Przygoda z monitorkiem Asus VK222H otrzymanym od firmy Brand New Media na miesiąc, powoli dobiega końca. Przydałoby się powoli podsumować swoją przygodę, pokazać zalety, ale jednocześnie wyciągnąć ewentualne brudy na światło dzienne. Z reguły ciężko jest ocenić coś, co albo działa… albo nie, bo cóż wielkiego można wyciągnąć z monitora, prócz obrazu i dźwięku. Można go oceniać pod kątem technicznym, jednak nie idzie się na ten temat zbyt mocno rozpisać.
Zalety:
- Kontrast, doskonałe kolory
- Brak smug oraz skakania obrazu przy dynamicznych zmianach na ekranie
- Standardowy wygląd
- Dodatkowe bajery w postaci kamerki, głośników
- Umiejscowienie wejść HDMI i innych pozwalające na wygodne podłączenie wszystkich „wtyczków” :-)
- Zgodność z technologią Plug-and-Play
- Technologia Splendid… z jednej strony przyjemny dodatek przy oglądaniu filmów i graniu
- Lekki, nie musimy się obawiać, że nam stolik trzaśnie…
Wady:
- Technologia Splendid… z drugiej strony denerwuje, gdy zmieniamy nagle jasność okien
- Montaż na ścianie grozi katastrofą
- Niezbyt atrakcyjnie wyglądający LifeFrame2 do obsługi kamerki
Mówiąc krótko – monitor, jak za swoją cenę po prostu dobry. Nie zaskakuje, jakimiś świetnymi i nadzwyczajnymi rzeczami, ale również nie jest taki słaby za swoją cenę. Otrzymujemy towar po prostu dobrej jakości, do filmów, do gier oraz do pracy.
Jedyne, co mi się w nim nie spodobało to „coś” służące do powieszenia monitora na ścianie, szczerze – jak mówiłem, bałbym się go powiesić na tym kawałku plastiku, który doprawdy nie wygląda solidnie. Mimo to, monitor zaskoczył mnie żywością kolorów, może to efekt siedzenia na niezbyt kontrastowym laptopie, a może rzeczywiście jest on po prostu dobry, pod tym względem… Kto wie.
Dołącz do stałych czytelników, subskrybuj kanał RSS!
Bądź zawsze na bieżąco z najnowszymi aktualizacjami.







Komentarze