Minecraft, Battlefield, World of Tanks…

Get Adobe Flash player

UFO: Enemy Unknown


Po obrazku pewnie wielu młodych graczy kieruje swój kursor w prawy górny róg, by zamknąć tą stronę, jednak z pewnością wielu starych wyjadaczy mających dziś 24 lata, lub nieco więcej z maślanymi oczami spogląda dłużej na powyższy obrazek. Otóż w tym poście chciałbym zaprezentować pewien kamień milowy, który z pewnością na kolejne dziesięciolecia zapisze się w pamięci najbardziej klasycznych, rewolucyjnych i najlepszych gier swoich czasów. Ostatnio napadł mnie swego rodzaju „powrót do przeszłości”, by jeszcze raz zagrać w kilka gier ze swojego dzieciństwa, wrócić do świata gier, w których to nie grafika była największą miarą, a grywalność oraz siła „wbijania się w pamięć”. Jedną z takich gier jest właśnie tytułowy UFO: Enemy Unknown, znany również jako UFO: Defense. Pierwsza i zarazem najbardziej kultowa część ogromnej serii…

Prawdopodobnie żadna gra na świecie, nie może poszczycić się taką ilością remake-ów, kopii, klonów oraz nagród jak właśnie UFO: Enemy Unknown, który w naszym kraju bardziej został zapamiętany jako UFO: Enemy Unknown. Patrząc na kilkanaście różnych części gry wyróżnić można jedynie dwie pierwsze, najbardziej klasyczne części – Enemy Unknown oraz Terror from the Deep. Mało jaki wielbiciel gier strategicznych zdaje sobie sprawę, że to dzięki serii UFO (również nazywanej niekiedy X-Com) narodziły się różnego rodzaju późniejsze strategie turowe. Firma, która stworzyła tą serię, dziś odchodzi w zapomnienie, mało kto zna ową firmę, która niemal zapoczątkowała rozwój gier strategicznych wprowadzając na rynek wiele tytułów, bez których dziś nikt by nie wiedział czym jest gra strategiczna. Wszyscy znają serię Civilization i przyglądają się coraz to nowszym częścią, oraz serię kojarzą najbardziej z osobą Sid’a Meier’a. Firma Sida Meiera i Billa Sealeya założona w 1982 r. o nazwie MicroProse wydała na światło dzienne kilkanaście gier, które w czasach „narodzin” gier komputerowych można było porównać do euforii jakby wydano dzisiejszego Crysisa w latach 90-tych. Między innymi znane Sid Meier’s Pirates!, Railroad Tycoon (które przebiło sukces Sim City), Master of Orion oraz wspominane Civilization. Gry autorstwa MicroProse charakteryzowały dwie najważniejsze cechy – po pierwsze, gry były maksymalnie odwzorowane i posiadały dużą złożoność jak na tamte czasy, po drugie posiadały „moc”, która sprawiała, że gry wciągały na długie tygodnie. Z czasem niestety firma nie była w stanie podołać nowym wyzwaniom i została powoli „podłączana” pod inne firmy.

Raczej mało, która seria gier doczekała się przez 16 lat swojego istnienia (stan na 2008 rok) takiej ilości przeróbek, ponownych wydań, modyfikacji oraz „powrotów do historii”, a nawet reedycji stworzonych przez fanów. Ładnych kilka kontynuacji, kilkanaście gier wzorujących się na serii, również kilkanaście gier wydanych w ciągu ostatnich lat (zachowanie stylu gry, w nowszej odsłonie) oraz niezliczona ilość modyfikacji oraz wykorzystywania silnika gry pod swoje domowe projekty. Nawet istnieje kilka grup graczy, tworzących serię od podstaw – w 3D, z użyciem najnowszych technologii, oczywiście idzie im to opornie – przerobić grę z 1993 roku do standardów roku 2008, to lekkie wyzwanie. Do dziś seria UFO posiada na świecie tysiące, jak nie setki tysięcy fanów, którzy po czasie do gry powracają. Dowodem na to, może być stworzenie różnorodnych wersji gry przeznaczonych pod różnorodne platformy – nie tylko PC, ale również PSX, PocketPC, Mac. Do tego dodać można również fakt, że gra mimo 16 lat wciąż bez wielkich problemów działa nawet pod Vistą. Wiele osób narzeka, że stare gry nie chcą chodzić pod XP, a co dopiero mówić o Windows Vista, tymczasem fani X-Com nie raz udowodnili, że dla swojej serii są w stanie przerobić grę tak, by poprawnie chodziła pod XP i pod Vistą. Cóż… nawet UFO doczekał się specjalnego, ponownego wydanie w wersji na Windows oraz… uwaga… został wydany do kupienia na platformie Steam, w pełnej serii działającej na nowszych systemach operacyjnych. Dziś, wszyscy głównie spoglądają na jakość grafiki gry, potem nieco na grywalność, a następnie na nagrody przyznane danej grze. Tymczasem w roku 1993 nikt jeszcze nie myślał o dziesiątkach różnych nagród, dziesiątkach recenzji w Internecie oraz „stempelkach” różnorodnych serwisów na pudełkach. X-Com: Enemy Unknown nie raz był wymieniany jako najlepsza gra klasyczna, najlepsza strategia turowa na równi z Civilization, jedną z najwyższych nagród jest ocenienie gry X-Com: Enemy Unknown przez znany na całym świecie portal IGN.com jako… najlepsza gra w historii gier. Mimo, iż poziom technologiczny X-Com: Enemy Unknown jest o „lata świetlne” wstecz, w porównaniu z innymi grami w rankingu, takimi jak Half Life 2, Rome: Total War czy Civilization IV, to właśnie UFO zaskarbił sobie pierwsze miejsce w rankingu najlepszych gier jakie kiedykolwiek powstały w jednym z najpopularniejszych serwisów o grach na świecie.
W sumie dopiero niedawno dowiedziałem się o sporej książce osadzonej w świecie i realiach X-Com, jednak nie miałem okazji jej przeczytać – nie wydano jej po polsku, zaś sama książka nie zyskała sobie rozgłosu.
Jaka inna seria doczekała się takich powrotów, po 16 latach?

Najlepsza gra wszech czasów zdaniem IGN
Ósma w rankingu najlepsza gra wszech czasów zdaniem PC Gamer
W najściślejszej Hali Sławy zdaniem Computer Gaming World
W dziesiątce najlepszych gier wszech czasów zdaniem czytelników Computer Gaming World

Czy dzisiejsze megaprodukcje mogą doczekać się takich ocen nawet po 20 latach istnienia? Wątpię… gra musi mieć „coś” by po 20 latach ludzie wciąż uważali ją za wzór do naśladowania!


Najlepsze gry wszech czasów na różne platformy (PC na 10:15) zdaniem IGN

Dość historii, pora by zapytać – czym więc jest owa gra? Otóż jest to połączenie gry turowej, taktycznej, ekonomicznej oraz strategicznej. Mieszanka wybuchowa? Nic bardziej mylnego, gra jak na swoje czasy – wydana po raz pierwszy w roku 1993 – sprawiła absolutny orgazm (tak, to właściwe słowo) fanom strategii. Po pierwsze, mamy tutaj doskonale dopracowany poziom rozgrywki – my jesteśmy słabi, przeciwnik potężny, z czasem nabieramy doświadczenia, nowych technologii, zaś przeciwnik wcale nie słabnie. Po drugie – idealna ekonomia, musimy dbać o najmniejsze szczegóły, nawet marny wybór miejsca na swoje centra dowodzenia robi zasadniczą różnicę, sprzedajemy, kupujemy, produkujemy. Po trzecie – taktyka, w grze musimy opanować umiejętność odpowiedniego dobierania rzeczy, do konkretnej sytuacji lub do konkretnego starcia. Nie wystarczy posłanie ludzi w odpowiednie miejsce, przeciwnik może nas zaatakować w naszej turze, możemy wdepnąć na minę, czy nawet obcy mogą zapanować nad umysłami naszych ludzi. Stopień złożoności nawet dziś przewyższa wiele strategii tego typu. Musimy mieć na uwadze, czy przypadkiem przeciwnik nie zechce zniszczyć ściany przed nami i zrobić nam „wjazd na chatę”, do wielu badań potrzebujemy przykładowo schwytać żywych obcych, albo zdobyć konkretny artefakt z ich statku.
Akcja oraz fabuła może wydawać się dziś mocno oklepana – po prostu dowiadujemy się, że we wszechświecie jest ktoś jeszcze, niekoniecznie pokojowo nastawiony. Na Ziemi zostaje powołana tajna organizacja o nazwie X-COM, która ma na celu obronę Ziemi w ramach ewentualnej inwazji, tak też się dzieje – na Ziemię przybywają obcy, w niezbyt pokojowych zamiarach. Z początku dysponujemy jedynie swojskim arsenałem – nowoczesnymi myśliwcami, bronią maszynową oraz typowymi dla nas pojazdami, z czasem wynajdujemy nowocześniejsze wyposażenie samolotów, inne pojazdy, skafandry, broń… Od mało szkodliwych karabinów maszynowych po sterowane wyrzutnie pocisków mogących wysadzić doszczętnie standardowy statek obcych.
Rozrywkę podzielono na dwie części (w sumie ja podzieliłbym ją na trzy). Pierwszą częścią jest mapa świata, na której widzimy nasze bazy, samoloty (lub inne pojazdy latające), statki obcych, bazy obcych czy nawet ataki terrorystyczne na miasta. Tam decydujemy, czy chcemy wysłać pościg za wykrytym UFO, czy chcemy go zestrzelić (oraz w jaki sposób), czy też udać się na misję wypierającą obcych, którzy przykładowo chcą założyć bazę. Również na tej mapie dostajemy raporty o wykryciu UFO, o zakończeniu produkcji, czy o opracowanym wynalazku.
Drugą częścią gry jest ekonomia, czyli „wnętrze” bazy. Budujemy tam poszczególne sekcje naszych baz – nowe radary, laboratoria, hangary i inne najróżniejsze budynki. Prócz tego wyposażamy nasze statki – czy to bojowe, czy przewożące nasze oddziały, badamy nowe technologie, produkujemy różnego rodzaju przedmioty, sprzedajemy, kupujemy… ogółem, całe zarządzanie ekonomiczne.
Trzecią częścią gry jest starcie, czyli po prostu walka z obcymi. Do dyspozycji mamy różnego rodzaju misje – czy to lądowanie do zestrzelonego statku, czy akcja wypierająca obcych gdy UFO samo wyląduje, ataki terrorystyczne, czy też misje specjalne jak niszczenie baz obcych, czy ich badania. Przeciwników jak na tak wczesną strategię jest doprawdy sporo, każdy z nich ma różne możliwości – od właściwości psychicznych, przed odporności, szybkość ruchu, po zdolności psychiczne. Podobnie z pojazdami obcych – posiadają one różnego rodzaju wyposażenie, siłę rażenia, wielkość i inne czynniki. Grupa X-Com nie pozostaje dłużna, prócz własnych technologii opracowywać może (a nawet musi) broń obcych, własne nowocześniejsze i lepsze statki oraz pojazdy do walki na ziemi. Podczas starcia powinniśmy brać nawet poprawkę na jakość terenu – czy jest to las, pustynia, wioska, miasto czy jakieś przemysłowe fabryki. Każdy teren zachowuje się nieco „inaczej”, oczywiście w miarę możliwości technicznych gry na tamte czasy – wybrana przez nas jednostka, dla przykładu inaczej żuci granat przez rozbite okno, a inaczej stojąc na górce. Postać inaczej będzie się poruszać po betonie, a inaczej po zaoranym polu gdzieś na wsi. Co ciekawe – prawdopodobnie UFO: Enemy Unknown jest pierwszą grą tego typu, w której każdy występujący w grze element – czy to obcy, czy nasz żołnierz posiada własne unikalne (może nie do końca unikalne, ale jednak różne) parametry, każdy z naszej załogi będzie inaczej się zachowywał w np. zasadzce, czy gdy wyskoczy mu przed twarzą obcy. Inaczej działają obrażenia zadane w głowę, w nogi, inaczej postać się zachowa w dymie, a jeszcze inaczej w pobliżu ognia. Cóż… a to dopiero początek możliwości gry, która została wydana, gdy wielu z was – czytelników – siedziało jeszcze na nocniku.


Aaahhh… ten starożytny dźwięk pracującej stacji dyskietek…
Na filmiku wersja na Amigę! Każda wersja – czy PC, PSX, czy antyczna z Amigi się nieco różnią!

Dziś większość ludzi zachwyca się grami o bogatej grafice, wielkich możliwościach technicznych, jednak wiele dzisiejszych gier nie posiada „mocy”, która sprawia, że w daną grę chce się grać zawsze – niezależnie czy od premiery minął rok, dwa, dziesięć czy więcej. Taką moc dla mnie posiada właśnie UFO: Enemy Unknown oraz po części niektóre gry o kolejnych numerkach, takie jak Terror From the Deep czy UFO: Aftermatch. Dziś ludzie są zaciekawieni czy ich komputery mające po 3 GHz, po 2 GB RAM pociągną jakąś najnowocześniejszą grę… Ostatnio łezka mi się zakręciła w oku, gdy odpalałem po latach zapomniane Civilization II i gry gra „zapytała się” czy mam aż 16 MB RAMu by odtworzyć zaawansowane tekstury postaci…

Na koniec opiszę, jak ściągnąć i jak uruchomić Enemy Unknown, bowiem nie wszyscy posiadacze Visty wiedzieliby od razu jak taką grę uruchomić, do tego polecam artykuł o Dosbox, znajdujący się pod tym adresem. Otóż w Internecie można znaleźć trzy główne wersje X-Com: Enemy Unknown. Pierwsza wersja jest to po prostu pierwotna wersja gry – przeznaczona pod system DOS, druga jest to wersja wydana na systemy Windows (często nazywana „patched”), trzecia zaś to X-Com 2000, dziwny projekt mający zmienić nieco pierwotną grę. Tak czy inaczej, to co najważniejsze możemy pobrać z strony Independent Software. Mamy tam do wyboru wersję DOS, wersję na Windows z 1999 roku oraz dwie wersje po polsku.


Obsługa X-Com: Enemy Unknown dla systemu XP

Ściągamy wersję Windows jeżeli posiadamy system XP, wówczas głównie wystarczy po prostu grę odpalić z pliku exe, jeżeli nie „idzie” to robimy tak samo jak w przypadku systemu Vista. Jeśli w wersji XP gra chodzi nam za szybko i czas po prawej stronie chodzi jak szalony, mimo iż włączony jest czas 5 sekund, to również postępujemy jak z Vistą opisaną w następnym akapicie.


Obsługa X-Com: Enemy Unknown dla systemu Vista

Jeżeli posiadamy Vistę, wówczas musimy ściągnąć dodatkowy programik wspomagający – DosBox oraz grę X-Com: Enemy Unknown z oznaczeniem DOS na stronie jaką podałem w poprzednim akapicie. Wypakowujemy Enemy Unknown i zmieniamy nazwę folderu na przykładowo ufo. Po otworzeniu DosBoxa pojawia się nam znane czarne tło…
Wpisujemy po kolei:

mount c: c:\ufo
Gdzie c: jest dyskiem na jakim mamy UFO. Polecam jakiś dysk inny niż C. Zaś ufo, to folder z grą. Jeżeli grę mamy w jakimś dalszym folderze to wówczas c:\gry\ufo – dla przykładu.

c:
Wówczas wybierzemy dany dysk, c: jest przykładem.

go
Tym odpalimy grę.

Teraz możemy wcisnąć ALT+Enter, dzięki czemu gra w DosBox pod Vistą otworzy się na cały ekran. Wchodząc do mapki, po założeniu pierwszej bazy gra będzie nam śmigać za szybko – czas ustawiony na 5 sekund będzie przypominał, jakby było np. 5 minut w realnej szybkości.
Klawiszami CTRL+F7 oraz CTRL+F8 zmniejszamy lub zwiększamy ilość przeskoczonych klatek, przez co gra pod Vistą chodzi nieco normalniej, ale co któraś klatka zostaje pominięta przez co może się wydawać, iż gra delikatnie muli. Klawiszami CTRL+F11 oraz CTRL+F12 zmniejszamy lub zwiększamy ilość obsługiwanych cykli.
Za pomocą tych klawiszy uda nam się ustawić X-Com: Enemy Unknown na Viście, tak by w miarę płynnie chodziło i dało się grać. Należy jednak pamiętać o dwóch rzeczach – często zapisywać (wszelkie zwiochy kompa się odbiją na DosBoxie) oraz nie zmniejszać obsługiwanych cykli poniżej 10% ponieważ przy przesuwaniu mapy gra może paść.

Materiały, które mogłyby Cię zainteresować na temat X-Com: Enemy Unknown:
- Szeroki opis broni, przeciwników, drobne porady
- Skróty w DOSbox
- UFOpaedia

I zapowiada się kolejna nieprzespana noc :-)


Inne ciekawe posty na ten temat:


WAR2 Glory, free2play, Strategy-Game, Browsergame, onlinegames, browser-based game

10 komentarzy

  1. plajer /

    Gra Boska i co tu wiecej mowic.Miodnosc powala na kolana wszystko co widzialem przez ostatnie 25 lat grania:)).Grafika kiepska jak na dzis ale jaki klimat.Marzy sie mi zeby ktos wydal wersje z grafika przynajmniej taka jak JA….800×600 lub wieksza nic nie zmieniac poprostu troszke polepszyc grafike..

  2. Dla mnie klasykami są pierwsze części The Settlers(1-3) Mafia I oraz Heroes III ew. Deus ex 1

    W ufo też czasem grałem. Fakt Klimat był fantastyczny ale nie wiem nie wciągnęło mnie po prostu. Może z powodu ze nie za bardzo lubię takie typy gier.

  3. Dobrze, że ktoś jeszcze pamięta o tych wspaniałych klasykach, nad którymi z wytrzeszczem siedziało się po nocach przy antycznym komputerze. Dziś nikt już na takie gry, które stworzone zostały z pasją nie spogląda, niestety.

  4. To były czasy, X-COM Enemy Unknown i 10 godzin dziennie grania :) Wspaniały klimat, dreszczyk emocji podczas odkrywania mapy albo jakiegoś dużego statku obcych. Wkurzało tylko to, że w dalszej fazie gry można było przejść każdą planszę, nawet tą Cydonię za pomocą Blastera. Trochę nie fajne były też ciągłe ataki na bazy, czasami w ciągu 24 godzin atakowali nawet parę razy ;/

  5. JA2 mi się osobiście podobał najbardziej jeżeli chodzi o serię JA. Słyszałem ostatnio również wzmianki o JA3, jednak jakoś póki co nie bierze mnie do żadnej gry tak na serio, by grać w nią całymi dniami.
    Co do TFTD, w sumie w nią grałem najczęściej ponieważ EU przepadł w chwile po tym jak przesiadłem się z Amigi na PC. Może i rozrywka w TFTD jest trudniejsza, jednak wydaje mi się, że znacznie ciekawsza – misje specjalne, poza atakami terrorystycznymi na miasta, to również ataki na statki (ah tak… uwielbiałem chodzenie po ciasnych pomieszczeniach) oraz piętrowe ataki na bazy, a nie to co w UE – że wpadasz, posyłasz parę blasterków w stronę centrum dowodzenia i w nogi.

  6. Jaggeda 1 i 2 (nie deadly games) polecam szczerze – i o ile 2ka to rzeczywiście trochę RPG, to jedynka to mimo wszystko z RPG ma tylko miłe pozory, choć bardzo smaczne. A przede wszystkim – w jedynce jest kultowy m/ IVAN m/.

  7. O stary, przypomniałeś stare czasy, boleśnie ale jednak przypomniałeś ;) Nawiązując do powyższej rozmowy, nie grałem w Jagged Alliance (dobrze napisałem?), ani w Terror from the deep (o ile się nie mylę to skrót TFTD). Wśród X-comów bym wyróżnił jedynie Enemy Unknown oraz te dwa najnowsze – Aftermatch i Aftershock, które jeszcze znoszą klimat i można w nie miło pograć. Do sporu między tym, kto na czym się wzorował raczej się nie włączę – X-com to gra typowo strategiczna i ekonomiczna, zaś JA to bardziej strategiczny RPG.

  8. Wiesz, akurat co do JA to zetknąłem się dopiero z Deadly Games (czyli 2ką, lub też mission packiem) – wcześniej ogrywałem maniacko Ufoki. Wiadomo, że baza tych gier jest zasadniczo podobna, ale realia + część ekonomiczna różni się znacznie. W JA bardziej wysuwa się na przód wątek RPG, bardziej podkreślony jest indywidualizm postaci (choćby to, że niektórzy najemnicy nie chcą ze sobą współpracować, czy fakt, że jak któremuś zostawisz w łapie większą gotówkę, to na następny dzień już go nie ma) – ale pomyśl, ile piszę się grę – nawet dzisiaj, przy wsparciu milionowych budżetów zajmuje to kupę czasu – nie wydaje mi się, żeby w świetle tego panowie od JA byli w stanie czerpać z ufo – prędzej właśnie z LS. A bardziej w kwestii dyskusji ogólnej – jakoś nigdy nie polubiłem TFTD – pomijając to, że jest sporo trudniejszy od oryginału – klimat już był jakiś nie teges.

  9. Wierz mi lub nie, jednak wiele młodych osób w ogóle tej klasyki nie zna ;) Bardziej od UFO: 2000 poleciłbym oczekiwanie na inny projekt, który ma na celu wykonanie UFO: Enemy Unknown w grafice trójwymiarowej:
    http://ufo.yaa.dk/

    Co do wzornictwa, grałem w serię JA i widzę w niej widoczne podobieństwa i wzornictwo w części pierwszej gry. Cóż, może i fani JA tego nie widzą, będąc akurat fanami tejże gry – ja bardziej wolę X-Com, przez co może te podobieństwa widzę.
    Sam Laser Squad, jeżeli nie zauważyłeś – jest dziełem tej samej firmy co X-Com, więc raczej o wzornictwie nie ma mowy, a raczej o rozbudowywaniu własnej idei ;-)

  10. Oj panie, ponaciągałeś z tą historią (zaczynając od tego, że nazwałeś mnie starym). Po pierwsze: obie zostały wydane w `94 (nie mam daty dziennej JA, ale ufo dokładnie 31 grudnia 93) – więc ciężko mówić, że JA opierało się o ufo. Po drugie – przedtem był już Laser Squad i obie opierały sie o niego :). Co do remake`ów – polecam ci "UFO 2000"

Trackbacki/Pingbacki

  1. X-COM: Terror from the Deep | Blog Mida - [...] o poprzedniej części serii X-COM możecie przeczytać pod tym [...]

Zostaw komentarz

(wymagane)



  • RSS
  • Newsletter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Kciuk
  • YouTube