Gdyby zapytać obojętnie jakiego Polaka, co za święto obchodzone jest 11 listopada, niemal każdy odpowie, że jest to polski dzień niepodległości… Tymczasem, praktycznie gdzie poza telewizją nie widać, by było to jakieś znaczące święto w roku. Kiedy włączam „pudło” mówi się pięć zdań o upadku muru berlińskiego, a tylko jedno zdanie o dniu niepodległości. Przeglądając aktualną prasę, o obchodach dnia niepodległości pisze się tyle, co o tym, że komuś gdzieś ukradli rower… Mieszkając w prawie półmilionowym mieście przejeżdżam tramwajem po placu, gdzie stoi dumnie pomnik Piłsudskiego, patrzę na zegarek i widzę, że właśnie teraz powinny odbywać się jakieś uroczystości. Co widzę?
Sześciu ludzi, którzy składają kwiaty… i tyle?
Nawet przeglądając najpopularniejsze portale internetowe trudno zauważyć, że właśnie dziś przypada jakieś ważne (w sumie najważniejsze?) polskie święto – dzień, w którym 91 lat temu po 123 latach niewoli nasz kraj ponownie pojawił się na mapie świata. Tymczasem, jak dla wielu innych narodów dzień niepodległości jest świętem najwyższej rangi, tak dla nas najważniejsze są chyba… rocznice powstania warszawskiego. Jeżeli ktoś podważa 11 listopada, jako dzień niepodległości, to nikogo to nie rusza… ale jeżeli ktoś powie „powstanie było niepotrzebne” robi się taki rumor i afera, że cały kraj o tym trąbi przez miesiąc. Dobitnie to pokazuje, jak cenne są dla nas inne święta narodowe.
Postanowiłem poprzyglądać się popularnym portalom 11 listopada… w sumie artykuły odnośnie historii, obchodów zawitały na strony główne na godzinę, może dwie… jednak przede wszystkim pojawiają się jedynie teksty z cyklu „Ulewy w Małopolsce; rzeka Biała Tarnowska zalała drogę” albo „Michał Wiśniewski ogoli się na łyso”. Rekord pobiła niezawodna Wirtualna Polska:

Nie ma co, święto narodowe, a na głównej stronie WP artykuł o minach gwiazd…
Kiedy przychodzi rocznica powstania warszawskiego rumor robi się niesamowity – dziesiątki artykułów, akcje, spotkania, filmy dokumentalne w telewizji, inscenizacje, filmy patriotyczne, czy prezentujące losy ludzi podczas powstania… Internet i telewizja wówczas kipi od rzeczy związanych z powstaniem, jakby Warszawa była jedynym miastem w Polsce. Kiedy jednak przychodzi Dzień Niepodległości, praktycznie nic się nie dzieje – gdzieniegdzie jakiś maraton, jakieś wieńce, zmiana warty… i na tym dzień się kończy.
Wracając do wspomnienia o filmach patriotycznych, czy ukazujące historię tamtych czasów. Nasza telewizja serwuje nam danie codzienne – telenowele, jakieś marne filmy, w sumie nie widać, że to jakieś święto narodowe, które powinno mieć swoją rangę… Jedynie niezawodny Polsat, jak co roku częstuje nas typowo amerykańskim dniem niepodległości – filmem puszczanym, co roku, przerywanym co 15 minut reklamami. Czy my naprawdę już nic nie umiemy? Czy nasz, rodzimy, polski, dzień niepodległości zamieni się w dzień „po prostu wolny od pracy, ale nikt nie wie czemu”?
Jeszcze się okaże, że dzisiejsza młodzież za jakiś czas będzie kojarzyć 11 listopada wyłącznie z dniem wolnym oraz z filmem „Dzień Niepodległości” na Polsacie…
Dołącz do stałych czytelników, subskrybuj kanał RSS!
Bądź zawsze na bieżąco z najnowszymi aktualizacjami.







Ja wczoraj zrobiłem pewne doświadczenie. Zapytałem osoby biorące udział w akademii na temat 11 listopada. Mianowicie spytałem się, czy myślą tak samo, jak to mówiły na tymże przedstawieniu.
„Daj spokój, ja jestem europejczykiem.”
„Eee, nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym.”
„Co ty chcesz ode mnie? Zajmij się swoją dupą!”
„Nie.
Więcej już nie zapytam.
Bo w Polsce mówi się jedynie o porażkach, a o rzeczach z których powinniśmy być dumni się milczy… To jest chore.
Moim zdaniem jest odwrotnie – za wiele mówimy o sukcesach z przeszłości, zamiast o porażkach. Dziś na swoim blogu drastycznie skrytykowałem święto 11 listopada jak i patriotyzm jako taki. Nie bronię jednak rocznicy powstania warszawskiego. Wpis na ten temat też już komentowałem i zdanie utrzymałem: pierdoły, nie warte uwagi. To przez te szaleństwo zginęło wielu cywili, to przez to należało odbudować pier.. warszawę rozbierając wiele innych zabytków, w tym zamek w mojej rodzinnej miejscowości, na który nie miałem okazji nawet raz spojrzeć.
Tak jak pisałem na swoim blogu: jestem kosmopolitą i nie uważam Polski za ojczyznę, a na pewno nie jestem jej nic winien. Nie jestem również nic winien osobom, które umierały za ten kraj. Symbole nic mnie nie obchodzą i gdyby ktoś obok mnie zaczął niszczyć polską flagę, byłbym temu całkowicie obojętny.
PS: A z Polsatem to już tradycja, tak jak Kevin na święta w grudniu… czego się spodziewałeś, czterech pancernych? :D
TO JEST BARDZO WAŻNE I ISTOTNE ŚWIĘTO,
A TEN KTO NAPISAŁ POWYŻEJ,ŻE GO NIE WZRUSZA JAK BY KTOŚ SPALIŁ POLSKĄ FLAGĘ TO JEST DEBILEM.DUŻYM.
Odezwał się naczelny troll portalu sfora.pl, witamy :-)
Najpierw zrozum przesłanie – że święto niepodległości jest olewane – a dopiero potem porównuj to do spalenia polskiej flagi.
Mid powiedz mi co ci daje to świętowanie dnia niepodległości ? czy jakiekolwiek inne obchodzenie świąt np. bożego narodzenia. To jakie jest obchodzone święto ustala państwo. Pomyśl co jaki czas były by obchodzone święta gdyby rok miał np. 20000000000 dni. Nie wiem czemu się zastanawiasz nawet nad artykułem na WP, widocznie na tym więcej kasy zarabiają niż na jakimś tam święcie. Ten kto jest w tyle ginie, więc komercha żyję
Hm, tez mnie to zawsze ciekawilo, po co takie.. „szopki”, święta niepodległości czy chodzby wszystkich swietnych… Po pierwsze, takie cos, nikomu nic nie da[wiedza nic nie da, a nie wiedza sprawi ze jak ktos zapyta będziesz nieukiem, imbecylem lub ignorantem w jego oczach], ani nie wroci zycia poleglym czy zmarlym, ani nie naprawi błędów… A po drugie – albo bądzmy patriotami, szanującymi historie, poprzednie dzieje caly rok, albo wcale… Takie nagle obudzenie „Hej, dzis swieto, a media to ignoruja”, jest dosc… dziwne… Albo niech media raz na jakis czas cos ogolnie wspomna, albo wcale… Bo sam na Twoim blogu czytalem jak gardzileś ludzmi ktorzy 6 dni w tygodniu grzeszą, a w 7 idą do kościoła i myślą że wszystko dobrze… ta sama zasada;;)