Minecraft, Battlefield, World of Tanks…



Fall(OUT)en in love


Rzadko bywa tak, bym nie mógł wysiedzieć jednego dnia bez pewnej gry. Dawno temu już przeszedłem kurację odmóżdżającą od MMoRPG i dobrze wiem, że połączenie mnie z WoW’em, z RuneScape lub z D2 kończy się siedzeniem po nocach. Niezwykle rzadko zdarza się, bym tak mocno wciągnął się w grę na single… Jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia była kontynuacja Fallout 3, mało kto w to wierzył, po różnych plotkach, po tym jak upadło studio Black Isle, tworzące poprzednie części. A tu jednak część trzecia, nieco niespodziewanie… Z początku do Fallout 3 podchodziłem mocno sceptycznie twierdząc, że to gra dla fanów „znęcania się nad przeciwnikiem” zabijając go na setki możliwych sposobów za pomocą rozbudowanego systemu. Cóż, myliłem się w wielu miejscach, chociaż niedosyt w paru również pozostał. Wszak firma tworząca Fallout 3 to głównie firma znana z gier fantasy, aniżeli związana z postapokaliptyczną kultową pozycją, którą zniszczenie mogłoby się równać z zniszczeniem wizerunku firmy na długie lata… A jednak… jednak wyszła gra, w której zakochałem się po uszy.

I don’t want to set the world on fire
I just want to start
A flame in your heart
In my heart I have but one desire
And that one is you
No other will do

Słyszymy w wstępie do gry. Połączenie lekkiego stylu lat czterdziestych ubiegłego wieku, przeniesione ponad dwieście lat później, w czasy, gdy świat się zmienił. Zupełnie i nie do poznania. Raczej każdy grający w poprzednie części Fallout wie, o co chodzi. Następuje nuklearna zagłada, przez dziesięciolecia niewielkie garstki ludzkości chronią się w schronach. Czysta i odfiltrowana woda jest cenniejsza niż kiedykolwiek, nikt nawet nie wie, czym są środki czystości… Świat znany nam dzisiaj nie istnieje. Przejście nieuzbrojonym przez zrujnowane miasto jest stuprocentowo równe ze śmiercią, zaś wiele różnych regionów nie tylko kontrolują ludzie – również ci, którym radioaktywna natura nie dała szansy na prawidłowy rozwój…

Wielu myśli, że Fallout 3 to taki postapokaliptyczny Oblivion. Niestety, ci którzy tak twierdzą i nie są fanatykami swojego zdania, zdziwią się bardzo. Sam należałem do takiej grupy osób, która uważała, że Fallout 3 będzie jedynie Oblivionem po zagładzie, a jednak mocno się myliłem. Chociaż prawdą jest, że są trzy grupy graczy interesujących się Falloutem 3 – jedna grupa to zwolennicy poprzednich części, którym nie przeszkadza to, że Fallout 3 został przeniesiony w realia nowszych technologii. Druga grupa to stare pryki, którzy twierdzą, że gra bez rozdzielczości 640×480 nie jest grą. Trzecia zaś grupa, to fanatycy najnowszych technologii, dla których gra poniżej rozdzielczości Full HD i bez efektów graficznych wymagających dwóch kart po 1000 złotych, nie jest warta zachodu.
Cóż, dla każdej z tych grup inaczej trzeba by było oceniać Fallout 3… jednak trzeba powiedzieć jedno – zmieniony został system, wygląd, niemal wszystko, ale jedno pozostało. Pozostał wspaniały klimat, duch, czuć po prostu ten kultowy Fallout. I to jest najważniejsze, chociaż też trzeba przyznać, że potężny komputer potrafiący obsłużyć Fallout 3 w max max max obrotach, również nadaje miłego smaczku.

Taki właśnie smaczek nastał i pozostanie w mych wspomnieniach na zawsze, gdy otwarły się wrota z numerem 101. Gdy ujrzałem ten nieskończony krajobraz, ruin, pyłu, zniszczonych mostów. Gdzie po horyzont widać było jedynie ruiny. Chciałoby się zanucić pewien idealnie pasujący tu utwór o nazwie „What a Wonderful World”, Louisa Armstronga:
I see trees of green, red roses too. I see em bloom, for me and for you And I think to myself, what a wonderful world. I see skies of blue, clouds of white…

Fabuła i dialogi, które były w poprzednich Falloutach, co najmniej rzeczą główną, cóż… Lepiej nie mówić zbyt wiele o samym wątku głównym, bowiem w moim odczuciu jest on, co najmniej doskonały. Nie jest mocno rozbudowany i nie posiada ogromnej ilości mniejszych wątków, ale również nie jest prosty, nieciekawy i prostoliniowy. Jest po prostu doskonały. Łącząc tą fabułę z występującym w grze lekkim humorkiem oraz postapokaliptycznym klimatem wychodzi nam pozycja obowiązkowa dla każdego fana gier cRPG oraz fanów klimatu „po globalnym atomie”.
Doskonale zaś prezentuje się wpływ naszej postaci na dialogi, bowiem to tylko my – jako gracz – decydujemy o tym, jaką postacią będziemy grać. Zależy to nie tylko od naszych poczynań, ale również od tego jak rozmawiamy z bohaterami i jak wykonujemy nasze zadania. Możemy być delikatni, pomocni i po prostu „dobrzy”, a możemy być również postacią mocno negatywną, co również odbija się na kontaktach z innymi postaciami w grze.

Jedyne, w sumie co mnie w Fallout 3 denerwuje to system, który decyduje o poruszaniu się przeciwników po wyższych i niższych częściach lokacji. Bywa tak, że przeciwnik znajdujący się przykładowo na balkonie, do którego prowadzą schody, nie będzie potrafił po nich zejść, by nas dopaść. Podobnie jest w przypadku walki w dużym, ale przeplatanym tunelami budynku – bywa tak, że umykając przed dużą ilością wrogów trafiamy nagle na ich skupisko. Co się wtedy dzieje? Przykładowo jeden używa na nas miotacza ognia, który w cudowny i boski sposób nie rani stojących przed nim współtowarzyszy.

Na koniec, tradycyjnie – moje 3 grosze.
Przede wszystkim nie można zarzucić Fallout 3, że odszedł od klimatu poprzednich części. Właśnie ta dusza, ten klimat i ta klasyka pozostała, w nowej odsłonie, niekoniecznie w lepszej, ale na pewno „na miarę nowych technologii”. By poczuć, czy się Fallout 3 polubi, najpierw trzeba w niego zagrać, nie jakieś 5-10 minut, ale przynajmniej kilka godzin. Fallout 3, to zupełnie inna gra pod względem tego, co widzimy, jednak wciąż ta sama – stara, dobra klasyka – gdy w nią gramy.
Do największych zalet zaliczyć mogę właśnie to, pozostanie przy starym dobrym kanonie. Do tego wspaniałe wykonanie wizualne, ciekawe smaczki i elementy rozrywki, rozbudowanie. Do wad przede wszystkim niewygodny ekwipunek, lekko „lakierową” grafikę w oświetlonych miejscach.

Żegnaj świecie, jak opracuję maszynę czasu w postapokaliptycznym świecie, to może wrócę.


Inne ciekawe posty na ten temat:


Operation Gamma 41, OperationGamma41, Just A Game GmbH, Strategygame, free2play, Browsergame, strategy

Zostaw komentarz

(wymagane)



  • RSS
  • Newsletter
  • Blip
  • Buzz
  • Facebook
  • Wykop
  • Kciuk