6 czerwca, 2010
Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad zmianą posiadanego „sprzętu”, z laptopa HP Pavilion DV7 na coraz częściej spotykany komputer typu All-in-one. Mimo, że HP DV7 spokojnie daje sobie radę, w tym, co w przypadku sprzętu jest dla mnie aktualnie najważniejsze – w grach komputerowych – to jednak, ciągle z każdym kolejnym rokiem dążę do sprzętu lepszego niż posiadam aktualnie. Teraz myśli skupiają się na All-in-one.
Dwa lata temu posiadałem słabiutki laptop HP, na którym nawet ośmioletnie gry nie chciały płynnie działać, po roku zmieniłem go na krowę z cyklu HP DV7, która spokojnie utrzymuje najnowsze produkcje pokładu Assassin’s Creed II czy Bad Company 2 na maksymalnych obrotach…
Mimo to, czegoś mi brakuje. Niby laptop, rzecz mobilna pozwalająca zarówno użytkować go przy biurku, jak i w łóżku, na fotelu czy gdziekolwiek indziej. Patrząc osobiście – nie przez pryzmat „wszystkich” – laptopa praktycznie aktualnie nigdzie ze sobą nie zabieram, chyba że naprawdę potrzebuję czy jest to niezbędne, jednak takie sytuacje zdarzają mi się raz w miesiącu.
Komputer All-in-one
Wielu pewnie zapyta – ale o co chodzi? Co to za telewizor na obrazku obok?
Otóż to jest właśnie komputer All-in-one, czyli jak sama nazwa wskazuje – wszystko w jednym pudle. Komputera stacjonarnego osobiście nigdy bym nie kupił – przez te wszystkie lata z laptopem stałem się zbyt leniwy by komputer stał u mnie w jakimś specjalnym miejscu, do którego człowiek udaje się jak do świątyni. W moim odczuciu komputer powinien być „dla nas”, a nie „my dla komputera”. Taki ma być właśnie komputer All-in-one – możemy go przestawiać kiedy tylko chcemy – z biurka na miejsce telewizora, czy na podstawce w leżąc sobie z żoną w łóżku.
Lenovo Ideacentre B500
W podświadomości większości Polaków komputer stacjonarny to wielka bryła stojąca gdzieś pod biurkiem, masa głośników, olbrzymi stary monitor i duża klawiatura, zaś laptop… to cóż, no laptop, nic szczególnego. W ciągu zaledwie kilku lat, z pewnością komputery All-in-one zastąpią tradycyjne wielkie „piece” przeważnie przypominające swoimi odgłosami spore wentylatory.
Zalety All-in-one
Zalety All-in-one to przede wszystkim kompromis między wielkością, a wydajnością – wszystkie podzespoły wbudowane są w często ponad 20 calowy monitor, „wystaje” nam jedynie klawiatura i mysz. Wbrew pozorom All-in-one może spokojnie dorównywać dobrym komputerom stacjonarnym, czy laptopom stworzonym głównie do gier. Ba, za niewiele wyższą cenę od dobrego komputera stacjonarnego czy dobrego laptopa możemy mieć komputer All-in-one znacznie mocniejszy – przystosowany na następne kilka lat.
Kolejne zalety All-in-one to ich wielkość – spokojnie możemy go postawić gdziekolwiek chcemy, nie musimy się bawić z toną kabli, czy ich długością, jak w przypadku komputera stacjonarnego. Są znacznie cichsze, pobierają mniejszą ilość energii i nie przypominają wirnika od klimatyzatora. Oglądając film, teledysk czy słuchając muzyki nie powinien nas rozpraszać niewielki szmerek z wentylatorów, w porównaniu do wycia niektórych stacjonarnych PieCów.
Wielu krzykaczy wrzeszczy w stylu „a na laptopie sobie nie pograsz!” – jest to oczywiście prawda warta tego, co psy zostawiają na trawniku… Odpowiedni laptop oraz odpowiednie podzespoły w obudowie spokojnie utrzymują najnowsze gry na maksymalnych obrotach. Fakt faktem – tego typu laptopy zaczynają się od kwoty 2800-3000 złotych. Podobnie jest z komputerami All-in-one, od kwoty 2800 złotych spokojnie możemy pograć w najnowsze gry, może nie z najlepszymi efektami, ale jednak.
Wady All-in-one
Do podstawowych wad All-in-one należy zaliczyć zintegrowanie większości elementów, które są przeważnie zminiaturyzowane. W większości komputerów All-in-one nie wymienimy sobie od tak karty graficznej, czy całej płyty głównej. Cena również gra rolę – jest przeważnie o kilkaset złotych większa niż komputerów przypominających małą szafkę.
Kolejna sprawa to kupowanie taniego komputera All-in-one, co dla wielu jest przerażające – w niektórych po prostu nie ma napędu optycznego.
Ceny komputerów All-in-one
W przypadku cen All-in-one jest tak samo, jak w przypadku PC – znajdziemy niewielkie i tanie komputery, które z pewnością nie posłużą nam do grania w najnowsze produkcje branży gier, ale również znajdziemy i takie, które na lata zaspokoją „sprzętozjadający” rynek gier. Dla przykładu BenQ nSCREEN i221 możemy kupić za lekko ponad tysiąc pięćset złotych, jednak oczywiście nie możemy się po nim spodziewać cudów – 1.5 GHz, 1 GB pamięci RAM oraz dysk twardy SATA o pojemności 160 GB nie zaspokoi każdego. Dodatkowo w tym modelu nie znajdziemy… napędu optycznego. Tak czy inaczej, na rynku jest wiele komputerów All-in-one o cenie poniżej 2000 złotych. Należy przy wyborze komputera All-in-one zwracać szczególną uwagę na podzespoły – wiele z nich jest zintegrowanych.
Jeżeli zaś szukamy jakiejś krowy, możemy zobaczyć model HP TouchSmart 9100 za około 3600 złotych, którego parametry poniżej:
- Intel Core 2 Duo 2,16 GHz (4 MB cache)
- 4096 MB DDR II
- LCD 22″ cale z dotykowym ekranem
- Nvidia GeForce 9600M GS (max 2 GB)
- 500GB dysk SataII
- Hybrydowy tuner TV
- Masa innych pierdół
Niekiedy od kwoty 2,5 tysiąca znaleźć możemy komputery All-in-one pozwalające umieścić nawet do 8 GB pamięci RAM. Chociaż szczerze sądzę, iż dotykowy ekran w takiej krowie raczej stanowi jedynie bajer, niż użyteczną część dla szarego konsumenta. HP TouchSmart 9100, jak widać, spokojnie poradzi sobie z najnowszymi produkcjami z branży gier.
All-in-one w 3D?
W sieci pojawia się coraz więcej informacji, że wiele wiodących firm planuje wkrótce sprzedaż komputerów All-in-one z ekranem w 3D. Między innymi taką informację można przeczytać w znanym polskim portalu PCLab. Z pewnością do wielu komputerów All-in-one w 3D dodawane będą okulary pozwalające te efekty zobaczyć. Również z całą pewnością nie będą one tanie…



Heh dziękuje za zaproszenie, ale raczej wtrafiłem tu przypadkiem. Wstyd się przyznać ale bardzo lubie portal o2.pl i wydaje mi się że chyba na sforze.pl był link prowadzący tutaj. Może i piszą tam głupoty, ale naprawdę czytanie tego jest takie… odmóżdzające. Pozatym gry teraz to nie to co kiedyś…
Swoją drogą zrobiłem 3d marka (trochę mi spadło od ostatniego testu).
http://service.futuremark.com/home.action;jsessionid=AF214EB44B450E297B2E59191A9DB1CD
lub ewentualnie :
http://img155.imageshack.us/img155/9938/beztytuuyjl.jpg
Proszę teraz spojrzeć tu :
http://www.notebookcheck.net/Mobile-Graphics-Cards-Benchmark-List.844.0.html
Nie znalazłem co prawda swojej grafiki ale znalazłem 5870 która jest no z 25 % lepsza. Ona ma 12711 pktów. Nie jest napisane jaki ma procesor do tego…
A z moją się równa GTX 285 SLI (!!!) który ma podobną liczbę pktów.
A teraz polecam tą stronę :
http://www.pureoverclock.com/review.php?id=756&page=12
Tu można znaleść porównanie hd 4890 z geforcami. A porównując to z wynikiem pojedyńczego GTX 260 na notebookcheck.net (10k) widać że różnica jest spora. Nie wiem czy udało mi się przekazać zrozumiale to co chciałem powiedzieć ale ogólnie te liczby mówią same za siebie. Taka karta w laptopie zawsze jest gorsza z 25 %, może nawet 33 % od swojego odpowiednika w stacjonarnym.
No tak, ale proszę zauważyć że chodzi o moc. Te wszystkie elementy składowe komputera nie są dlatego mniejsze w laptopie „bo tak”, tylko ponieważ „coś” im zabrano. Jakieś układy, wklejono gorsze składowe, grzejące się mniej, no nie wiem, nie znam się. Nie można porównywać kogoś kto ma stacjonarne 9600 GT z kimś kto ma tak jak użytk. „Midvith” 9600 GT mobilne. Przynajmniej kiedyś nie można było, ale wątpie żeby się to zmieniło. Pozatym wydaje mi się że nie ma szans na płyną grę HD na takiej graficę, choć oczywiście nie mam i nigdy nie sprawdzałem.
Dalej uważam że laptop to laptop. On nigdy nie będzie służył do grania… A szczególnie patrząc na to że części w nim nie można wynieniać (poza modelami Della i jakimiś jednostkowymi reszty co kiedyś czytałem). Ale jedno muszę przyznać, mimo tego że w laptopie miałem 15 cali, a w dużym (stacjonarnym) mam ich 24 to naprawdę dużo wygodniej mi się pracowało w Autocadzie i Excelu na tym laptopie. Straszna szkoda…
Naprawdę mój komputer kosztował mniej niż 3 kPLN, a kupowałem go w wakacje zeszłego roku. A taki laptop „wypas” to i z 4,5 kosztować będzie… A proszę pomyśleć co będzie gdy coś w nim się sfajczy jak w tym moim 6376. Tego się nie wymieni od ręki, tylko zedrą.
[blockquote]Przynajmniej kiedyś nie można było, ale wątpie żeby się to zmieniło.[/blockquote]
Właśnie chodzi o to, że wiele laptopów jest robionych specjalnie dla graczy. Przede wszystkim te, z kombajnowym chłodzeniem i z kartami niezintegrowanymi (jak mój Dv7).
Dla przykładu:
- Assassin’s Creed II – med/max
- Crysis – med/max
- Bad Company 2 – max
- Far Cry 2 – max
Oczywiście nie licząc AA, który utrzymuję na niskim. Wszystkie powyższe w 1440×960. Nie wiem jak mam Ci to udowodnić :-)
Mój laptop żadne 4,5k nie kosztował, a niewiele więcej od Twojego – dokładnie koło 3,3k. W przypadku wymiany podzespołów dużego problemu nie ma – kartę można wymienić dość łatwo, podstawowe podzespoły typu karta sieciowa, dyski, również. Problem tylko leży w karcie – spalenie jej by zabolało, oj bardzo ;)
Widzę, że czytujesz komentarze – zapraszam do kanału RSS, tematyka głównie „growa”, ale tematy prywatne też się zdarzają.
Co oznacza w tym wypadku „moc”?
Jeżeli możliwość uruchamiania nowoczesnych gier na full detalach, to jest jedynie jej marnotrawienie.
Sam miałem stacjonarkę, non-stop się coś zmieniało, dla 3d SMARKA, dla innych bechnów, non-stop overclocking, pasty, radiatory, wentylatory, bebechy.
Ale na szczęście przeszło samo z siebie. Komputer ma przede wszystkim działać – jak jakaś gra nie pójdzie to pół biedy, ale jak trzeba szybko jakiś dokument wydrukować / napisać a nie ma kompa… oj biednie się zaczyna robić :)
Panie, ja na swojej "krowie" mam 17 k w 3d marku 06. Całość podłączona do monitora HD i powiem że w rozdz. ful hade takie gry jak metro 2033, split/second czy gta 4 były marnie grywalne na wszystkich suwakach na max (no może nie marnie ale przycinki większe były). Więc zastanawiam się jak taki dv7 może udźwignąć takie gry. Zresztą co to za gra na 17 calach. Proszę Was.
A co do all in one… Zintegrowane,
czyli to samo co w laptopie. Fajnie że mało miejsca zajmuje. Ale co z tego skoro w środku ma to samo nic co w średniej klasy laptopie. Nie ma, ABSOLUTNIE NIE MA możliwości porównywać laptopa do komputera stacjonarnego. Laptop to laptop. Do plecaka i jazda. Stacjonarny to bydle, które stoi, milion kabli, ale mam GWARANCJĘ że to bydle daje radę 98 % gier na max detalach. A jak nie daje to kupuje i7 i hd 5870… Kiedyś jak będą tańsze…
Co mam :
HD 4890 Vapor-X
e8400 @ 3,9 Mhz
4 gb ddr2 (oj marny wybór był, kiepsko się kręcą i ogólnie nie warto oszczędzać tylko iść w ddr3)
7 x64
a ile mam powtórze? 16787 pktów w 3dmark'06.
A ile ma Pana laptop?
A jednak widzisz, jakimś cudem spokojnie daje radę grać w Bad Company 2 na maksymalnych, zaś w Assassin's Creed II na prawie maksymalnych. Typowy pecetowiec z Ciebie, który sądzi, że laptopy to powiększone kalkulatory :)
No a widzisz, nie każdego w Polsce stać na procesor prawie 4Ghz, czy na taką kartę.
Na początku postu znajduje się link do innego posta na temat laptopa, który posiadam. Podam parametry ponownie:
Intel Centrino Duo 2Ghz
4GB RAM DDR2 (w poście jest mowa o 3, wymieniłem z czasem)
nVidia GeForce 9600M GT (do 1GB max)
7 32-bit
3Dmark mnie w sumie nie interesował.
wystarczy dokupić do notebooka stacje dokującą – oprócz tego klawiaturke, myszke i monitor i ma Pan stacjonarnego peceta :)
Po co? Na klawiaturę w laptopie nigdy nie narzekałem, a monitor? Według mnie jest to zbędne. Może mówię tak dlatego, że nie gram za wiele, ale jak czasem coś włączę to nic mi w nim nie przeszkadza chociaż mam 15,4″.
;) Mój komputer kosztował bez monitora z 2,8 PLN, więc uważam że to taniej niż laptop. Oczywiście wszystko sam składałem i każda część gdzie indziej.
Pozatym ostatnio w laptopie mi siadła grafika, też HP (dv 6376) i wymiana kosztuje z 4 stówy. A narobiło mi to naprawdę dużo kłopotów bo laptop to było narzędzie pracy, komputer właściwie tylko do gier służył… Więc przyznam jedno, laptop jest bardzo poręczny, ale nie wyobrażam sobie żeby na nim grać w Bad Company.
Masz w tym DV7 przecież złącze HDMI.
Nie lepiej zamiast >3000zł wydać np. 1000 i kupić „kozacko wielki” monitor zewnętrzny?
Nie? Jakoś sobie nie wyobrażam laptopa z dodatkowym monitorem… Chociaż już raz się tak bawiłem, testując monitor Asusa od Blogvertising. Straszne to było :-)
Za 3600 zł można mieć znacznie lepszego notebooka, również do gier – tu płacisz kupę kasy głównie za tak wielki wyświetlacz dotykowy, bo ani procesor, ani karta graficzna już pierwszych lotów nie są.
Moim zdaniem takie rozwiązania nie są dobre: na lapa to za duże, istna krowa, na stacjonarkę natomiast za drogie, bo za taką cenę można złożyć sprzęt że ho-ho-ho, włącznie z monitorem dobrym i głośnikami 5.1 jeżeli ktoś lubi się w te pierdoły bawić.
Poza tym „jak cholera” jest to All-in-one: procek C2D, nie wspiera wirtualizacji, dysk z pewnością 5400 RPM, a więc też szybkością nie grzeszy.
Ogółem: marketingowe gówno. Obyś się nie dał złapać na te bajerki i świecidełka, no ale to Twoja kasa = Twój wybór :]
Jak mówiłem – stacjonarki w życiu bym nie kupił, dla mnie to tak jakbym ja był dla komputera, do którego muszę siadać, a nie komputer dla mnie, który mogę sobie stawiać gdzie chcę :)
Aktualny HP DV7 spisuje się świetnie we wszystkim, jednak ja mam po prostu manię na punkcie kozacko wielkich monitorów, ale jednocześnie i minimalizacji wielkości całej reszty. Dlatego jeszcze mocno przemyślę czy warto znaleźć jakiś dobry All-in-one ;)
Bo ja wiem, czy one takie gorsze i z za dużą ilością wodotrysków? Z podstawką spokojnie można sobie go postawić w miejscu kolan i grać lub oglądać film.
Może grafika i proc nie są super nowe, ale osiągi mają lepsze niż ten DV7 – przykładowo można dobudować do 8 GB Ramu, albo mają do 2 GB pamięci w karcie. Z dyskami jest różnie od 5 do nawet 8 tysięcy obrotów, to już zależy od modelu.
Z głośnikami to już jak kto lubi – ja wolę słuchawki :)
Ogółem pomysł z All-in-one nie jest głupi, jak ktoś chce powiązać mobilność w pokoju, z sporym ekranem – nie trzeba targać wieży i tony kabli po pokoju ^^