Dosłownie… Wiele się ostatnio mówi o zaprzestaniu ataków Izraela na Strefę Gazy, jednak mało kto wie, skąd tak naprawdę Hamas posiada fundusze na utrzymanie swojej infrastruktury oraz w jaki sposób zarządza swoimi finansami. Nie trzeba być geniuszem, by stwierdzić, że Gaza ciągnie miliony z pomocy humanitarnej, wsparcia Europy w ramach „wspomagania obozów dla uchodźców” oraz wspieranie autonomii palestyńskiej w jej „rozwoju”. W tym regionie wciąż krążą legendy o mających wkrótce powstać dużych centrach handlowych, o lotniskach dla samolotów wypełnionych turystami, o luksusowych hotelach oraz o poprawie infrastruktury za pomocą funduszy otrzymywanych z Unii Europejskiej oraz innych stron świata. Również nie trzeba być geniuszem, by zobaczyć iż rząd Autonomii to jedynie marionetki, które ledwie sprawują władzę na Zachodnim Brzegu, zaś w Strefie Gazy w pełni panuje Hamas.
Od wielkich zapowiedzi rozwoju Strefy Gazy minęły lata, wpompowane miliony dolarów gdzieś się zapodziały. Hamas przejął władzę i stanowi regularną armię w tym regionie tworząc swoje bojówki oparte o dwie rzeczy – nienawiść do Żydów oraz Koran. Pomoc humanitarna oraz wsparcie dla uchodźców płynie szerokim strumyczkiem, jednak mało kogo interesuje fakt, że obozy uchodźców z przed wielu lat, dziś zamieniły się w normalne dzielnice. W miejscach gdzie dawno stały namioty i beczkowozy, dziś stoją normalne domy, może niezbyt piękne, ale jednak… Pieniądze z pomocy dla rozwoju rozdzielają się i wpadają do dwóch „kotłów” – albo w ręce Hamasu, który za nie werbuje nowych bojowników albo do Palestyńczyków, którzy często wolą zebrać odpowiednie dokumenty, że są „uchodźcami” i dostać nieco „euro-dolarów”.
Nie tylko Palestyńczycy biją się o to, kto dostanie najwięcej z pomocy humanitarnej oraz dla rozwoju, lecz również europejskie firmy toczą niekiedy batalie – jest to dla nich zyskowne, gdy często otrzymują lepszą zapłatę za np. materiały potrzebne do budowy domów, kanalizacji, czy do budowy innych obiektów, aniżeli w Europie. I tutaj pojawia się wątek „światowego supportu dla terrorystów”, bowiem często owe kontrakty nie są doprowadzane do końca – firmy palestyńskie zrywają umowy i płacą jedynie za przywiezienie materiałów. Gdzie one następnie idą? Większość dla Hamasu – na budowę schronów, dla wpływowych członków oraz na potrzeby budowania rakiet.
„Kleryk” Hamasu o konflikcie i Izraelu
Mało kto wie, że z inwestycji związanych z wykorzystaniem rur, wiele z nich idzie na konstrukcję chałupniczych rakiet Kassam. Wystarczy zwykła rurka, średnicy około 20 centymetrów, nieco saletry potasowej (z ogrodniczego), nieco cukru pudru oraz odpowiednie ułożenie mieszanki w rakiecie i mamy pięknego Kassama, których setki spadają na Izrael. Dodatkowo w czole takiej domowej rakiety umieszczany jest zapalnik z ładunkiem wybuchowym. Z jednej strony wielką wadą takich rakiet jest fakt, że to właśnie od odpowiedniej konstrukcji zależy, czy taka rakieta w ogóle dotrze do Izraela, czy nie spadnie w Gazie, co już nie raz zabijało niczemu nie winnych Palestyńczyków. Z drugiej jednak strony takie rakiety sieją psychologiczny terror w miastach nieopodal granicy – mieszkańcy wielu tamtejszych miast codziennie, prawie co kilka godzin słyszą alarm rakietowy i mają zaledwie pół minuty na ucieczkę do schronu.

Kliknij by powiększyć
Dzięki wsparciu z zewnątrz w ramach pomocy humanitarnej oraz pomocy dla rozwoju Hamas otrzymuje miliony, które następnie wydawane są nie na rozwój – budowę obiecywanych domów, kanalizacji, dróg i sklepów, a na utrzymanie swojej organizacji. Gdy Izraelczycy spokojnie tworzyli doskonale rozwijające się państwo, gdzie ludzie mogą pozwolić sobie na dobry dom, dobry samochód, zaś kraj wnosi do świata różnego rodzaju osiągnięcia naukowe, Hamas za pieniądze otrzymywane z pomocy humanitarnej zdążył w ciągu roku wystrzelić na Izrael kilka tysięcy rakiet. Warto tutaj wspomnieć, że Izrael w konflikcie, prezentuje się honorowo – wystawia swoją armię do walki, tymczasem Hamas wykorzystując „światowy support” tworzy w szpitalach składy broni oraz amunicji, mając idealną przykrywkę do obrony.
Idziemy dalej. Za pomocą środków otrzymywanych na rozwój, Hamas ma możliwość przemytu broni do Strefy Gazy, zaś Fatah do Zachodniego Brzegu. Między Gazą a Egiptem znajdują się tunele, zbudowane lata temu, którymi nie raz przemycano broń ze wschodu, przez Egipt do Gazy. Podobnie z Zachodnim Brzegiem, jednak tam głównie z Iranu. Ostatnio spadły rakiety Hamasu około 45 kilometrów w głąb Izraela, tutaj nie ma mowy o domowych Kassamach, których celność wyliczana jest za pomocą szczęścia. Tutaj pojawia się kolejne pytanie – czy przypadkiem terroryści z Hamasu nie będą mieli ochoty zaatakować profesjonalnymi rakietami celów w milionowym mieście znajdującym się w zasięgu oraz czy nie zachce im się ataku na elektrownie jądrową znajdującą się również w zasięgu? Gdzie tu mówić o pokoju i zaprzestaniu dławienia Hamasu, gdy ten niemal co dzień od prawie 8 lat zrzuca na Izrael rakiety?
Mimo, iż owe rakiety nie zabijają wielu ludzi, to i tak jest to akt terrorystyczny.
Nieco fragmentów ze statusu Hamasu, które wyraźnie mówią, iż nazywanie Hamasu oraz w dużej mierze Palestyńczyków, pokojowymi ludźmi jest, co najmniej idiotyzmem.
Karta Hamasu, powołując się na Koran i „Protokoły Mędrców Syjonu”, głosi, że zniszczenie Izraela jest religijnym obowiązkiem każdego muzułmanina. Hamas odrzuca więc i izraelsko-palestyńskie porozumienia pokojowe z Oslo, i samo prawo państwa żydowskiego do istnienia.
„Dzień sądu ostatecznego nie nadejdzie, dopóki muzułmanie nie staną do walki z Żydami i zabiją ich. Żydzi będą chować się za skały i drzewa, a skały i drzewa będą wykrzykiwać: ‘Muzułmaninie, jest tutaj Żyd ukrywający się za mną, chodź i zabij go’.” (art. 7)



Brak komentarzy
Trackbacki/Pingbacki