nazywany legendarnym dowódcą.
Po pierwsze, dowódcy zaufali Rosjanom oraz Aliantom. Zacznijmy od Rosjan – dla mnie całkowitą głupotą było zaufanie temu, że Rosjanie przyjdą z odsieczą dla Powstania. Kraj, będący od zawsze nastawiony wrogo do Polski, kraj któremu zawdzięczamy zabory i atak we wrześniu, teraz ma iść nam z pomocą? Przepraszam…
Pomoc ze strony Aliantów? Zbyt mała, zbyt bojaźliwa, podobnie jak na początku wojny. I komu tu ufać?
Po drugie Powstanie przyczyniło się do jeszcze większych zniszczeń. Najpierw stolicę zdobyli Niemcy, raczej nie bez zniszczeń, prawda? Wybuchło powstanie, które raczej również przyniosło kolejne zniszczenia. W dniu Powstania Heinrich Himmler powołując się na Hitlera rozkazał zgładzić miasto i zabić wszystkich, którzy staną temu na drodze. Miasto były systematycznie, krok po kroku wyburzane oraz palone, równane z powierzchnią ziemi. Następnie miasto zdobyli Rosjanie, ponownie niszcząc zabudowę i grabiąc to co nadawało się do użytku. Pod koniec wojny około 85% miasta przypominało jeden wielki stos gruzu. Tak wielkich zniszczeń można było próbować uniknąć – głównie przez Powstanie Niemcy zdecydowali się na całkowite wymazanie Warszawy, wyburzając co się da i zabijając każdego kto „podsunie się pod lufę”.
Zniszczono dorobek Warszawy sięgający setek lat – zabytki, muzea ograbiono, spalono wiele cennych historycznie rzeczy – przez palenie miasta.
Po trzecie, ludność. Po wybuchu powstania, siły niemieckie w Warszawie dostały rozkaz zgładzenia miasta, nie bacząc na ludność, która również miała zostać wymordowana. Powstanie długo się utrzymać nie mogło – wyposażenie Niemców zacznie przewyższało możliwości Powstańców. Zginęło ponad 15 tysięcy żołnierzy, tysiące zaginęło, setki tysięcy zabitych cywilów podczas samego powstania. Ludzie byli zabijani jak popadnie – bezbronna kobieta biegnąca z domu do domu mogła zostać rozstrzelana „ot tak, sobie”.
Gdyby nie Powstanie Warszawskie, to armia sowiecka wkroczyłaby do Warszawy, nastąpiłaby wielka pacyfikacja, a wielu ludzi znalazłoby się na Syberii.
Powiedział dziś Lech Kaczyński. Tak czy inaczej – domniemanie nazywane często „gdybaniem” – raczej nie ma nic do rzeczy w kwestii wielkich wydarzeń historycznych, ponieważ alternatywnych rozwiązań w stylu „gdyby” może być cała masa. Stało się i raczej cofnąć czasu się nie da. Przynajmniej nie zabiliby swoich – przynajmniej nie skazaliby setek tysięcy ludzi na cierpienie z ręki drugiego rodaka. Przynajmniej mieliby szansę przeżyć…
Ostatnio wśród przeciwników gloryfikacji Powstania Warszawskiego pojawiło się dość ciekawe porównanie. Świat, również Polska wielce oburza się wspominając armię niemiecką, do której były wcielane dzieci, a następnie posyłane na front. Przeciwnicy ostatnio zaczynają wypominać – czyż my, Polacy – nie wykorzystywaliśmy dzieci jako łączników i donosicieli listów? Czyż my również, nie wykorzystywaliśmy dzieci do walki? Akurat tej kwestii wśród przeciwników gloryfikacji Powstania, nie skomentuję, jednak nie odrzucam.
Powstanie upadło, wojna się skończyła. Warszawa leży zniszczona swoimi własnymi rękoma, spływająca krwią swych własnych dzieci, które same sobie wyrządziły taki los. Zły los sprowadzony przez rodaka, na drugiego rodaka.
A teraz pomyśl – skąd Warszawa miała tyle cegieł, tyle materiału by w ciągu paru lat odbudować sporą swą część?
Zapraszam tutaj.



Widzę, że niezła walka przeciwnika z zwolennikiem ma tutaj miejsce :)
Ja dołaczam się do przeciwników, do tych ,którzy uważają powstanie za absurd. I moim zdaniem dzisiejsi warszawiacy za zniszczenia mogą podziękować właśnie powstańcom, zaś to co autor postu przytoczył na koniec – okradaine Pomorza z budulca – pięknie pokazuje to, że Warszawa nie jest taka jak ją się dzisiaj widzi. Dziś się ją widzi jako wspaniałe miasto, najbardziej cierpiące przez wojny – gówno za przeproszeniem prawda, sami sobie zniszczyli miasto, a potem okradli i rozebrali zabytki z Pomorza.
1. Gdyby, gdyby, gdyby… wojny teraz nie ma, więc gdybanie o obozach i minach raczej nie skomentuję.
2. Akurat okupacja wyglądała w stosunku do Polaków nieco inaczej niż to mówisz – plucie wokoło i bicie do upadłego. Ten, kto się nie sprzeciwiał, miał względny spokój. Zaś to właśnie Powstanie sprawiło iż miasto było powoli, powoli równane z ziemią, a ludzie zabijani za to, że szli chodnikiem.
3. Pan Prezydent powtarza tylko słowa utarte – "tak ma być i basta"
4.
Jak wspomniałem – takich twierdzeń nie skomentuję, ani nie mówię, że się im sprzeciwiam.
5. Patriotyzm? Przepraszam, nie posiadam takiej rzeczy w kwestii Polski.
Po pierwsze to nie wiem ile macie lat (i z resztą mało mnie to obchodzi), ale inteligencją nie przewyższacie dziecka ;) Może tak najpierw poczytacie książki powstańców lub porozmawiacie z członkami waszych rodzin o wojnie, a później zaczniecie się wypowiadać? Bo gdyby wasza 3 letnia córeczka wpadła na minę, żona została by zgwałcona i wywieziona do obozu gdzie jadła by "gówno spod siebie", z waszego domu nie został by kamień na kamieniu, a was opluwano by na mieście i bito do upadłego za spojrzenie to każdy z was, gdyby miał taką możliwość, wziął by karabin.
Po drugie pan prezydent ma racje i powtarza tylko słowa większości historyków. Mówisz że gdyba, a sam gdybasz mówiąc że nie skazali by tysięcy na cierpienie.
Po trzecie wiesz dla czego nikt nie mówi o wykorzystywaniu dzieci? Bo POLACY dzieci do tego nie zmuszali, nikt nie lał dziecka i mu nie groził. Poza tym porównanie Polaków do nazistowców jest tylko przejawem kretynizmu, chamstwa i prostactwa.
Po czwarte, pierwszy cytat w tym poście. To cie śmieszy? Więc najwyraźniej nawet nie masz pojęcia czym jest patriotyzm.
Dobrze że jestem na blogu i mogę wygłaszać swoje poglądy ale sam nie wiem po co to w ogóle piszę.
Żal się robi tych ludzi, ich inteligencja niekiedy przytłacza. Media aż kipią z wściekłości, gdy poszła informacja o tym, że ktoś podwinął agregat na kopcu. Pewnie teraz biedny złodziej zostanie rozstrzelany przez tych ślepców, co czczą porażki.