Blog o tematyce gier sieciowych i przeglądarkowych

Battlefield 1943 – hit czy kit?



Uważasz, że to ciekawy post? Podziel się z innymi!

Nadszedł długo oczekiwany Battlefield 1943, póki co w wersji na PS3 oraz Xbox360 (beta oczywiście), co osobiście uznaję za drobną dyskryminację – bowiem dużą część, jak nie większość, graczy w serię Battlefield stanowią posiadacze PieCów. Ale cóż, taka moda… Szczerze, to witam Battlefield 1943 z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony wspaniała grafika, świetne walki powietrzne, z drugiej strony fatalne eksplozje i lekko ciasteczkowa grafika… no i zmniejszenie maksymalnej ilości osób na planszy. W przypadku mojego uwielbianego Battlefield 2, na planszy na raz mogło walczyć nawet 64 graczy, było cudownie – nie spodziewam się, by tak dobrze było przy maksymalnie 24 graczy w Battlefield 1943. Dwunastu na dwunastu? Ciężko się będzie przyzwyczaić, bo doprawdy – 24 graczy max w Battlefield 1943 wydaje mi się nieco mało.
Może w wersji na PC coś się zmieni, zobaczymy.

Najpierw jednak kilka zapowiedzi:

Co mnie pozytywnie zainteresowało – możliwość niszczenia elementów terenu, widać między innymi na filmiku jak pociski łamią drzewa, lub czołg taranuje palmy na swojej drodze. Oby tylko było to wykonane z sensem – dostatecznie denerwował fakt, że np. w Battlefield 2 można było czołgiem się zawiesić na krawężniku.

Nie bardzo podoba mi się to, że według oficjalnego FAQ, w Battlefield 1943 nie będzie opcji Dowódcy, jak to było w innych częściach Battlefield. Doskonałym smaczkiem był ostrzał artyleryjski, zrzut zaopatrzenia czy pojazdów – wiadomo, ciężko byłoby to umiejscowić w realiach II Wojny, ale naprawdę – jakoś to można było rozpisać… Do tej pory mamy do dyspozycji dwie strony – Japończyków i Amerykanów oraz trzy klasy postaci do wyboru. To mnie na stan dzisiejszy wręcz przeraża i stwierdzam, że „nie dziękuję, postoję”, miejmy nadzieję, że się to nieco zmieni w przyszłości.

Klasy w Battlefield 1943 podzielone są na trzy rodzaje – piechota (typowe karabiny, nieco „przeciwpancerności”), strzelec (bronie pokładu M1 Bayonet i zestaw granatów), snajper/komandos (karabiny snajperskie, materiały wybuchowe). Niezbyt zróżnicowane, prawda? Tradycyjnie brakuje kilku klas, które były bardzo popularne w innych Battlefield – chodź by mechanik, medyk czy support z amunicją. Teraz mamy trzy klasy, w których „wmontowane” jest wszystko – według mnie, czym więcej różnorodnych klas tym lepiej, teraz mamy mechanika w roli piechura… Trochę boli, jednak z drugiej strony rekompensatą jest fakt, że nie będziemy musieli się respawnować albo przy fladze albo będziemy mogli się pojawić przy każdym liderze drużyny, a nie tylko przy swoim. Z drugiej strony jest to cholernie wkurzające, bo wystarczy się zabunkrować będąc jednym z liderów w jakimś niedostępnym miejscu i po czasie respawnu zaraz mamy z powrotem pełną ekipę, a nie tylko swoją drużynę.

Co jeszcze durniejsze – gracz jest nieśmiertelny i ma 10000000 pocisków przy sobie, wierzycie? Dla mnie rozgrywka na Xbox 360 i „obadanie” gry zakończyło się koszmarem – bowiem gracz ma nieograniczoną ilość życia i amunicji. Podobnie jak w wielu FPSach na single player – gracz obrywa i jego ekran powoli zaczyna być, jakby „przekrwiony”, jeżeli staniemy gdzieś na rogu i nie będziemy otrzymywać obrażeń, nasze życie powoli się zregeneruje. Identycznie z amunicją – jeżeli wystrzelamy wszystko, wystarczy, że gdzieś się zabunkrujemy i z powrotem będzie się nam odnawiać ilość magazynków.

Moim zdaniem to rozwiązanie godne idiotów i bez obrazy dla twórców gry – niszczy cały realizm. Rozumiem – brak HUDa, jeżeli nie zechcemy przeładować broni i brak paska życia. Ale powolne odnawianie się jednego i drugiego, gdy nie strzelamy i nie otrzymujemy obrażeń to debilizm w czystej postaci. Dla jednych może się to wydawać fajne, jednak mnie to doprawdy wk… wkruwiało po dwóch godzinach gry i ni cholery nie mogłem się przyzwyczaić.

Do zalet można zakwalifikować bardziej dynamiczną walkę na lądzie i w powietrzu, w porównaniu do poprzednich części Battlefield. Wiadomo – grafika stoi na lepszym poziomie, chociaż wydaje mi się zbyt cukierkowa, zbyt kolorowa… albo to po prostu efekt wschodniej części świata. Na plusa zasługują walki w powietrzu, jak wspomniałem – oślepienie gdy lecimy pod słońce, różnie zachowujący się samolot w locie (nie to, co myśliwce w BF2).

Cena w chwilę po premierze, może wygórowana nie jest – w zaokrągleniu – 15 dolarów, 10 funtów albo 13 euro to jeszcze nie tak dużo, jednak uważam, że o wiele za dużo, jak za taką grę. Parę mapek, opierających się o to samo (w cholerę wody, główną rolę odgrywa lotnictwo lub „transportowa taczka”), tragiczne moim zdaniem rozwiązanie klas, życia i amunicji.
Coraz gorsze zdanie zaczynam mieć o serii Battlefield, mimo że jest to chyba jedyna gra, w którą gram przez sieć od dawna. Ledwie trzy gwiazdki, dwie odjęte za klasy, system życia i amunicji, niewielką ilość map na start (4 przy premierze, w tym jedna tradycyjna i niezmienna – Wake). Trzy pozostają za świetny klimat, wspaniałe powietrzne walki, dynamizm i jakość grafiki. Odjąłbym jeszcze jedną za ilość graczy na serwerze, ale… niech będzie.

  • Brak podobnych postów

Przetłumacz tekst na inne języki:
Dołącz do stałych czytelników, subskrybuj kanał RSS! Bądź zawsze na bieżąco z najnowszymi aktualizacjami.
468 x 60 EN

5 komentarzy

  1. Nie przepadam za FPS’ami (co nie znaczy, że nie gram). W Battlefielda grałem, ale tego najstarszego – 1942 i było… nie pamiętam :)

  2. Poszli złym tokiem-byle wydac,byle miec z tego kase,byle grali,byle bylo…Moze poznali twórców Duke Nukem ? xD

  3. Midvith /

    Battlefield Heroes nie lepszy – zwykła napierdzielanka bez potrzeby zgrania, byle przebić się dalej, identyczna prawie jak Team Fortress 2.

  4. Piwo87 /

    Te eksplozje jakieś dziwne. Wybuch, to powinien być wybuch – wielkie BUM, z lecącymi we wszystkie strony kamieniami i kupą pyłu, a tutaj mamy jakieś… jakby ktoś walnął bombą w skład sylwestrowych fajerwerków. Nie?

  5. Kubek /

    Eeee, lol? Nie ma życia? HP i ammo regeneruje się samo gdy nie walczymy? Ciekawe, teoretycznie możemy wpuścić 10 wybuchów, 10 kul, sto razy połamać nogi spadając ze skarpy i dalej będziemy zdrowi i nie wymagali pomocy medycznej? Trzy klasy, cztery mapy i dwie strony do walki? Bez jajec… Nawet tego nie dotknę, nie mówiąc o graniu.

Zostaw komentarz