Pewnie wiele osób, które regularnie czytają blog pamiętają wpis z zeszłego roku, który wywołał małą burzę w jednej z polskich firm związanych ze sprzedażą gier komputerowych – mianowicie, moją przygodę z firmą Cenega. Jeżeli nie pamiętacie, to przypomnę – zamówiłem jedną grę, dopiero po tygodniu otrzymałem… inną. Dobicie się do obsługi klienta zajęło sporo czasu, kazali odesłać – odesłałem… Następnie przez trzy tygodnie starałem się dobić do obsługi, by dowiedzieć się co z właściwą paczką, która „jaśnie zechciała” dojść do mnie po miesiącu. Z początku obsługa klienta tłumaczyła się w miarę sensownymi wymówkami, jednak jakość Cenegi się nie poprawiła, wciąż pojawiają się ludzie, którzy otrzymują paczki po rekordowych opóźnieniach…
Tym razem ciekawa sytuacja miała miejsce w związku z firmą Techland.
Pomyślcie – czego się spodziewacie, kiedy idziecie do dużego sklepu, stajecie przed całym rzędem różnorodnych oryginalnych, zafoliowanych gier… i macie zamiar kupić oryginał?
Jedni myślą „pogięło?!”, jednak co innego się myśli, gdy chce się kupić jakiś marny prezent, jakąś starą ale dobrą grę, za kilkanaście złociszy. Ostatnio dostałem pewien cynk, z racji tego, iż kiedyś budowałem oficjalną stronę tejże gry… że Techland lub sklep sprzedający ową grę robi ludzi po prostu w konia. Pytanie – czyja w tym miejscu leży wina? Raczej podejrzewam polskiego dystrybutora – firmę Techland oraz wydawcę cdv Software Entertainment.
Najpierw krótkie wprowadzenie, cóż to za gra była…
Gdyby wspomnieć rok 2006, zapewne osoby „kręcące” się wokół gier komputerowych, a w szczególności strategii i cRPG, pamiętają tytuł „Heroes of Annihilated Empires”, który miał wówczas zawojować świat oszałamiającą grafiką oraz mieszanką strategii i cRPG.
„Heroes of Annihilated Empires” to gra strategiczna znanego na całym świecie ukraińskiego studia GSC Game World (m.in.: „S.T.A.L.K.E.R.: Shadow of Chernobyl”, seria „Cossacks”, „Codename: Outbreak”). Sam program jest względnie nietypową mieszanką elementów znanych z gier RTS (strategia czasu rzeczywistego) oraz RPG (role playing game – gra w odgrywanie ról), przez producenta – ze względu na rozmach z jakim jest on stworzony, porównywany do największych, epickich dzieł kinowych.
Za: Gry-Online
Niestety gra okazała się lekką klapą, bowiem styl jej stworzenia przypominał wielu graczom WarCraft 3 – strategia z mieszanką bohaterów, którzy mogą targać klamoty oraz rzucać czary… Gra szybko obrzydziła wielu graczy swoją schematycznością – wypadające ZAWSZE w tym samym miejscu TE SAME przedmioty, nudny wątek główny, mała ilość przedmiotów… I tak dalej.
Owa osoba, która zgłosiła mi ten mały „przekręt” postanowiła kupić grę Heroes of Annihilated Empires w sklepie…
Na wstęp powiem, że to, co otrzymała jest pełną wersją i całkowicie normalną wersją gry HoAE, jaką można np. zakupić w sklepie Gry-Online. Ale czy aby na pewno?
Wchodzimy więc na stronę Techlandu w poszukiwaniu tego produktu.
Wyszczególnione jest dokładnie, co powinna taka „limitowana edycja” zawierać:
- Dodatkową płytę z oficjalną ścieżką dźwiękowa z gry
- Plakat z technologicznym drzewkiem rozwoju każdej z ras
- Ekskluzywne artworki i grafiki
Na początek, jednak dam zdjęcia gry, która była w sprzedaży w sklepie, w którym wspominana osoba kupiła grę. Pudełko niczym się nie różni od pudełka, które było sprzedawane kilka lat temu… Nie jest ono oznaczone jako, pomarańczowa edycja. Co ciekawe – regał był pełen tej gry i tych pudełek, ciekawe ile osób dało się nabrać…
Po pierwsze, tak wygląda pudełko oryginalne gry, z przed kilku lat:
Widzimy na nim loga patronów medialnych, znaczek Techlandu, znaczek PL i inne pierdoły. Widzimy też spis tego, co znajduje się w pudełku. Zdjęcie tego fragmentu poniżej:
Teraz spójrzmy na to, jak wyglądają oba pudełka…
Otwórzmy teraz pudełko kupione niedawno przez wspominaną osobę, które jak widać po powyższym obrazku wyglądają identycznie, mają na swojej okładce spis tego, co powinno znajdować się w środku.
W środku mamy płytkę z pomarańczowej edycji, drzewko rozwoju… i co? I tyle.
Brakuje reszty opisanej na okładce – instrukcji do gry oraz płytki ze ścieżką dźwiękową. Widać, że pudełko było najprawdopodobniej „przerabiane” i foliowane od nowa, bowiem jest miejsce na drugą płytkę – a za przeproszeniem… co za idiota wydaje grę, foliuje ją wraz z „bonusowym” miejscem na płytkę?
Konsument „gupi”, niech ma, niech się cieszy…
Poniżej widzimy wnętrze i zawartość pudełka, które było sprzedawane kilka lat temu.
Oczywiście fakt, że płytki z normalnej edycji mają ładny nadruk, zamiast „Pomarańczowa edycja”, jest normalnością i nie ma w tym nic dziwnego – bowiem aktualnie raczej nie jest już w sprzedaży dawna edycja gry.
Problem leży w tym, że dziś można spokojnie natknąć się na „ponownie foliowane” gry dystrybuowane przez Techland. Niby pudełko jest stare, niby ma zawierać soundtrack oraz instrukcję… a tu psikus, otwierasz… a tu jakaś „pomarańczowa edycja”, mimo że na pudełku nie ma o tym ani słowa.
I teraz kto ponosi odpowiedzialność za oszukiwanie klientów? Jeżeli coś pisze na pudełku, to jestem pewien, że kupując zafoliowaną grę w sklepie, dostanę to, co na pudełku pisze… a nie jakąś „wersję zastępczą”.
Kto odpowiada za to? Techland? Wydawca, czy może sklep sprzedający grę?
Ba… a tam cały regał takich „faili”, ciekawe ile osób to kupiło.
Nie sprzedało się… to trzeba było zawinąć niesprzedający się towar w stary, by ludzie myśleli, że dostają lepszy?
Osoba, która kupiła kilka pudełek tej gry napisała mi, że Techland zobowiązał się do wysłania właściwej edycji gry… jednak o ile się nie mylę, w mailu który otrzymał nie było nic na temat ponoszenia kosztów wysyłki przez Techland oraz ani jednego „przepraszam”.
Pogratulować jakości…
Dołącz do stałych czytelników, subskrybuj kanał RSS!
Bądź zawsze na bieżąco z najnowszymi aktualizacjami.












To nie są „ponownie ofoliowane” pudełka, jak stwierdziłeś. Techland od kilku lat sprzedaje w ten sposób gry, pamiętam jeszcze jak kilka lat temu otworzyłem oryginał FIM Speedway Grand Prix 3, była tylko jedna płyta choć miejsce na dwie. Co oczywiste, z początku myślałem, że ktoś zapomniał włożyć drugiej, ale nie. Mogę się tylko domyślać, że jakiś producent pudełek oferuje podwójne po niższej cenie niż te na jedną płytę.
Co do reedycji w edycji premierowej. Odnoszę wrażenie, że ktoś dostał polecenie okrojenia oryginału i wytłoczenia nowych oryginałów (to normalka akurat u wszystkich polskich wydawców), ale zapomniał zmienić okładkę.
I winnym oczywiście jest Techland.
Może błąd ze strony Techlandu jest niewielki, ale tak czy siak robi z klienta durnia – klient kupuje, co innego niż prezentuje błędna okładka.
Też miałem podobnie. Kupiłem jakąś grę w Media Markt albo w Empiku, nie pamiętam już. Otwieram, w środku miejsce na dwie płytki, płytka sztuk jeden i jeszcze instrukcja wsadzona „na odwal się”, a nie w zaczepy, a była wystarczająco duża, by po zamknięciu spokojnie się w nich trzymała.
Nie ma instrukcji.
Nie ma ostrzeżenia o epilepsji…
Dostanę ataku, umrę, albo stanę się warzywkiem… i potem odszkodowanie z sześcioma zerami :)
W takim przypadku chyba to podpada pod niezgodność towaru z umową – więc idźcie z pretensjami do sklepu, a oni niech już się z producentem (który tak naprawdę ponosi winę) dogadują. Bardzo prawdopodobne, że sklepowi bardziej będzie zależało na wizerunku niż Techlandowi… ;)
Wątpię… to ponoć Auchan był, a to raczej większa marka od Techlandu, albo się mylę… :)