Czemu taki tytuł, stawiający na równi hinduistów oraz zwierzęta? Czemu porównałem ogólnie hinduistów do zwierząt, nie zaś fanatyków? Odpowiedź jest dość prosta, zaś sprawa ponownie nabrała rozgłosu w polskich i zachodnich mediach. Jedno jest pewne – to nic nowego, dziś wiele mediów ogromnie bulwersuje się sprawą, mającą miejsce w Indiach, jednak to nie jest coś nowego, te zwierzęce czyny odbywały się już dawniej, nawet dwadzieścia lat temu. Przez ten czas w Indiach i Pakistanie zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, tylko dlatego, że wierzyli w inną religię i żyli w pokoju obok innych. Jaki powód takiego porównania? Dość prosty – zabijanie w imię religii to standard, nie tylko w dzisiejszych czasach, jednak to, co spotyka wierzących w inne religie lub rezygnujących z religii, na Bliskim Wschodzie to przysłowiowy pryszcz, w porównaniu z tym, co ma miejsce w Indiach…
Powiązane – Chrześcijanie na Bliskim Wschodzie
Mówiąc krótko, będąc chrześcijaninem, niemal wszędzie na wschód od Turcji i Izraela, wyjmując Biblię i spokojnie nikomu nie wadząc, czytając ją gdzieś na murku może napaść na Ciebie grupka policjantów/wojska/mieszkańców/i innych, katując Cię, wrzucając do więzienia, w najgorszym wypadku zabijając na miejscu. Najgorsze miejsce na wybranie swojego domu to Pakistan i Indie, nie licząc terenów objętych wojną… W tych dwóch państwach lepiej nie mieszkać, będąc wyznawcą innej religii niż miejscowa.
A teraz usiądź, spokojnie, zrelaksuj się i wyobraź sobie poniższe wydarzenia…
Siedzisz spokojnie w niewielkim kościółku, w sercu Indii. Jesteś tu w miarę nowy, jednak ludzi odbierasz jako życzliwych i tolerancyjnych. Rano wszak byleś wraz z hindusem na zakupach, rozmawialiście o świecie, żartując sobie wybieraliście towary. Jeden z nich pomógł Ci nawet zakupić tanio meble i pomógł Ci wymalować pokój. Poznał Twoją rodzinę. W trakcie modlitw ktoś niespodziewanie zamyka drzwi, zaś przez niewielkie okna do środka lądują butelki z benzyną, wszystko zaczyna płonąć. Nie istotne, że w środku są dzieci. Ci, którzy starają się wyskoczyć przez okna natrafiają na lufy fundamentalistów. Dziesiątki spalonych ciał, kolejne dziesiątki rannych i poparzonych. Sprawcy oklaskiwani przez okolicznych mieszkańców.
Często nawet nie możesz wyjść do sklepu po żywność, bo jesteś wytykany palcami przez zwykłych ludzi, najpospolitszych mieszkańców, nie jakiś tam fanatyków. Nawet stojąc w kolejce w sklepie czy bazarze ludzie stoją z dala od Ciebie i pod nosem mówią „to ten”. Żaden problem dowiedzieć się, gdzie mieszka jakiś niezbyt ostrożny chrześcijanin – jeżeli jeszcze się starannie nie ukryłeś, wystarczy zapytać na ulicy, gdzie znaleźć chrześcijanina, zaś najpospolitszy plebs od razu wskaże Ci drogę.
To nie jest kwestia paru ostatnich lat, jak wspominałem. Takie rzeczy mają miejsce już od dawna, pojawiają się morderstwa w imię wiary, nawet masowe egzekucje, palenie domów i kościołów, a nawet spalono katolicką katedrę. Gwałty na kobietach wyznających inne religie to również standard. Wyobraź sobie, że do Twojego mieszkania wkracza grupa uzbrojonych hinduistów, gwałcą Twoją żonę, Ciebie trzymają na granicy życia i śmierci, gwałcą Twoją 14-letnią córkę, a gdy ta zaczyna się im opierać, polewają benzyną i podpalają, jednak w taki sposób, by przeżyła z ogromnymi oparzeniami. Dodatkowo wyobraź sobie, że te wydarzenia miały miejsce w Indiach, zaś owe zwierzęta, to Twoi sąsiedzi, z którymi jeszcze wczoraj wspólnie naprawiałeś samochód. Drwią z Twojej wiary oddając swoje płyny na krzyż, czy na wizerunek Twojego boga (w tym wypadku na obraz Jezusa).
Co ciekawe, na te wszystkie pożary świątyń, prześladowania, mordy, gwałty i szydzenia nie reaguje policja. Znane są przypadki, w których hinduska społeczność niewielkiej mieściny publicznie, na oczach patrolu wojska spaliła żywcem uciekającego księdza. Znane są również przypadki, gdy mieszkańcy niewielkiej wioski na oczach policji zgwałcili młodą chrześcijankę…
Przede wszystkim chrześcijanie, chociaż równie często zdarzają się niewierzący, rzadziej muzułmanie. Jednak sprawa dotyczy wszystkich poza hindusami – niemal w każdym obozie dla uchodźców można spotkać wyznawców Chrystusa, nawet Allaha. Stale atakowani przez okoliczną ludność, nawet gdy zamieszkują obozy. Hinduistów nie obchodzi w jaki sposób zabiją, najważniejsza jest śmierć – takie zdanie mają mieszkańcy, sami zaś nie uciekają się do zabijania, ponieważ od tego mają „specjalnych ludzi”, kryminalistów lub fundamentalistów. Panuje ciche przyzwolenie na wypędzanie lub nakłanianie za pomocą śmierci, wyznawców innych religii. Nie ważne, czy to palenie żywcem, kamienowanie, rozstrzelanie czy wywiezienie na pewną śmierć. 2007 rok… W ciągu trwających zaledwie kilka tygodni zamieszek, spalone zostają setki domów chrześcijan, setki ludzi zostaje rannych, regularne grabieże i dewastacje świątyń.
Rok 1999, jadący samochodem lokalny pastor z Australii Graham Stuart Staines, wraz ze swoimi dwoma młodymi synami zostaje zaatakowany. Samochód obrzucony benzyną, spalony i dodatkowo ostrzelany. Żadnych szans.
Porwania księży lub mężczyzn wierzących w inną religię niż hinduizm, są na początku dziennym. Przywódców i księży porywa się po to, by potem zdjęcia z masakrowania ich ciał zostały przekazane wierzącym, by zmienili swoją religię lub opuścili Indie. Księży albo się bestialsko morduje, albo wywozi daleko wgłąb lasów, by tam umarli z wycieńczenia lub zadanych ran. Najbardziej brutalne są jednak zdjęcia, przysyłane do domów wierzących, ukazujące ciała bez głów lub obdarte ze skóry.
Jakie metody stosują hinduiści poza śmiercią, jeżeli osoba się nie wyrzeknie i jak takie wyrzekanie się wiary powinno wyglądać? Pierwszą i najbardziej delikatną formą „przekonywania” to po prostu groźby, nic wielkiego. Jednak czym dalej, tym już mniej atrakcyjnie – podpalenia samochodów, strzelanie z samochodów do domów, porwania (głównie ojca/męża, albo córek) pod groźbą zabicia, w końcu przechodząc do morderstw. Skończyć można na najbardziej wyrafinowanych i wręcz metodach, które ciężko określić jako ludzkie – jak wyżej, publiczne palenie żywcem, palenie domów, zamachy bombowe na kościoły, publiczne gwałty, kończąc na najbardziej wymyślnych torturach trwających całymi dniami. Chyba najbardziej przerażała kara śmierci dla osoby nazwiskiem Nayak, bowiem jego ciało rozerwał na strzępy tłum ludzi… I to mają być ludzie? Prędzej zwierzęta…
W jaki sposób udowodnić swoje przejście na hinduizm? W prosty sposób – wystarczy zabić drugiego chrześcijanina, niekiedy jest to obowiązek, gdy cała rodzina jest wierząca, zaś np. brat się wyrzeknie, musi zabić kogoś ze swojej rodziny. Innym wyjściem jest spalenie domu chrześcijanina, wydanie innych ukrywających się lub atak na kościół. Często takie „rytuały”, w których wyrzekający się wiary, musi zabić chrześcijanina publicznie, zaś gestem najwyższego „wyparcia się” wiary jest zabicie na oczach tłumu kogoś z rodziny.
Do tego należy dodać system kast. Jest to swego rodzaju podział na grupy w społeczeństwie, zaś każda kasta przypomina bardziej włoską rodzinę mafijną, w której każdy członek rodziny ma swoje odpowiednie stanowisko, zaś wszystkim rządzi najwyższa głowa rodziny. Porachunki między kastami przypominają niekiedy zwierzęce walki – przeciwników się tygodniami torturuje by wyjawili tajemnice drugiej kasy, jedną z popularniejszych metod egzekucji członków wrogiej kasy jest ich przywiązywanie do pala i wrzucanie do wody (tak by osoba do śmierci unosiła się na wodzie) oraz ciągnięcie za koniem. Niejednokrotnie świat obiega wieść, o tym, że „ojciec” jakiejś kasty w bestialski sposób zabił kilku-kilkunastoletniego członka innej kasty, tylko dlatego, że spojrzał np. na córkę z innej kasty. Wystarczy nawet nie ustąpić komuś z ważniejszej kasty miejsca w kolejce do sklepu, a można narazić się na śmierć.
Pewnie zadajesz sobie ciągle to samo pytanie – czy to są fundamentaliści? Więc Ci odpowiem – nie, to są najzwyklejsi mieszkańcy miast i miasteczek. Prawdą jest, że fundamentaliści sprawili, iż ludzie tak postrzegają chrześcijan, jednak to ich nie usprawiedliwia. Przypominają zwierzęta, upajając się nienawiścią i krwią innych ludzi.
I na koniec jedna rzecz – a Watykan jedynie wyraża ubolewanie…



Peager – nie masz racji.
Fundamentalisci mysla, ze tylko ich religia jest "wybrana". Do ateistow maja taki sam stosunek jak do innych religii, a nawet gorszy, gdyz jestes rzekomo "pozbawiony uczuc".
Co do artykulu Midvitha – religia? zabijanie niewiernych? – normalka.
Nie wiem czemu tak atakujesz Hindusow, skoro to samo jeszcze nie tak dawno robilo chrzescijanstwo. Walki religii, chrzescijanstwa-islamu-judaizmu, sa na porzadku dziennym od wiekow. Poprostu caly wymysl religii sprawia, ze ludzie gina bez sensu.
Proste, najlepiej być ateista, wówczas szansa na przeżycie wydaje się największa :) Mam racje? :>