Minecraft, Battlefield, World of Tanks…

Get Adobe Flash player

Czy wygramy w Afganistanie?


Coraz więcej polityków amerykańskich oraz dowódców zadaje sobie to pytanie i nie jest to jedynie bzdurnym gadaniem i gdybaniem, lecz podstawowym pytaniem – czy nie powtórzy się to, co Amerykanom zdarzyło się już nie raz w ciągu ostatnich lat. Czy nie powtórzy się porażka, czy Afganistan nie stanie obok Wietnamu czy Somalii? Wielu polityków amerykańskich również zadaje inne pytanie – czy Stany Zjednoczone zdołają utrzymać dwie wojny i wiele pomniejszych konfliktów, przede wszystkim, czy USA dadzą radę w czasie kryzysu jednocześnie utrzymać Afganistan i Irak oraz mieć na oku Iran oraz Koreę.

Kiedy Kabul był zdobywany, wszyscy wieszczyli szybkie zwycięstwo i objęcie kontroli nad Afganistanem. Na początku wojny, co chwila świat obiegały informacje o zbombardowaniu baz talibów, o tym, że „naczelny terrorysta” może być ranny albo już nie żyje. Dziś sytuacja nie jest taka wspaniała i optymistyczna – Bin Laden trzyma się dobrze, ilość ataków na wojska amerykańskie i NATO rośnie bardzo szybko. Dziś niczym niezwykłym są ataki na patrole, a nawet na całe konwoje – talibowie stali się znacznie bardziej zuchwali, gdy zauważyli, że amerykanie nie są w stanie dosięgnąć ich wszędzie i popełniają podobne błędy jak Rosjanie w latach 80-tych. Wciąż talibowie czerpią ogromne zyski z handlu opium, wciąż czerpią zyski z kontrolowania wiosek i miasteczek. NATO przyznaje się do braku kontroli nad 10% obszaru Afganistanu, jednak wedle Międzynarodowej Rady ds. Bezpieczeństwa i Rozwoju talibowie mogą kontrolować od 65 do 85% obszaru państwa.

1. Historia

Amerykanie od zakończenia II Wojny Światowej stosuje pewną politykę, która już niejednokrotnie dała efekty w postaci klęski – wciąż nie nauczyli się, że wygrać na nieznanym terenie, z przeciwnikiem doskonale wtapiającym się w ludność cywilną, z wrogiem znającym każdy kąt swojego terytorium, wygrać jest bardzo trudno. Przykładem są ostatnie akcje i wojny – amerykanie mają pewność, że będą w stanie pokonać każdy opór, jednak dalej nie wiedzą, jak taki zdobyty region utrzymać.

Radziecka interwencja w Afganistanie była dziewięcioletnią wojną Związku Radzieckiego wspierającego afgański reżim komunistyczny przeciw partyzantce mudżahedinów na terytorium Afganistanu. ZSRR chciał umocnić i utrzymać u władzy rządy komunistyczne w Afganistanie. Trwała od 25 grudnia 1979 do 15 lutego 1989 roku.

Wojnę w Afganistanie toczyło również ZSRR, jednak nawet taka potęga militarna wycofała się z tego kraju. Całkiem niedawno (post napisany 1 kwietnia 2009) w telewizji można było obejrzeć rosyjską megaprodukcję o nazwie „9 kompania”, ukazująca bez zbędnej putinowskiej papki, realia inwazji na Afganistan dokonanej przez ZSRR, mimo wielu przeinaczeń historycznych, warto jednak wspomnieć kilka cytatów z filmu (poniżej). Rosjanie nazywali wówczas partyzantów „duchami”, bowiem pojawiali się znikąd i równie szybko znikali. Podobnie jest dzisiaj – talibowie stosują metodę podchodów i zasadzek, atakując patrole i konwoje. Dziś wiele konwojów czy ataków sił NATO nie obeszłoby się bez lotnictwa…
Jeden dialog z tego filmu, mówi wiele na temat tego, czy Amerykanie mają szansę opanować całkowicie sytuację w Afganistanie:

- Towarzyszu kapitanie, nie wszystko jedno kogo lać?
- W całej historii… nikt i nigdy nie zdołał podbić Afganistanu. Nikt i nigdy.

Dodatkowo, inny fragment:

„Wyjeżdżaliśmy z Afganistanu. My, 9. kompania, zwyciężyliśmy na swojej wojnie. Wtedy o wielu sprawach nie wiedzieliśmy. Nie wiedzieliśmy, że za dwa lata zniknie kraj, o który walczyliśmy.”

Już dziś wiele się mówi o rozłamie w Stanach Zjednoczonych na temat prowadzonych wojen, rośnie ilość przeciwników wojny w Iraku oraz Afganistanie, wielu uważa je za niepotrzebne konflikty. Aktualny kryzys bardzo mocno wpływa na życie amerykanów, to jakie USA będą za kilka lat zobaczymy po tym, czy uda im się utrzymać oba konflikty… i czy uda im się wyjść z nich z tarczą, czy na tarczy.

Rosjanie wydali na interwencję w Afganistanie ponad miliard dolarów (na tamte czasy), stracili zaś około 20-30 tysięcy ludzi, sama wojna w pewnej części pokazała, że ZSRR da się pokonać, dalej przyczyniło się nieco do jego rozpadu. Rosjanie zlekceważyli wroga, jego doskonałą znajomość terenu, umiejętność kamuflowania się wśród ludności cywilnej oraz zlekceważyli ich fanatyzm. Rosjanie posiadali w Afganistanie blisko 150 tysięcy ludzi, dziś ISAF utrzymuje w tym kraju o 1/3 mniej, mimo tak dużej ilości Rosjanie się wycofali. Jeszcze jedna różnica leży w tym, że Rosjanom nie zależało na cywilach – bombardowali całe wsie ile wlezie, zaś Amerykanie przynajmniej sprawiają pozory atakowania jedynie talibów.-
Nie zapowiada się na to, by Amerykanie wygrali… przynajmniej, jeszcze nie teraz.

2. Wsparcie dla talibów

Mapka obok przedstawia poziom wpływów talibów w Afganistanie, droga otaczająca kraj, to praktycznie jedyna szeroka, asfaltowa droga w Afganistanie.
Handel opium w Afganistanie ma się dobrze, dzięki temu zyskują również talibowie. Podejrzewa się również, że Pakistan oraz Iran po części wspierają talibów dostarczając im pieniądze oraz przede wszystkim broń do walki i ataków. Podejrzenia w stronę Iranu popierane są faktem, iż Iran wspierał już nie jednokrotnie między innymi Hamas i Hezbollah dostarczając im rakiety dalekiego zasięgu, inny fakt – Afganistan graniczy z Iranem, temu drugiemu nie na rękę byłoby gdyby USA kontrolowało w pełni zarówno Irak jak i Afganistan. W przypadku Pakistanu, sytuacja wygląda nieco bardziej skomplikowanie – otóż Pakistan nie kontroluje pogranicza z Afganistanem, gdzie swoje małe „państweko” utrzymują talibowie. Broń jest dostarczana właśnie tędy – z pogranicza Pakistanu wprost do Afganistanu, bez żadnych problemów. Kolejna sprawa dotyczy współpracy Pakistanu z USA, ci drudzy płacą miliardy dolarów w zamian za współpracę i możliwość zaopatrywania sił NATO w Afganistanie poprzez terytorium Pakistanu.

Innym pomniejszym źródłem dochodu dla talibów, jest pójście na układ z firmami z zachodu. Brzmi to lekko jak paranoja, jednak to nieco niewygodna prawda – jak potwierdził nawet rzecznik sił NATO w Afganistanie, James Gater:

Mogę potwierdzić, że do transportu jedzenia i benzyny korzystamy z usług dwóch europejskich spółek, których nazw jednak nie mogę podać. Firmy te w ramach kontraktu same zapewniają sobie bezpieczeństwo.

Zapewnienie sobie owego bezpieczeństwa firmy dokonują za pomocą talibów, którzy z miłą chęcią chodzą na układy na styl „wy nam płacicie, my zezwalamy na przejazd”. Jest to dla wspomnianych europejskich spółek dobry sposób na bezpieczeństwo, bowiem wbrew pozorom talibowie są dobrymi „biznesmenami” – nigdy nie zaatakują konwoju, którzy sami konwojują… Zawsze dotrzymują słowa i nawet ogromny transport paliwa składający się z kilkunastu ciężarówek spokojnie dotrze, tam gdzie ma dojechać, zaś talibowie zadbają o to, by żadni złodzieje nie próbowali swoich sił.
Talibowie znając doskonale teren, wiedząc skąd mogą bezpiecznie zaatakować siły NATO lub konwoje zaopatrzenia wykorzystują to, do zarabiania na zachodnich firmach. Bardziej im opłaca się ściągać haracze za bezpieczny przejazd, niż porywać dyplomatów czy innych ludzi dla okupu.

3. Zaopatrzenie

To jeden z największych problemów wojsk NATO w Afganistanie – bowiem kraj tej nie ma dostępu do morza, większość zaopatrzenia dociera drogą lądową z Pakistanu. Zaledwie w ciągu jednego tygodnia talibom udaje się zniszczyć kilka konwojów z zaopatrzeniem.
Drogą morską zaopatrzenie płynie do portu w pakistańskim Karaczi, następnie drogą lądową w stronę Afganistanu, jednak talibowie doskonale wiedzą, którędy podążają konwoje i dokonują ataków. Praktycznie, gdyby w ciągu najbliższych 6 miesięcy udałoby się talibom zablokować drogi transportu zaopatrzenia z Pakistanu, siły NATO byłby bardzo poważnie zagrożone. Już dzisiaj amerykanie rozmawiają z rządami Tadżykistanu i Turkmenistanu, by przez ich terytorium móc zaopatrywać swoje siły. Już dzisiaj w Afganistanie siły NATO mają problemy z zaopatrzeniem, które nie zawsze dociera na czas, o ile w ogóle dotrze. Sojusz nie przyznaje się do tego, że niektóre mniejsze konwoje są przejmowane przez talibów, którzy wypierają ich ochronę i szybko transportują broń oraz zaopatrzenie na swoje pozycje lub w góry.
Talibowie doskonale wiedzą, że niekiedy zaryzykowanie ataku na konwój może zakończyć się zyskiem w postaci broni.

Dzięki rozszerzaniu się stref opanowanych przez talibów, stolica Afganistanu – Kabul, powoli staje się obleganą twierdzą, jednak nie w dosłownym znaczeniu słowa „oblężenie”. Żadnym problemem dla talibów są ataki na bazy sojuszu oraz zamachy terrorystyczne w Kabulu, udowodnił to rok 2008, w którym to talibowie dokonali między innymi zamachów na lotnisku w Kabulu, na pięciogwiazdkowy hotel oraz posterunki wojskowe i policji. Innym dowodem na to, że destabilizacja sięga już samego Kabulu jest zasadzka z zeszłego roku dokonana przez talibów, dokładnie 18 sierpnia – w wyniku misternie przygotowanej zasadzki, zginęło ponad 10 żołnierzy kanadyjskich.

4. Pakistan – klucz do Afganistanu

Jak pisałem wyżej – ogromna część zaopatrzenia dla sił sojuszu w Afganistanie płynie właśnie przez Pakistan, a raczej przez nieistniejącą granicę między Pakistanem, a Afganistanem. Nieistniejącą bowiem, doprawdy niewielu wie, gdzie powinna ona realnie przebiegać, rejon kontrolowany jest przez talibów – rząd w Islamabadzie jedynie w teorii sprawuje władzę nad niektórymi częściami kraju. Dodatkowo, duży region między oboma państwami kontrolują talibowie, przerzucając regularnie broń oraz nowych bojowników przez regiony pod ich wpływami.
Siły pakistańskie starały się niejednokrotnie przejąć kontrolę nad terenami, gdzie władzę mają talibowie, jednak bezskutecznie, zaś z niektórymi plemionami rząd pakistański poszedł na ugodę – ograniczenie ich działalności, w zamian za brak interwencji armii. Sytuacja w Pakistanie też ogrywa dużą rolę – niczym niezwykłym są codzienne ataki lub zamachy w tym kraju. Do tego dochodzą problemy polityczne, sytuacja na granicy wojny z Indiami oraz destabilizacja w rejonach kontrolowanych przez talibów.

5. Efekt ewentualnej przegranej

Niewiele trzeba o tym pisać, każdy wie, że porażka sił NATO będzie kolejnym dowodem dla Rosji, na to, że sojusz nie jest w stanie przeprowadzić operacji na dłuższy okres czasu. Ukaże to słabość sojuszu oraz jego brak umiejętności walki w trudnym terenie, z przeciwnikiem doskonale znającym swój teren. Będzie to również dowód na to, że NATO nie poradzi sobie w walce z terroryzmem, zaś wycofanie się wojsk z Afganistanu spowoduje powstanie tam realnego imperium terrorystów, jakie tworzy się już dzisiaj na pograniczu Afganistanu i Pakistanu. Jak wspomniałem w jednym z punktów – kluczem do Afganistanu jest Pakistan, jeżeli NATO poniesie porażkę, sytuacja w Pakistanie może ulec jeszcze większemu pogorszeniu, co może zakłócić sytuację w całym regionie – z Indiami włącznie.

Lek na rozwiązanie problemu? Raczej nie ma w nim miejsca na zwykłego, szarego człowieka…

Za:
The Times
New York Times 20/08/08
„Wprost”, wywiad z Peterem Dunai (dziennik „Nepszabadsag”)
Reuters


Inne ciekawe posty na ten temat:


WAR2 Glory, free2play, Strategy-Game, Browsergame, onlinegames, browser-based game

3 komentarzy

  1. Rozmawialem kiedys z jednym z mlodych stazem dziennikarzy "Wyborczej", ktory jezdzi w te tereny. I powiedzial, ze jezeli USA nie chce, aby NATO rozwalilo sie przez krach tej operacji, czyli nie powtorzyc kejsu ZSSR, to wczesniej czy pozniej cale NATO bedzie musialo pojsc na uklad z Talibami. I jest coraz blizej tej chwili.

  2. Co nam z tej wojny? Jesteśmy przydupasami USA, chwalimy się naszymi wspaniałymi (bo prawda, są one dobre) Rosomakami, które sieją postrach wśród Talibów na bezdrożach, a sami nie posiadamy nawet namiastki wsparcia. O wszystko musimy prosić amerykanów – o transport, o lotnictwo, o amunicję, o wsparcie…
    I po co ta wojna? W poszukiwaniu jednego człowieka, tak mi się wydaje…

  3. Wątpię by udało nam się wygrać w tym piekle. Talibowie będą tak długo walczyć i tak długo dokonywać zamachów, póki będą posiadać swoje zaopatrzenie. Jeżeli USA/NATO nie zablokują dostaw z Pakistanu i Iranu, tak długo będzie trwała ta i tak bezsensowna wojna.

Zostaw komentarz

(wymagane)



  • RSS
  • Newsletter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Kciuk
  • YouTube