Mam pewien niepisany zwyczaj – zawsze wieczorem, między godziną 20, a pójściem spać, muszę włączyć pudło zwane telewizorem. Nie po to, by siedzieć, z wypiekami na twarzy i oglądać jakieś filmy czy seriale i dostawać spazmów rozkoszy od rozbudowanych wątków. Jedynie po to, by po prostu coś brzęczało gdzieś z boku i rozświetlało mrok pokoju – szczerze nie jest ważne czy oglądam, czy nie – musi coś brzęczeć, nawet jak ze słuchawkami na uszach zaliczam kolejne rundy w Battlefield 2.
Czasem odnoszę wrażenie, że nasze polskie „kino”, a raczej telewizyjne pudło z napisem „serial” zanurzyło się z mułu w dno. Chociaż nigdy nie interesowałem się polskimi serialami, ostatnie „nowości”, które dotarły do mnie kątem ucha, zachęciły mnie do wylania swych żalów na ten temat – sama idea pisania o serialach, w dodatku niezbyt męskich, napawa mnie strachem.
Z reguły nie oglądam seriali, żadnych, więc na wstęp zaznaczam – jeśli trafi się jakiś babski, to przypadkowo. Dzisiaj… to znaczy, wczoraj (w zależności czy czytasz ten post 2 marca, czy już trzeciego) coś brzęczało w pudle na TVNie, koło 22. Z racji, iż telewizor zasłaniał mi laptop, kątem oka zajrzałem na pudło – leciał jakiś nowy polski serial, „Klub szalonych dziewic”, czy jakoś tak. Dobra, jak na początku zrozumiałem – mamy do „dyspozycji” w serialu dziewice. Hmmm, bardzo trafny tytuł skoro, w co drugiej scenie uprawiają miłość fizyczną, a jedna z bohaterek w pierwszym odcinku zachodzi w ciążę. Cóż, to tak jak nazwać pornola tytułem „Domowe przedszkole”. Wątki też świetne – jedna z bohaterek przejeżdża mamę-kaczkę i postanawia zaopiekować się małymi kaczuszkami… O Jezu i jeszcze muzyczna ze słowami w tle „po prostu ssij”, pasuje idealnie.
Nie wiem za kogo mają widza, twórcy tego serialu, ale chyba za tępego idiotę.
Gdzieś tam bokiem usłyszałem o serialu Majka, również z TVNu. Kurna… łagodnie mówiąc, wątek przewodni serialu – zajście w ciążę przez główną bohaterkę na badaniach cytologicznych. To tak, jakby zajść w ciążę przez ręcznik, w który ktoś wytarł „każdy wie co”. Jakby tego było mało, ojcem jest szef głównej bohaterki, chyba… Patrząc w program telewizyjny podziękowałem „pierwszemu poruszycielowi”, że nie oglądam zbyt często telewizji – serial trwający od 15:45 do 18:00, chyba posrało.
No po prostu rykłem śmiechem i wyturlałem się po dywanie, jak – o ile się nie mylę – przeczytałem o powyższym na Wykopie.
W między czasie zerkając czasem na pierwszy serial, o którym wspomniałem, zobaczyłem zapowiedź kolejnego polskiego serialu (kolejnego z TVN, jakby było mało). Gdzieś w którejś scenie przez okno wpada samochód i maską przesuwa głównych bohaterów leżących na łóżku przez kilka pokoi… Śmieszne?
Moim zdaniem mocno żałosne i durne.
Nie wiem, co twórcy najnowszych polskich filmów i seriali chcą osiągnąć, bo odnoszę wrażenie, że zarobić kokosy na widzach-zombie, którzy polecą na filmy typu „Ciacho”, dla przygłupich ludzi… Każdy polski serial czy film określany jest hitem, jeszcze zanim ludzie go zobaczą. Gdyby Ford lub Bareja żył… to pewnie złapałby się za czoło i strzelił sobie w łeb widząc, co dziś się w Polsce wyprawia…
Mam wrażenie, że dzisiejszy telewidz pochłonie wszystko, chodź by serial opowiadał o perypetiach kulawego pirata w TojToju.
Dołącz do stałych czytelników, subskrybuj kanał RSS!
Bądź zawsze na bieżąco z najnowszymi aktualizacjami.







Produkujemy masowo jakieś durne komedie i seriale, o których nikt po roku już nie pamięta, zamiast ruszyć dupsko nad jakimś imponującym filmem.
to, że traktuje się widza jak idiotę i wycofuje się wszelkie wymagające myślenia programy z ramówki to normalka – głupim narodem rządzi się łatwiej. Miejmy nadzieję, że ludzi ockną się z tego amoku i zaczną się w końcu domagać czegoś na poziomie.
Co się dziwicie? A co mają oglądać babcie i dziadkowie? xD