Ostatnio postanowiłem nieco poczytać o tym, jak żyje się osobom niewierzącym oraz chrześcijanom w krajach Bliskiego Wschodu. Wiele mnie nie zdziwiło, już wcześniej nieco wiedziałem i czytałem o tym, że przykładowo w Pakistanie bycie chrześcijaninem często wiąże się z ryzykiem utraty życia lub zdrowia. Rozbawiło mnie jednak, to jak niektóre państwa prawnie regulują to, kto powinien być ukarany, a kto powinien być ułaskawiony w swoim postępowaniu, względem religii. Co ciekawe – w jednym kraju wystarczy usiąść sobie na murku i przeżegnać się, by zostać zabranym przez „watażków” w ustronne miejsce lub dostać dosadną karę pieniężną. I tak oto, pojawia się nasza tolerancja…
… o, której mało kto dzisiaj myśli. Europa, kontynent mocno nastawiony na tolerancję, na przyjaźń z różnymi religiami, poglądami czy przekonaniami. Zapraszamy do siebie muzułmanów z otwartymi ramionami, dajemy im zniżki na pracę, pozwalamy na publiczne modły, dajemy zezwolenia na budowę meczetów… A nawet, niekiedy fundujemy je z własnych kieszeni (Włochy) i budżetu! Mieszkają obok nas, najliczniej w Belgii i Anglii, tworzą własne sądy, które wymierzają wyroki wedle ich prawa religijnego. Oburzają się gdy w Europie, na jakiejś plaży zobaczą kobiety w bikini, wytaczają procesy sądowe, gdy w pracy dane jest im układać butelki z piwem na półkach w sklepie… Wielce nie podoba im się, to jak wygląda nasza kultura, jakie mamy obyczaje i jak żyjemy. Mają pełną swobodę – zamieszkania, religii, budowania swoich świątyń. Tymczasem popatrzmy jak my – Europejczycy jesteśmy traktowani u nich.
Najlżejsze prawo względem nie-muzułmanów panuje w Malezji, gdzie ponad połowę populacji stanowią muzułmanie. Istnieje możliwość zrzeszania się w grupy religijne bez większych problemów prawnych, jednak odrzucenie wiary lub przejście na inną wiarę jest jednoznaczne z trwającymi latami sądami, które i tak podległe są religii. Często sądy kończą się albo wielką (jak na Malezję oczywiście) karą pieniężną, albo więzieniem, w sytuacjach ekstremalnych również kończą się karą śmierci dla danej osoby. Co ciekawe – muzułmanin, który „nawróci” kobietę niewierzącą lub z innej wiary otrzymuje ustanowione prawem nagrody w formie comiesięcznej pensji, w formie samochodu lub jednorazowej dużej wypłaty. Akurat w Malezji, jeszcze można bez większych problemów uzyskać prawne potwierdzenie miejsca kultu lub założenia budynku, w którym zbierać się będą wierzący innej religii niż Islam.
Również delikatniejsze przepisy panują na Malediwach, które są co roku odwiedzane przez ogromne ilości turystów. Panuje tutaj niepisany zwyczaj, iż religia inna niż Islam jest po prostu nietolerowana. Nie panuje prawny zakaz zgromadzeń religijnych, jednak są one bardzo nielubiane i uważane powszechnie za sekty. Posiadanie Biblii jest prawnie zakazane, zaś jej rozpowszechnianie grozi dużymi karami, a nawet więzieniem. Mimo iż liczba Chrześcijan w całym kraju stanowi tyle, że można by ich wszystkich zmieścić na jednej sali, to i tak nie mają możliwości założenia legalnego miejsca zebrań i modłów.
W Jordanii i Palestynie prawo już dokładniej opisuje, iż za sprzedaż ziemi Żydowi może grozić kara śmierci, zaś rzecz należąca do chrześcijanina nie ma żadnej wartości, więc osoba, która przywłaszczy sobie rzecz należącą przykładowo do Żyda, nie ponosi żadnej kary.
W takich państwach jak Katar oraz Bahrajn, nieco podobnie jak wyżej – prawo zakazuje posiadania jakichkolwiek książek o innych religiach niż Islam, zaś jakikolwiek import oraz udostępnianie literatury nie-muzułmańskiej reguluje władza. Mimo iż turyści oraz zachodni biznesmeni są w Katarze coraz częściej spotykani, to i tak za czytanie Biblii w miejscu publicznym można otrzymać surową karę, podobnie jest nawet ze zwykłymi rozmowami o innych religiach – w świetle prawa można za to otrzymać karę lub więzienie.
W Kuwejcie oraz Jemenie grupy oraz organizacje przejawiające działania religijne (nawet zwykłe grupy wierzących) muszą być spisywane i licencjonowane, inaczej są nielegalne, zaś nawet niewielkie spotkania chrześcijan mogą być brane pod uwagę, jako spiski. Budowanie jakichkolwiek miejsc kultu, lub przekształcanie w miejsca kultu – prawnie zabronione, dodatkowo w Kuwejcie jakiekolwiek prowadzenie edukacji innej niż obowiązująca jest karane długoletnim więzieniem.
Mimo, iż Arabia Saudyjska nie raz zasłynęła z tolerancji, również w oczach Polaków, to i tak panujące tam prawo całkowicie zabrania wiary w jakąkolwiek inną religię niż Islam. Odrzucenie wiary lub przejście na inną religię jest karane śmiercią, zaś opuszczenie kraju i zamieszkanie na zachodzie jest często wedle władz traktowane jak zdrada ojczyzny. Prawo nie opisuje, iż rzecz należąca do „innowiercy” jest bezwartościowa, jednak powszechnie przyjęto, iż kradzież rzeczy należącej do innowiercy, nie jest przestępstwem. Akurat przepisu o tym, że każdy niewierzący lub nie-muzułmanin, który wszedł do Medyny lub Mekki musi zostać zabity, nie kwestionuję…
W Egipcie prawo względem przedstawicieli innych religii jest jeszcze lekkie, duże zrzeszenia np. chrześcijan, mogą starać się o dekret władzy zezwalający na przekształcenie lub budowę nowego obiektu kultu innej religii. Jednak mimo to, zabronione są jakiekolwiek praktyki, będące niezgodne z prawem bazowanym na Koranie, zaś każdy rezygnujący z religii ma na „pieńku” z prawem oraz z władzą w Egipcie. Akurat w takim kraju jak Egipt, rezygnacja z wiary lub bycie chrześcijaninem nie jest straszne, ze względu na to, iż Egipt to kraj turystyczny, jednak rdzenni mieszkańcy wciąż są przywiązani do tradycji z przed setek lat – nie raz słychać było o małżeństwach, które zrezygnowały z religii i uciekły do Europy, zaś ich rodzice wystawili na nich dekret o karze śmierci.
W Syrii panuje jedno z najbardziej restrykcyjnych praw dotyczących religii. Podobnie jak w Arabii Saudyjskiej panuje tam niepisany zwyczaj, iż rzecz należącą do chrześcijanina muzułmanin może sobie przywłaszczyć bez konsekwencji prawnych. Konstytucja Syrii wyraźnie mówi, że osobą sprawującą władzę musi być muzułmanin, w sumie nic w tym dziwnego, jednak inne przepisy wyraźnie prezentują coś ciekawszego… Chrześcijanom zakazane jest jakiekolwiek mówienie o swojej religii z muzułmaninem, zaś w miejscach kultu pojawiają się specjalni wysłannicy, którzy po kryjomu sprawdzają kazania i to, co mówi lokalny nie-muzułmański przywódca religijny.
Jedno z najtwardszych praw w stosunku do „innowierców” posiada Iran. Kraj, który niegdyś został opanowany przez ekstremistów i miał być przekształcony w państwo, idealnie poddane zasadom Koranu. Osoby, które odrzuciły wiarę, bądź przyjęły inną religię spędzają w najlepszym wypadku w więzieniach, po kilka lub kilkanaście lat. Iran przyjął różnego rodzaju międzynarodowe prawa człowieka oraz zasady, mówiące o wolności. Jednak nigdy ich nie respektował wtrącając lokalnych przywódców religijnych do więzień. Wszystkie zgromadzenia innych religii oraz miejsca kultu są monitorowane przez osoby z zewnątrz. Podobnie jest z kradzieżą rzeczy należącej do innowiercy, do tego powszechnie przyjętym „prawem” jest fakt, iż chrześcijanka ubrana „nie po tutejszemu” sama prosi się o gwałt, zaś sam czyn gwałtu na chrześcijance nie jest zbytnio karany i piętnowany. W najgorszym wypadku za rezygnację z wiary lub przejście na inną obowiązuje kara śmierci.
Najgorszą sytuację mają chrześcijanie w Pakistanie. Mimo iż stoją tam stuletnie świątynie, do których póki co ekstremiści się nie zbliżają, to niemal w każdym miesiącu ginie tam chrześcijanin lub też jakiś wierzący w inną wiarę zostaje porwany dla okupu lub dla jakiś żądań. Wiele kościołów, czy to oficjalnych czy nieoficjalnych wynajmuje ochronę, bowiem codziennością są wulgarne okrzyki, czy wyzwiska w stronę chrześcijan, często dochodzi do rękoczynów albo rzucania kamieniami w okna. Pełno jest informacji o zamachach na kościoły, o porwaniach przywódców religijnych. Niemal co dzień mamy w Pakistanie zamach terrorystyczny albo zabójstwa dokonane przez ekstremistów.



Przeczytałem wszystkie artykuły , dowiedziałem się z nich jak wielką siłą jest fanatyzm , az wierzyc się nie chce jak można sterowac tak wielką masą ludzi dogłębnie prostych i zacofanych o całe wieki. Mieszkam na stałe w Hamburgu i widzę na codzień , przesadną tolerancję dla ludzi wyznających islam. Osobiście nie staram się nikogo traktowac z pogardą , próbuję tolerowac wszystkich ludzi – ale czytając Te ciekawe posty zaczynam poważnie myślec co nam grozi? Europa wychodowała żmiję na własnej piersi ? – Zgroza . Znam co prawda parę osób z turcji , którzy wydają się byc normalni , nie gardza wieprzowina i spożywają alkohol. Jeden z nich ma za żonę Polkę ( córka dobrego przyjaciela ) i jak narazie wszystko jest jak byc powinno – ale kto wie czy tak mu to zostanie ?